Tagi

, , ,

Matka Bolesna

         Tak tedy Matka Przenajświętsza, ta ze wszystkich matek najczulsza, najprzywiązańsza Matka widziała Syna pogrążonego we wszelkiego rodzaju cierpieniach, nie mogąc przytem najmniejszej przynieść Mu ulgi. Owszem, sama Jej obecność zwiększała pod pewnym względem smutki Jezusa, co znowu odrębną i nową dla Niejże Samej było boleścią. „Cały bowiem nadmiar boleści przepełniającej serce Maryi, przelewał się mówi Bernard święty, w serce Jezusa”. Tenże Święty przydaje nawet, że Chrystus Pan na krzyżu będąc, więcej z boleści Matki Przenajświętszej, niż ze Swojej własnej cierpiał. „Stałam obok Niego, pisze święty Bernard kładąc słowa te w usta Matki bolesnej, patrzyłam na Niego, a On na Mnie patrzał, a Mój smutek i boleść dotkliwszemi Mu były aniżeli własne Jego cierpienia. A tak Marya: stojąc obok Syna Swojego konającego, umierała żyjąc, żyła konając i umrzeć nie mogła, bo żyjąc umarłą była”.

W jednem z objawień, które miała błogosławiona Joanna Varano de Camerino, Pan Jezus powiedział jej, iż boleść Matki Przenajświętszej stojącej pod krzyżem, takim Go smutkiem napełniła, że skonał bez najmniejszej pociechy: tak dalece bowiem kochał Matkę Swoją Przenajświętszą Jezus i tak się nad Jej boleściami litował!…

Patrzący wówczas na Maryę dziwili się, nie widząc Jej płaczącej i nie słysząc rozwodzącej skargi i narzekania. Lecz gdy usta i oczy Maryi milczały, nie milczało serce, a w gorącej modlitwie bezustannie ponawiała ofiarę Syna Swojego, prosząc Boga o przebaczenie ludziom, przez zasługi Zbawiciela umierającego za nasze grzechy. A stąd wiemy to wszyscy, że tym sposobem Marya współuczestniczyła w porodzeniu nas łasce Boskiej, i że w istocie staliśmy się dziećmi Jej boleści.”Chciał Chrystus, mówi uczony Lanspergus, aby Marya, którą nam przeznaczył za Matkę, wespół z Nim działała w sprawie naszego zbawienia, i aby nas synami i dziećmi Swojemi porodziła pod krzyżem.

Stąd, jeśli do morza goryczy zalewającego na Kalwaryi Serce Matki bolesnej, przymieszaną była jaka kropla pociechy, to chyba myśl ta, że Jej boleści miały na celu zbawienie ludzkie. Sam Pan Jezus objawił to Brygidzie świętej: Marya Matka Moja, powiedział, przez niezmierną miłość ku ludziom i przez boleści pod krzyżem Moim doznane, stała się Matką wszystkich na ziemi i w niebie żyjących. Ostatnie też wyrazy, które do Matki Swojej przenajdroższej przemówił Zbawiciel, ostatnie zlecenie, jakie dał Jej umierając, było to przysposobienie nas wszystkich za dzieci Maryi osobie Jana świętego: Niewiasto – oto syn Twój. Od tej też chwili roztoczyła nad nami Matka Przenajświętsza swoją macierzyńską opiekę, którą odtąd bezustannie wszystkich ludzi otacza, a niezwłocznie wtenczas modlitwy Jej wyprosiły nawrócenie Dobrego Łotra. Dyzmas święty nawrócił się już na krzyżu będąc, za wstawieniem się Przenajświętszej Panny, która stojąc pomiędzy jego a Jezusa krzyżem, prosiła Zbawiciela o łaskę nawrócenia dla umierającego grzesznika, od którego niegdyś odebrała była małą usługę. Niektórzy bowiem pisarze utrzymują, że Dyzmas święty, spotkawszy na puszczach Egipskich Przenajświętszą Rodzinę uchodzącą do ziemi Judzkiej, gdy Herod czyhał na życie Jezusa, miał sposobność i szczęście oddać im niektóre posługi. Cokolwiekbądź, to pewna, że opieka Maryi każdą bez wyjątku duszę otacza i litość Jej do każdego, chociażby najgrzeszniejszego się rozciąga. O! z jakąż ufnością do Niej udawać się powinniśmy, a najbardziej, kiedy Jej boleści pobożnie rozpamiętywamy!

Fragmenty z: Uwielbienie Maryi, Św. Alfons Liguori (tłumaczenie O. Prokopa Kapucyna), Kraków 1896, str. 380-382.

Reklamy