Tagi

, ,

 

Matka kalwaryjskaDzień 27. Do cudownego obrazu Najśw. Panny Maryi w Kalwaryi Zebrzydowskiej, i proś Maryi o rozkrzewienie wiary i za Kościół święty.

Cudowny obraz Najświętszej Panny Maryi w Kalwaryi Zebrzydowskiej.

 

Na dobre cztery mile od Krakowa, w południowo- zachodniej stronie, leży Kalwarya, od założyciela swego Zebrzydowską zwana. Przed trzema wiekami dzikie, nieprzebyte lasy pokrywały tę okolicę, wśród której na wysokiej górze wznosił się dumnie zamek Lanckoroński, co rożnych przeżył panów, zanim się dostał Mikołajowi Zebrzydowskiemu, wojewodzie i staroście krakowskiemu. Z okien zamkowych przedstawiał się śliczny widok na przeciwległą górę, zwaną „Żarek”, bo na tej górze widywano często jakiś żar, czyli ogień, jakby na znak, że miejsce ono ma być świętem. Tak też to zrozumiał i Zebrzydowski, a spoglądając razu pewnego na Żarek, powziął myśl, aby na tej górze wystawić kaplicę pod wezwaniem Ukrzyżowania Pańskiego. W tym samym czasie (r. 1597) jeden z dworzan Zebrzydowskiego odprawił pobożną pielgrzymkę do Ziemi świętej i przywiózł ze sobą dokładne plany i gipsowe wyobrażenia kaplicy ukrzyżowania i grobu Pańskiego z Jerozolimy, co Zebrzydowskiego bardziej jeszcze w zamiarze jego utwierdziło.Wziął się tedy szczerze do dzieła, i już na dniu 4. Października 1600 r. poświęcił ukończoną kaplicę kardynał Klaudyusz Rongoniusz w obecności biskupa krakowskiego, mnóztwa duchowieństwa i szlachty.

 

W trzy lata zaś później wspomniany już kardynał Rlaudyusz poświęcił kamień węgielny pod kościół Najśw. Panny Anielskiej i skromny klasztorek dla Ojców pod górą Żarek. Następnego już roku (1604) wzięto się do rozmierzenia i ułożenia drogi krzyżowej, według planów sprowadzonych z Jerozolimy. Strumyk spływający z gór obrócono na rzeczkę Cedron; ztąd odmierzono przestrzeń do niedalekiego pagórka, i dziwnym trafem rozmiar ten zgodził się zupełnie z rozmiarem tychże miejsc w Ziemi świętej, między Cedronem a górą Oliwną.

 

Wkrótce przekonano się, że nieomal wszystkie miejsca święte z tą samą dokładnością oznaczyć się dadzą. Znalazła się i góra Moria i dolina Jozafata, miejsce na dom Kajfasza i Piłata, na domek Najświętszej Panny, a to wszystko niewymowną radością napełniało pobożnego senatora. Miejsca święte naznaczono najpierw drewnianemi krzyżami, zanim odpowiednie kaplice wystawić było można. Tymczasem krwawy rokosz wybuchnął w kraju, a ten sam Zebrzydowski, lubo tak zacny i pobożny mąż, nie bez namiętności, odgrywał w nim główną rolę. Dla tego i roboty na pewien czas przerwane zostały.

 

W połowie siedmnastęgo wieku przybyła kaplica po lewej stronie wielkiego ołtarza. Tu mieści się cudowny obraz Najśw. Panny w liczne ozdobiony wota, malowany“ na wzór obrazu Myślenickiego. Był on własnością Stanisława z Brzezia Paszkowskiego; atoli gdy dnia 3. Maja 1641r. cudownym sposobem krwawemi łzami zapłakał, nie śmiał go pobożny właściciel dłużej u siebie trzymać, odniósł go przeto na Kalwaryą, dokąd, jak mówił, cudowna prowadziła go ręka. Umieszczono go najpierw w zakrystyi; później zaś po należytem roztrząśnieniu i tego cudu i wielu innych, których wierni przy nim doznawali, za pozwoleniem X. Tomasza Oborskiego, sufragana i administratora dyecezyi krakowskiej, umieszczono go w tejże kaplicy, umyślnie na ten cel wybudowanej.

 

 Wieść o założeniu nowej Kalwaryi szeroko i daleko rozniosła się po kraju. Zbierały się więc coraz częściej i liczniej rzesze, z któremi Ojcowie Bernardyni chodząc od krzyża do krzyża, opowiadali o męce Zbawiciela, zachęcając zarazem do szczerej a serdecznej pokuty i życia świątobliwego.

