Tagi

, ,

O Najsłodsze Serce Jezusa, przebacz, powróć, zamieszkaj we mnie!

O Najsłodsze Serce Jezusa, przebacz, powróć, zamieszkaj we mnie!

Czy jest jaki kraj na ziemi, chociażby jeden zakątek na wielkim chrześcijańskim świecie, gdzieby matka siedząc nad kołyską dziecięcia nie powtarzała słodkiego Imienia Jezus, gdzieby nie uczono dziecięcia wymawiać tego świętego Imienia niewinnemi ustami? Czy jest miejsce na ziemi, gdzieby umierający nie miał na ustach tego Imienia, jako oznaki najwyższej miłości? Od lasów dziewiczych aż do hałaśliwych stolic Europy dochodzą głosy ludzkie i łączą się w potężny a słodki hymn miłości, mający na celu głosić i rozszerzać dobroć i miłość Serca Jezusowego.

 

Bo jakże nie sławić tej miłości, którą nawet czas, co wszystko burzy, tylko ją powiększyć może? Nie słyszeliśmy głosu Jezusa, nie dano nam było widzieć Jego cudów, nie przysłuchiwaliśmy się Jego nauce; daleko stoimy poza Jego życiem ziemskiem, a przecież Go sławimy i miłujemy. Od czasów Jego urodzenia doznała ziemia niejednego wstrząsu, znikły rozliczne państwa, wiele katastrof spadło na głowy ludów. Ale poprzez szybko mijające stulecia, poprzez śpieszące w ciągłym pościgu pokolenia ludzkie, błyszczy świetnie wizerunek Chrystusa, jako uosobienie miłości. A tę miłość któż wypowie? Wyższa ona niż niebo, głębsza niż ocean, rozleglejsza niż wszechświat, dłuższa niż wieczność.

 

Chcąc powiedzieć, że przyjaciel otacza nas miłością, mówimy, że ktoś nas kocha, mówimy, że nosi nas w sercu. Gdy człowiekowi wyrządził jego bliźni krzywdę, gdy go zawiódł lub zdradził, ów człowiek mówi: zranił mi serce. Stąd ów zwyczaj ogólny, że wszystkie czyny i wrażenia mierzymy sercem.

 

Serce Jezusa jest sercem prawdziwie ludzkiem;

Narodził się z Matki, brał pokarm, żył, pracował, jak inni ludzie; był nam podobny we wszystkiem prócz grzechu. A uczucia Chrystusa, jakże to wierne i prawdziwe uczucia ludzkie! Nieraz płakaliśmy nad grobem przyjaciela swego; ubolewaliśmy nieraz nad smutnemi losami naszego kraju; smutkiem napełniało się Serce Jezusa na myśl o upadku i zniszczeniu miasta św., Jerozolimy; płakał również Jezus nad grobem przyjaciela swego Łazarza; zachwyca nas niewinność dzieci, tuliło do siebie dziatki i to Serce Najświętsze. Wszystkie nasze uczucia pałały w tem Sercu.

Lecz Jezus był nie tylko człowiekiem, był On Bogiem. Istotnie, jeżeli przebiegniemy całe życie Pana Jezusa, od żłóbka betlejemskiego aż do śmierci krzyżowej, to mimowoli musimy powiedzieć: „Zaisteć Ten był Synem Bożym.” Tak żyć i tak umierać, jak żył i umierał Jezus, może tylko prawdziwy Bóg. Stąd nie zaprzecza, lecz potwierdza słowa wyznania św. Piotra: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego.” Oto Chrystus, Bóg-Człowiek, istota nieskończona! Stąd też Serce Jezusa jest źródłem tej miłości nieskończonej, którą nas ukochał aż do śmierci. Serce było pobudką, że wylał za nas swą Krew Przenajświętszą i uczynił ją zadatkiem przyszłego życia naszego. Serce jest tem siedliskiem, z którego unosi się czar miłości, podnosi nas, utrwala w dobrem, żywi i wieńczy. Więc jakże tu nie kochać za to Jezusa, jakże nie czcić Najsłodszego Jego Serca?

Serce Jezusa! Toż to suma tych uczuć Chrystusa, które z Niego czynią ów wzór doskonałości, jakiej świat po raz drugi nie ujrzy. To jest ów symbol największej świętości, jak po ziemi się przesunęła; to wyraz największej dobroci, dla której bogacze rzucają bogactwa i zaszczyty, potężni stają się pokornymi, dla której wszyscy gotowi iść na męczeństwo.

Serce Jezusa! Pozwól niech uklęknę przed Tobą. Widzę tę chwilę tragiczną. Twoje Ciało wisi na krzyżu. Zbliża się żołnierz, który włócznią sięga do boku Twego. Z Serca Twego wypływa strumień Krwi, a z nią płynie na nas odkupienie, płynie życie, wsiąka w nas szczęście. Więc gdy spojrzę duchem na tę scenę tragiczną, nie wiem, czy boleć, czy cieszyć się mam. Więc tylko kolana zgiąwszy, wolę milczeniem czcić to Najsłodsze Serce Jezusa.

