Tagi

,

Swieta RodzinaV. RODZINA CHRZEŚCIJAŃSKA A ŚMIERĆ.

                      I. Memento mori! – Pamiętaj na śmierć!… Dobry chrześcijanin powinien na śmierć pamiętać i być zawsze na nią gotowym.

 

           1. Od czasu, jak P. Bóg wydał w raju wyrok śmierci na cały rodzaj ludzki: >> Śmiercią pomrzecie!<< – śmierć jest dla każdego człowieka nieodwołalną koniecznością. I raz tylko człowiek umiera. Postanowione jest człowiekowi raz umrzeć! – pisze św. Paweł (Żyd. 9.27).

 

Umrzeć więc musimy wszyscy i to raz tylko, czy chcemy, czy nie chcemy, od tego nikt się nie wykręci, przeciw śmierci żadnego lekarstwa i ratunku niema! A że od tej chwili śmierci i od stanu duszy, w jakim wtedy znajdować się będziemy, zawisła nieodwołalnie cała wieczność! Więc każdy rozumny człowiek, a tem bardziej chrześcijanin, powinien na to pamiętać i o śmierci i przygotowaniu się do niej zawczasu myśleć, aby tę wieczność szczęśliwą sobie zapewnić.

2. Jest zakon jeden z najostrzejszych na świecie, zakon Kartuzów, w którym zakonnicy całe życie spędzają w ustawicznem milczeniu; tylko gdy się przypadkiem kiedy ze sobą zdybią, witają się wzajemnie pozdrowieniem: Memento mori! j. pamiętaj na śmierć! Te słowa położyłem na wstępie tego rozdziału. Zdawałoby się, że nikomu nie potrzeba tej wielkiej prawdy przypominać, o której właściwie nikt nie wątpi, a jednak ludzie tak mało na śmierć pamiętają, tak żyją, jakby nie mieli umierać, jakby na tej ziemi wiecznie żyć mieli. Wszędzie, gdzie tylko okiem rzucimy, śmierć nam się przypomina. Pogrzeby są tak częste, zwłaszcza w większych parafjach; w dzień w dzień widzimy nowe plakaty pośmiertne, ogłoszenia w gazetach, na każdym prawie kroku spotykamy kogoś w żałobie, w niektórych rodzinach żałoba prawie ustawiczna, a w dodatku słyszymy tak często o wypadkach śmierci zupełnie nagłych, ludzi niby najzdrowszych, a nawet i bardzo młodych. To wszystko powinno i nam śmierć naszą przypominać, abyśmy na nią pamiętali. A jednak nietylko tak mało na nią pamiętamy, ale wielu stara się nawet o to, aby pamięć o śmierci jak najzupełniej i najbardziej od siebie usunąć! A przecież, czy my o śmierci pamiętamy, czy nie, to ani jej nie oddalimy, ani nie przyspieszymy! A gdy o śmierci pamiętać będziemy, to będziemy i lepiej żyli i na śmierć się zawczasu gotowali; a jeśli o niej pamiętać nie będziemy, to łatwo być może, że nas ona nagle i niespodzianie zaskoczyć może i złą będzie! Pamiętaj więc o śmierci, a ta pamięć nietylko ci życia nie zatruje, ale nawet życie i bezpieczniejszem i szczęśliwszem uczyni.

 

                   3. Kto o śmierci nie pamięta i bezmyślnie żyje, taki postępuje bardzo nierozumnie! – Objaśnię ci to następującą historią:

Za dawnych czasów, kiedy to na dworze królów byli tak zwani >>błaznowie<<, król jeden ofiarował swemu nadwornemu błaznowi berło, mianując go >>królem błaznów<< , aż do czasu, póki jakiś większy błazen się nie znajdzie. Po jakimś czasie król śmiertelnie zachorował, i zawoławszy swego błazna, powiedział mu, że musi się z nim pożegnać, gdyż wybiera się w daleką podróż. Błazen zapytał się króla, na jak długo wyjeżdżać zamyśla? Król mu na to: Na zawsze! A dokądże królu wyjeżdżać zamyślasz? – Na drugi świat! – odrzekł król. – Kiedy tak, to zapewne, królu, pomyślałeś już o tem aby się tem daleką a niepowrotną podróż dobrze przygotować i zabezpieczyć sobie potrzebne królowi wygody. – >>Niestety, – odrzecze król – o tem dotychczas jeszcze dobrze nie pomyślałem!<< – >>A czyż to możliwe? Żeby o tak ważnej sprawie nie pomyśleć i pobytu w tamtej krainie sobie nie zabezpieczyć?! To byłby największy nierozum! Weźże, królu, dla siebie moje błazeńskie królewskie berło, bo widzę, żeś mnie w błazeństwie przewyższył<<.

 

Tak, zaiste, to największy nierozum wybierać się na tamten wieczny świat, i nie zabezpieczyć sobie szczęśliwego tam pobytu! Rzuć okiem na cały świat, na wszystkich ludzi wszystkich stanów, na panów, urzędników, rzemieślników i chłopów, wszyscy oni myślą o tem i starają się, aby sobie jakiś dobrobyt na tym świecie zabezpieczyć, – a tak mało myślą o tem, aby dobrze umrzeć i szczęśliwą wieczność sobie zapewnić! – A jednak, jest o czem myśleć i o co się starać! Boć przecież to najważniejsza i najpotrzebniejsza rzecz! Tem bardziej, że każdy człowiek tylko raz umiera, a w dodatku śmierć ta może przyjść nagle i niespodzianie, jak to niestety tak często bywa! A więc każdy rozumny człowiek, mający choćby iskierkę jeszcze rozumu i wiary, powinien za życia o śmierci swej myśleć i zawczasu na nią się przygotować, aby być na nią zawsze gotowym!

 

                  4. Tę pamięć o śmierci i gotowość na nią poleca nam Sam Boski nasz Nauczyciel, Jezus Chrystus na różnych miejscach. I tak u św. Mateusza (24.44) naucza nas: Czuwajcie tedy, albowiem nie wiecie, której godziny Pan wasz przyjdzie. A to wiedzcie, że gdyby wiedział gospodarz, której godziny złodziej ma przyjść, czuwałby wżdy, a nie dopuściłby podkopać domu swego. Przetoż i wy bądźcie gotowi, bo której godziny nie wiecie, Syn człowieczy (P. Jezus)przyjdzie… Błogosławiony sługa on, którego, gdy przyjdzie Pan, znajdzie tak czyniącego. A jeśliby rzekł on zły sługa w sercu swojem: Długo Pan mój przyjść omieszkiwa, i począłby bić towarzysze swoje, a jadłby i pił z pijanicami: Przyjdzie Pan sługi onego w dzień, którego się nie spodziewa i w godzinę, której nie wie, i odłączy go, a część jego położy z obłudnikami… Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów! – I dalej zaraz w następnym rozdziale w przypowieści o 10 pannach, z których 5 głupich nie były gotowe na przyjście oblubieńca i nie zostały wpuszczone na gody, kończy P. Jezus: Czuwajcie tedy, bo nie wiecie ani dnia ani godziny! (Mat. 25.13).

Reklamy