Tagi

, , , , ,

Swieta Rodzina   3. I do chorych dzieci trzeba kapłana wezwać…

         Nieraz ciężko chorują i dzieci, a gdy są w niebezpieczeństwie śmierci, to wedle nauki Kościoła św. rodzice powinni w takich wypadkach wezwać księdza, a jego rzeczą i obowiązkiem będzie takie dziecko pouczyć i rozsądzić, czy je ma wyspowiadać czy nie. Bo choćby dziecko nie było jeszcze przedtem nigdy do św. spowiedzi, ale jeśli ma już jakie takie używanie rozumu, jeśli wie coś o Panu Bogu, o dobrem i złem, i umie odróżnić dobre od złego, a tem samem zdolne już jest do popełnienia grzechu, to jest obowiązane i do spowiedzi (t.j. mniej więc ej około siódmego roku życia, a u rozwiniętych i prędzej nawet).

 

 

Zdarza się bowiem nieraz, że rodzice w takich wypadkach nie wołają księdza, zasłaniając się tem, że dziecko jeszcze głupie, że grzechów jeszcze nie ma, że do spowiedzi jeszcze nie było, że może jeszcze nie umrze i t. p., a tak dziecko takie niejedno, niby jeszcze głupie, ale do grzeszenia aż zanadto mądre i grzechem skalane, może nawet i śmiertelnym, w grzechu umiera i na wieki zginąć może, z winy bezbożnych rodziców, o duszę i zbawienie dziecka nie dbających! Znam wypadki, że umarły tak bez Sakramentów św. już 12-letnie dzieci! Oj, ciężka wtedy odpowiedzialność za duszę tych dzieci czeka takich rodziców na sądzie Boskim! O rodzice! miejcie litość nad duszami waszych i Bożych dziatek, miejcie litość nad duszami swemi własnemi! W chorobie trzęsiecie się nad ciałem dziatek, ażeby nie umarły, wzywacie lekarzy i ratujecie jak możecie, a kapłana, lekarza dusz, nie wzywacie, duszy dziecka pozwalacie na wieki zginąć i nic się o to nie troszczycie!

Niejeden niech się zastanowi nad sobą, kiedy pierwszy grzech, ciężki nawet popełnił, czy nie w dzieciństwie, może w bardzo jeszcze młodych latach, jak św. Augustyn pisze o sobie, że maluczkim był jeszcze człowiekiem, a wielkim już grzesznikiem. Nie tłumaczcie się więc tem, że dziecko może jeszcze małe i głupie, bo i ono, choć małe, ale może już mieć grzechy ciężkie, śmiertlne!

 

 

 4.Jeśli choroba dłuższa, to trzeba ponownie księdza wezwać.

Jeśli choroba jest dłuższa, to nie trzeba zadawalniać się tem, że chory Sakramentami św. już zaopatrzonym został (boć w dłuższej chorobie mógł ponownie zgrzeszyć!), ale trzeba go do tego zachęcić, aby ponownie Sakramenta św. przyjął; ale tylko spowiedź i Komunję św., gdyż Oleje św. w jednej i tej samej chorobie raz tylko przyjmować wolno.

 

 

Jak i na śmiertelnej pościeli przyjęcie ostatnich Sakramentów św. nie zawsze jest dobre, i że po nich jeszcze zgrzeszyć można, mógłbym to niezliczonemi przykładami potwierdzić. Przytoczę choć jeden.

 

 

Chory jeden młodzian przyjął ostatnie Sakramenta, jak się zdawało jak najlepiej. Po odejściu kapłana żal mu się zrobiło życia, że w tak młodym wieku umiera, żal rozkoszy tego świata, które opuszcza, przyszły mu na pamięć dawne jego grzechy, miał w nich upodobanie i złe pragnienie, i tak umarł, a potem pokazał się temu kapłanowi potępiony!

 

 

5. O Komunji wielkanocnej chorych.

 

W czasie wielkanocnym, jeśli ktoś dłużej choruje, tak, że do kościoła ani pójść ani pojechać nie może, to choćby choroba nie była ciężką i śmiertelną, trzeba do chorego wezwać kapłana, gdyż w czasie wielkanocnym wszyscy, a więc i chorzy, są obowiązani pod grzechem ciężkim do przyjęcia Komunji św. wielkanocnej.

 

Gdy choroba nie jest ciężka i niebezpieczna i chory bez trudności może być naczczo, to powinien przyjąć Komunję św. naczczo: podczas kiedy w ciężkiej chorobie, gdy przyjmuje Komunję św. jako wiatyk na drogę wieczności, naczczo być nie potrzebuje. Tak samo można nie naczczo przyjąć Komunję św., kiedy ktoś dłuższy czas choruje, choćby nawet nie ciężko, ale nie może być dłuższy czas naczczo, gdy n. p. potrzebuje albo zażyć lekarstwo albo napić się wody.

