Tagi

, , , ,

Wspomnij często na te biedne pogańskie dusze, nieznające prawdziwego Boga

Wspomnij często na te biedne pogańskie dusze, nieznające prawdziwego Boga

Z opowiadania misjonarza C. M., który kilkanaście lat pracował w Chinach z dołączeniem kilku szczegółów dotyczących rozwoju wiary św. w „Żółtem Państwie”.

 

Terenem mojej pracy apostolskiej były licznie rozsiane wioski na wąskich dolinach w górach. Dzielnica ta znajduje się na krańcu naszej rezydencji, toteż odwiedziny misjonarza w tych uroczych miejscowościach są nader rzadkie.

 

Przybyłem właśnie do jednej z siedzib ludzkich. Przyjęto mnie bardzo gościnnie. Wkrótce rozpocząłem pracę kapłańską. Między innemi mówiłem kazanie o Matce Bożej. Było to w małej, niedokończonej kapliczce. Poganie wchodzili do jej wnętrza, słuchali mego przemówienia, opuszczając po chwili święty przybytek. Łaska Boża nie miała jeszcze przystępu do ich dusz.

 

Wszedł wreszcie jakiś kupiec, poganin. Z uwagą śledzi tok przemowy; po chwili zaczął głośno krzyczeć:

– To wy Ją macie Tę dobrą Matkę?! Wy Ją macie?!

Obecni ze zdziwieniem spoglądali na gestykulującego mężczyznę. Z trudem udało się go uspokoić na tyle, że mogłem spokojnie skończyć kazanie.

Zaciekawiony niezwykłem zachowaniem się pogańskiego kupca zbliżyłem się do niego i spytałem, co znaczą jego okrzyki.

– Ojcze, – odrzekł – opowiem Ci wszystko. Posłuchaj! – I zaczął opowiadać.

 

– Mieszkam w miejscowości oddalonej znacznie od najbliższych stacyj misyjnych. W mej wiosce rodzinnej przebywał człowiek opętany. W czasie szału odpowiadał na zadawane mu pytania. Powodowany ciekawością wraz z innymi poszedłem go zobaczyć.

– Jak się nazywasz? – pytam opętanego,

– Lucyfer – odrzekł.

– Czyś jest najsilniejszy?

– Tak!

– Czy niema nad ciebie kogo silniejszego?

– Jest Ona!

– A kto to jest?

Na to pytanie nie otrzymałem odpowiedzi. Opętany począł się rzucać i, mimo prośby i zaklęcia, nie chciał zdradzić imienia owej niewiasty. Wreszcie odpowiedział: – Dobra Matka!

– Przekonałem się więc, że istnieje jakaś potężna istota, której ulega zły duch. Wróciwszy do domu, wyrzuciłem z mieszkań wszystkie bożki; następnie na kawałku czerwonego papieru napisałem dwa słowa „Dobra Matka” i umieściłem tę karteczkę na domowym ołtarzyku. Przez dwa lata oddawałem codziennie cześć tej „Dobrej Matce”. Dziś usłyszałem te słowa z ust Twoich, – proszę Cię, wytłumacz mi, kim jest ta „Dobra Matka”.

Wzruszyło mię mocno opowiadanie poganina. Naturalnie został on zaraz katechumenem. Powróciwszy do swego zakątka rodzinnego, mówił wszystkim o Bożym Odkupicielu i Jego Dobrej Matce.

Wkrótce zawitałem do ojczystej wioski poczciwego kupca. Przyjęto mnie nader życzliwie. Uszczęśliwiony katechumen przedstawił mi 70 nowych wyznawców. Jakaż radość napełniła serce misjonarza!

Dziś miejscowość ta liczy 2.000 katolików. – O, jakżeż dziwnemi drogami prowadzi Bóg do poznania prawdy!

W czasie prześladowania religijnego w Chinach, kiedy to misjonarze musieli się ukrywać, chrześcijańskie dziewice chińskie utrzymały wiarę. Gdy kapłani wrócili do opuszczonych posterunków, zastali gminy chrześcijańskie w pełnym rozkwicie i dobrym porządku. Modlitwy odprawiano wspólnie rano i wieczór, odbywały się lekcje religji. Było to dziełem szlachetnych dziewic. One uczyły katechizmu, przewodniczyły modlitwom i zebraniom chrześcijańskim. Pod ich wpływem kwitło życie rodzinne. Lud był do nich przywiązany, otaczał je szacunkiem, bo widział w pełnych ducha Bożego dziewicach dobry przykład, gorliwość i cnotę. Nic dziwnego, że Bóg użył ich do zachowania prawdziwej Wiary.

Prześladowania spotykają katechumenów bardzo często. Przyszedł pewnego dnia do mnie 60-letni staruszek. Pokazał mi całe plecy poparzone rozgrzanemi do czerwoności pieniądzmi t.zw. „Sapekami”. Poganie przykładali mu je do skóry za to, że nie chciał brać udziału w ich dzikich obchodach.

– Ach, Ojcze – mówił ten mężny wyznawca – o, jakże trudno być chrześcijaninem!

Zaiste, postępowanie tych ludzi zawstydza niejednego katolika. Zna on dobrze swą wiarę, może łatwo ją wyznawać, nikt katował go nie będzie. A przecież jakże często lekceważy tę łaskę i uczynkami swemi stwierdza, że nie jest prawdziwym wyznawcą Chrystusa!

Oby „Dobra Matka” dała Ci to zrozumienie. Wspomnij często na te biedne pogańskie dusze, nieznające prawdziwego Boga, dopomóż apostołom Chrystusa doprowadzić jaknajwięcej dusz przed tron Boży, do tego Królestwa, gdzie Jezus przez „Dobrą Matkę” Swoją tyle nieustannie działa cudów!

 

Rycerz Niepokalanej, rok XIV, maj 1935, Nr. 5, str. 138-139.

Reklamy