Ale Serce Jezusa jest także źródłem tego aktu bolesnego, który męką Pańską nazywamy. Znamy drogę krzyżową. Co ludzkość ma w sobie bólu i cierpień, to włożyła w drogę krzyżową, którą odbył Jezus; a odbył ją, bo Go Serce do tego skłoniło. Więc w Sercu Jezusa mieszczą się wszystkie bóle i cierpienia ludzkości. A cierpiał nie za Siebie, lecz za ludzkość grzeszną, aby cierpieć nie potrzebowała. Jak wielka cześć, miłość i wdzięczność z naszej strony należy się Najsłodszemu Sercu Jezusa! Jak bardzo powinny serca nasze gorzeć miłością do Serca Jezusowego  za te niezliczone dobrodziejstwa, za tę Jego miłość bezbrzeżną!

 

Cześć Serca Jezusa jest tak dawna, jak dawno istnieje Kościół Chrystusa. Jej objawy znaczą się w ciągu wieków. Matce Najświętszej zadrgało serce siedmioma boleściami na widok przebitego boku Jej Syna. Uczniowi najmilszemu, Janowi, rozdarło się serce pod krzyżem na widok rozdartego Serca Jego Mistrza Boskiego. Św. Augustyn, utopiwszy wzrok w Sercu Jezusa, porównuje Je z arką Noego, poza którą niema ocalenia wśród potopu grzechu ludzkiego. Dla św. Jana Złotoustego Serce Jezusa ze sączącą Krwią jest kolebką narodzenia się Kościoła. A św. Bernard, przytuliwszy raz usta do Serca Jezusa, nie może się oderwać od Jego słodyczy w uniesieniu swojem i swoich słuchaczy powtarza: O jakże dobrze, jakże słodko jest zamieszkać w Sercu Jezusa! Później również nie brakło nigdy miłośników i czcicieli Tego Serca. Dla św. Franciszka z Asyżu i jego duchowych synów Serce Jezusa stanowi ucieczkę i przystań. Tkliwe serca niewieście, Gertrudy i Mechtyldy, Teresy i Katarzyny Seneńskiej wpadają w zachwyt, gdy przed ich wzrokiem zjawi się skrwawione Serce Jezusa, palące, jak ogień, serce Małgorzaty Alacoque stopiło się w Sercu jeszcze gorętszem od ognia wszystkich słońc niebieskich i piersi ludzkich, wtedy otwarły się Boskie usta Chrystusa i wyrzekły te słowa:  Małgorzato, za tę niegodziwość i krzywdę, którą mi niewdzięczność ludzka wyrządza w Sakramencie Ołtarza, otworzę ludzkości Serce Moje, aby Mnie przeprosiła i przebłagała!

Wszystko pojmę, ale tego bezmiaru miłości nigdy nie pojmę. Więc uklęknę i z pośród prochu ziemskiego wyciągnę swoje niedołężne ramiona, serce mi się rozjęczy, a usta pokornie wyszepczą: O Najsł. Serce Jezusa, wypal ogniem swej nieogarnionej miłości nieprawości moje i nieprawości świata i spraw, aby serce moje znalazło w Tobie przybytek, życie i pokarm.

Czcijmy więc i kochajmy Boskie Serce Jezusa. To nie cześć, jaką ongiś oddawali bałwochwalcy kamiennym posągom. To cześć żywa, oddana żywej Istocie, to miłość, pochodząca z głębin serc. Lecz niech ta miłość nasza pochodzi z ducha i prawdy. Kochajmy Serce Jezusa praktycznie. Udowodnijmy swoją miłość do Jezusa uczynkami. Pamiętajmy, że ta cześć Serca Jezusa nie zależy wyłącznie na wspaniałych procesjach, w czasie których ręce dzierżą świece, lśnią odświętne ubiory, usta powtarzają bez zastanowienia te same zwrotki, a serce wzbiera pychą lub nienawiścią. Cześć ta wymaga uprawy cnót chrześcijańskich, naśladowania Jezusa w swojem życiu praktycznem, zadosyćczynienia zniewagą, na które wystawiony jest Chrystus. Następnie pamiętajmy, że gdy raz usłuchaliśmy słodkiego wołania: „Daj mi, synu mój, serce twoje” – byłoby stratą niepowetowaną utracić go znowu. Utrata ta byłaby naszą śmiercią duchową. Wystrzegajmy się najmniejszego grzechu, bo grzech właśnie byłby powodem utraty Jezusa. A gdyby się zdarzyło, że wpadniemy w to nieszczęście, grzechu, o! niech z ust naszych wyjdzie wołanie błagalne, przepojone skruchą i pokutą:

O Najsłodsze Serce Jezusa, przebacz, powróć, zamieszkaj we mnie!

 

Miesięcznik franciszkański, rok XXVIII, czerwiec 1935, nr. 9, str. 409-411.

Reklamy