 

Roku 1630 dnia 17. Czerwca zabrała śmierć hojnego fundatora Mikołaja Zebrzydowskiego, który ostatek życia na pokucie w Kalwaryi przepędził. Tam wybudował sobie śród lasu mały domek, niby pustelnię, zkąd codziennie do klasztoru przybywał, aby służyć do Mszy świętej, a nawet usługiwać Ojcom w refektarzu i kuchni. Ciało jego pochowane w habicie bernardyńskim w Krakowie na Wawelu. Po śmierci Mikołaja syn jego, Jan Zebrzydowski, z nie mniejszą gorliwością prowadził dzieło przez ojca rozpoczęte. Jego staraniem stanął kościół i grób Najśw. Panny, kapliczka i most na Cedronie. Tenże wybudował „święte schody” (scala sancta), którym Ojciec święty Urban VIII. nadał na lat dziesięć te same odpusty, jakie zyskać można przy tychże schodach w Rzymie. W ostatniej jeszcze słabości postawił godny ten następca pobożnego ojca, wspaniały wodotrysk z marmurową figurą ukrzyżowanego Zbawiciela, z którego ran woda tryskała. Szkoda, że tak piękna pamiątka nie dochowała się do naszych czasów. Patrząc na całe rozłożenie Kalwaryi lub na pojedyńcze kaplice, wszędzie tu znać hojną rękę fundatorów, a że Bóg tę ofiarę mile przyjął jasnym jest dowodem to, że wiele z tych kaplic odznacza się cudownemi łaskami, jak o tem świadczą porozwieszane wota i tradycya przechowywana w klasztorze. Między temi pierwszorzędne miejsce zajmuje mała kapliczka „Trzeciego upadku Pana Jezusa”. Stacya ta przedstawia w kamiennej rzeźbie upadającego Zbawiciela pod krzyżem, na którym napis po łacinie wyjęty z Izajasza proroka: „Prawdziwie choroby nasze On nosił, a boleści nasze On odnosił”. Na wstępie do tej kaplicy wmurowana jest tablica marmurowa, świadcząca o nagleni a cudownem wyzdrowieniu. Nadto kronika klasztorna mieści w sobie kilka świadectw o rożnych łaskach i cudach, jakich wierni przy tej stacyi doznali. Wszystkich stacyi na dróżkach Męki Pańskiej jest 26. Z tych niektóre służą także do dróżek Najśw. Panny, których w ogóle jest 22 i obejmują tajemnice bolesnej drogi Najśw. Panny aż do Jej uśpienia i chwalebnego wniebowzięcia.

Z powodu tak licznych cudów obraz już oddawna uznanym został za cudowny, a 15. Sierpnia 1887 uroczyście ukoronowany przez ks. Dunajewskiego, biskupa krakowskiego.

 

Pozdrowienie Najświętszej Panny.

 

Moja najłaskawsza Pani! Ty do jednej z służebnic Twoich rzekłaś: „gdzie człowiek i najwięcej w swojem przeszłem życiu popełnił grzechów, jak jednak w szczerej intencyi poprawy do mnie się uda, tedy gotowa jestem go przyjąć; nie patrzę bowiem na liczbę, ani na wielkość grzechów, tylko na Jego wolę, w jakiej do mnie przychodzi. Nie wzdrygam się Jego rany opatrzyć, ponieważ i z imienia w istocie jestem Matką miłosierdzia”.  O Maryo! Więc Ty żadnego i największego nie odrzucasz grzesznika, gdy się do Ciebie z szczerą nawrócenia wolą udaje? I Ty możesz i chcesz jego śmiertelne zagoić rany? Spojrzyj tedy, oto i ja do Ciebie się uciekam, jako do Królowej, w której ręku wszystkie duchowne lekarstwa są złożone. Racz przeto, o Lekarko duszną niemocą złożonych! zastarzałe rany mej duszy uleczyć. Przyczyń się za mną do Twojego Syna (nic on nie może Twojej odmówić prośbie) żeby mi moje odpuścił grzechy, i swoją świętą dał miłość.

 

MODLITWA.

O Najświętsza, Niepokalana Matko i Panno! Kiedy najsroższe zamachy bezbożni knowają na Kościół Syna Twojego, Ty ukazujesz się w chrześcijaństwie z pomocą, i nie pozwalasz podkopywać opoki, na której Kościół święty zbudowany. Dla tego słusznie witamy Cię jako opiekunkę Kościoła. Nie dopuszczaj rozchwiać się nadziei i ufności Twych dzieci. Broń praw Kościoła Jezusa, Syna Twojego, i zniwecz podstępne plany złych ludzi. Łącz coraz silniejszym węzłem wiernych z ich biskupami, a biskupów z Głową Kościoła, Ojcem świętym. Umocnij stolicę Piotrową w stołecznem mieście chrześcijaństwa, i nie dozwól, aby nieprawość zwyciężyła. Przywróć Kościołowi świętemu i Ojcu świętemu jego prawa we świecie. Tego się od Ciebie spodziewamy, boś Ty Opiekunką Tyś filarem Kościoła, który przetrwał wieki, i przetrwa aż do skończenia świata. Amen.

Postanowienie. Odmawiać będę często akty wiary, nadziei i miłości i modlić się będę za Kościół święty w każdą Niedzielę i święto.

Akt strzelisty. O Maryo! przyciągnij mnie całkiem do Boga!

 

Cześć Maryi na każdy czas, osobliwie w miesiącu Maju, książka pouczająca i modlitewna dla czcicieli Najśw. Panny Maryi, Mikołów 1889, str. 323 -329.

 

Reklamy