 

6. Jak przygotować chorego i dom swój na przybycie P. Jezusa.

 1. Z wiary wiemy, że w Najśw. Sakramencie jest żywy i prawdziwy P. Jezus, ten sam, który się narodził w Betlejemskiej stajence, co za nas na krzyżu umarł, ten sam, co dziś w chwale niebiańskiej jest w niebie, ten sam, co nas po śmierci sądzić będzie! Otóż należy się Mu przygotować jak najgodniejsze przyjęcie! Gdyby Biskup lub Papież zapowiedział, że w domu twym zamieszka, jakbyś na jego przyjęcie dom swój i izbę przygotował? Podobnie przygotuj tem bardziej i dla P. Jezusa!

 

 

A naprzód przedewszystkiem czystość, ochędóstwo i porządek we wszystkiem jak największe! Zamieć i uporządkuj dom i izbę. Daj choremu czystą bieliznę, czystą pościel. Postaw przy chorym czysty stół, czystym obrusem nakryty. Na stole postaw krzyż (który w każdym chrześcijańskim domu być powinien), przy krzyżu dwie świece, o ile ci to możebne, a przynajmniej gromnicę, na boku na talerzyku święconą wodę z kropidłem, które także w każdym chrześcijańskim domu być powinny; dalej szklankę z czystą wodą i łyżkę do obmycia palców kapłana po Komunji św. Naokoło postaw choć kilka wazoników z kwiatami, aby tak upiększyć stół, na którym P. Jezus przebywać będzie.

 

 

Piękny jest zwyczaj w wielu miejscach, że gdy kapłan z P. Jezusem ma przyjść do chorego, to zbierają się sąsiedzi i wychodzą z pobożną pieśnią na przywitanie, i potem w drugiej izbie albo w przedsionku podczas spowiedzi chorego śpiewają pobożne pieśni albo odmawiają litanję do P. Jezusa, do N. Marji Panny i inne pobożne modlitwy na intencję chorego. Oby ten pobożny i piękny zwyczaj był wszędzie.

 

 

Po spowiedzi chorego zwyczajnie kapłan daje znak dzwonkiem, że spowiedź skończona, a wtedy powinni wszyscy obecni wejść, aby być obecnymi przy Komunji św. i modlić się wraz z chorym.

 

 

2. Jeśli chory ma przyjąć i Oleje św., to potrzeba przedtem obmyć mu ręce, a zwłaszcza nogi, które u ludu naszego nie wiedzieć kiedy obmyte były, a przecież nie wypada, aby kapłan tak brudne nogi Olejem św. namaszczał! Przygotuj też nieco waty albo przynajmniej lnu miękkiego do obtarcia po Olejach św. i na talerzyku nieco utartej soli i kawałeczek miękkiego chleba do wytarcia palców kapłana.

 

7. Przy umierającym.

 

Gdy chory poczyna już konać, to wtedy trzeba dać mu w ręce gromnicę, od czasu do czasu kropić go święconą wodą, odmawiać modlitwy >>przy konających<< (są one w każdej książce do modlenia) – wzbudzać w nim pobożne uczucia, a zwłaszcza akty: wiary, nadziei i miłości, skruchy za grzechy, a szczególniej oddawanie duszy w ręce Najświętszej Rodziny:

 

Jezu, Marjo, Józefie św. Wam oddaję serce, ciało i duszę moją!

Jezu, Marjo, Józefie św. bądźcie przy mnie w ostatniej chwili życia mego!

Jezu, Marjo, Józefie św., niech w przytomności Waszej oddam ducha mego!

 

W ostatnich chwilach trzeba głośno z chorym wzywać Najśw. Imiona: Jezus, Marjo!

 

Podczas konania chorego trzeba nad sobą panować, żeby zbyt głośnym płaczem i krzykiem choremu tych ostatnich chwil życia nie zatruwać! Kto więc nad sobą zapanować nie może, taki niech się raczej oddali, przez litość dla umierającego!

 

Miejmy wielkie i miłosierne serce dla bliźnich naszych, a Bóg mieć będzie potem i miłosierdzie dla nas! Nie rządźmy się tylko miłością własną i litością nad ciałem tylko, ale rządźmy się wiarą i jej zasadami, patrzmy w chorych na dzieci Boże, na braci P. Jezusa, na dusze nieśmiertelne, od Boga dla wieczności przeznaczone, a wtedy ta wiara nauczy nas miłości, cierpliwości, współczucia, poświęcenia, i wtedy chorych, będących blisko śmierci, będziemy się starali wszystkiemi możliwemi sposobami ratować, aby ich do dobrej i szczęśliwej śmierci przygotować i nie dać im na wieki zginąć! Daj to Panie Boże!…

Reklamy