Tagi

, ,

Anioł modli się z nami

Fragment z § 55. Wychowanie cnoty pobożności O. Woronieckiego

 

Wreszcie jest jeszcze jedno źródło załamań się pobożności i zniechęceń na modlitwie, które winno być od początku usunięte: oto wiele się mówi o skuteczności modlitwy, o możności uzyskania przez nią wszystkiego, a ta nasza ufność opiera się na zapewnieniach i obietnicach samego Zbawiciela. Są one szczególnie zachęcające w przemówieniach po ostatniej wieczerzy, kiedy raz po raz powtarza swym uczniom, że o cokolwiek prosić będą Ojca w imię jego, on to im uczyni.[1] Tymczasem nieraz się zdarza, że nie otrzymujemy tego, o cośmy się modlili, i to wielu zraża i osłabia ich pobożność. Należy więc zaraz na początku życia religijnego jasno wytłumaczyć, jakie są warunki zapewniające modlitwie, że będzie nieodzownie wysłuchana, aby oszczędzić zawodów i zniechęceń. I tu warto streścić naukę św. Tomasza, który sprowadza te warunki do czterech.[2]

 

Najpierw można ufać, że się będzie wysłuchanym tylko wtedy, gdy się prosi o rzeczy choćby doczesne, ale godziwe, w niczym się nie sprzeciwiające woli bożej i to się rozumie samo przez się. Ale między rzeczami godziwymi jedne są tak związane z naszym celem, że Bóg nie ma żadnej racji nam ich odmówić; a więc samo zbawienie, nawrócenie i postęp w doskonałości, poprawa z wad, zadośćuczynienie za grzechy itp. Inne nie mają tego ścisłego związku z naszym przeznaczeniem i mogą im nawet stanąć na przeszkodzie. I o nie wolno nam prosić, i często Bóg nas i w takich wypadkach wysłuchuje, ale nie należy tu nigdy liczyć na nieodzowne wysłuchanie i w samym przedkładaniu Bogu tego rodzaju próśb trzeba zawsze stawiać warunek: o ile on uzna, że to będzie korzystne dla naszego dobra duchowego. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus mawiała, że gdy się o takie rzeczy modli, zawsze patrzy się w oczy Chrystusa, czy aby mu się one podobają. Nieraz Bóg się do takich próśb przychyla, ale nieraz odmawia ich wysłuchania i to też czyni z miłosierdzia, bo wie, że to, o co prosimy, nie wyszło by nam na dobre.

 

Inaczej winniśmy się modlić o to wszystko, co jest związane z naszym zbawieniem i prowadzi do niego. Tu wolno nam do Boga szturmować absolutnie i bez zastrzeżeń, bo wiemy, że nic z tych rzeczy nie może nam wyjść na zło i że Bóg ich tak samo dla nas chce jak i my sami. O jednym tylko należy tu pamiętać, i z tym się łączy trzeci warunek skuteczności naszych modlitw – mianowicie, że o dobra tej wartości trzeba się modlić z wielką wytrwałością. Bóg nie od razu naszych próśb wysłuchuje, i jeśli widzi, że są to raczej zachcianki, którymi my sami się zbyt nie przejmujemy, nie skłania się do ich spełnienia. Dopiero stała i wytrwała modlitwa przebija niebiosa i sprawia, że Bóg z radością nam daje to, co od wieków postanowił nam dać, gdy Go o to jak należy, tj. usilnie i wytrwale będziemy prosić.

 

Wreszcie jeszcze jeden warunek, a raczej ograniczenie skuteczności modlitwy, winien tu być wymieniony. Oto wobec tego, że człowiek tylko za samego siebie całkowicie odpowiada i dla samego siebie zyskuje zasługi w ścisłym tego słowa znaczeniu, przeto i skuteczność modlitwy ogranicza się tylko do tego, o co prosi on dla siebie. Na wolę bliźnich bezpośredniego wpływu nie mamy, toteż choćbyśmy najwytrwalej prosili dla nich o dobra godziwe i związane ze zbawieniem, zawsze mogą oni złym nastawieniem swej woli unicestwić skuteczność naszych modlitw.

 

Nie zapominajmy wszakże o jednym jeszcze, a mianowicie, że skuteczność naszej modlitwy może być zawsze wzmożona przez łączenie się na modlitwie z innymi. Obietnica Chrystusa pod tym względem jest bardzo wyraźna: „Jeszcze powiadam wam, że jeśli dwaj z was zgodzą się na ziemi co do jakiejś rzeczy, o którą poproszą, stanie im się to od Ojca mego, który jest w niebiesiech”.[3] W ten sposób i skuteczność modlitw za innych możemy sobie też w pewnym stopniu zapewnić, gdy oni się razem z nami za siebie modlą o to samo.

 

Fragmenty z: Jacek Woroniecki OP, Katolicka Etyka Wychowawcza, Tom II, cz. 1, Lublin 1986, str. 310-312

[1] Jan XIV, 13-14;XVI, 23; Mat. XXI, 22; Łuk. XI, 5-13; I. Jana III, 22 I V, 14.

[2] II-II, q.83, a 15, ad 3. Zwróćmy uwagę, że zaraz w następnym art. 16 św. Tomasz wyraźnie uczy, że te warunki skuteczności modlitwy nie są uzależnione od stanu łaski, ale raczej od wiary i że się odnoszą przeto też do modlących się grzeszników, którzy mogą być pewni wysłuchania swych modlitw o nawrócenie.

[3] Mat. XVIII, 19. Patrz artykuł: „Moc modlitwy wspólnej”. Szkoła Chrystusowa 1937, VI. Str. 369 – 376.

* tytuł Juan Arecharaleta

Reklamy