Tagi

, , , , , ,

Odtąd też życie Twoje stanie się jednem pasmem boleści i jakby ciągłem męczeństwem.  Nawet pieszcząc to Dziecię, będziesz jakby ręką potrącać o ramiona krzyża

Odtąd też życie Twoje stanie się jednem pasmem boleści i jakby ciągłem męczeństwem. Nawet pieszcząc to Dziecię, będziesz jakby ręką potrącać o ramiona krzyża

(…)

 

Najświętsza Panna była wolną od prawa oczyszczenia, bo, będąc zawsze czystą i świętą, poczęła Zbawiciela świata, nie jak inne matki, ale z Ducha Św., a więc bez uszczerbku dziewictwa, które zostało nieskończenie uzacnione i podniesione przez macierzyństwo Boże. Nadto porodziła – samego Prawodawcę, który ogłosił zakon swój przez usta Mojżeszowe i zdawał się mówić do Matki swej, jak niegdyś król Aswerus do Estery: „Nie na cię, ale na inne wszystkie to prawo uczynione”[1]. Mimo to Najświętsza Panna, idąc za natchnieniem Bożem, poddała się temu prawu, tak jak Syn Jej poddał się obrzezaniu i to bez najmniejszego wahania, z pokorą i z największą czcią, „aby, jak uczy św. Wawrzyniec Justiniani, Matka wszelkiej czystości przyjęła oczyszczenie prawne, nas nauczyła cnoty posłuszeństwa i pokory”.

 

 

Dla wypełnienia więc tych przepisów obrządkowych Marya z Józefem opuścili Betleem i skierowali się ku Jerozolimie. Drogę tę odbyli pieszo, która trwała co najmniej dwie godziny; Marya niosła Dzieciątko na ręku, chwilami tylko oddając Je św. Oblubieńcowi.

(…)

 

Józef zajął się zakupieniem przepisanych zwierząt ofiarnych, kupił tedy dwoje ubogich ptasząt: gołębic, czy synogarlic, które zwały się u Żydów „ofiarą nędzarzy”, gdyż nie stać ich było na baranka, którego składali w ofierze bogaci. Prawda, że trzej Królowie, jeżeli przybyli do stajenki betleemskiej przed terminem Oczyszczenia[2], obsypali byli złotem Najświętszą Rodzinę, lecz wszystko to złoto dostało się biednym, chyba z wyjątkiem jakiejś części, którą Józef, za zgodą Maryi, zachował, aby ją wrzucić potajemnie do skarbony kościelnej, jak to wiemy z objawień Maryi z d’Agredy.

 

(…)

 

Kapłan, zbliżywszy się z kolei do Najświętszej Panny, pobożnie klęczącej, wziął z ręku Jej jedno z ptasząt i zaniósł je na dziedziniec kapłański, składając je na ołtarzu, przeznaczonym do ofiar za grzech; potem, wróciwszy, pokropił Ją wodą poświęconą, używaną do wszelkich oczyszczeni obrzędowych i odmówił odpowiednią modlitwę, po której Najświętsza Panna wstąpiła na schody kościelne dla ofiarowania Dzieciątka. Tu naprzód kapłan przyjął od Niej pięć syklów: cenę okupu, potem wziął na ręce Dzieciątko, podniósł Je ku niebu, potrzymał chwilę nad głową, na znak, że Je ofiaruje i poświęca Bogu, odmawiając pewnie stosowną modlitwę; potem oddał Pana Jezusa Matce Najświętszej, która, owinąwszy Go zasłoną, przytuliła do piersi. Wtedy dopiero, kiedy kapłan ofiarował drugie ptaszę na ołtarzu całopalenia, jako ofiarę dziękczynną, Najświętsza Panna, mając Dzieciątko na ręku, a Józefa przy boku, uroczyście weszła do kościoła[3]. Tak więc spełniły się proroctwa Aggeusza i Malachiasza, bo już idzie „Pożądany od wszech narodów” i „Panujący do swego kościoła”, ofiarując się Ojcu Niebieskiemu za wszystkich ludzi przez ręce Maryi, która z całą pokorą przystała na tę ofiarę[4]. Wypadało bowiem, aby Zbawiciel nie został wydany na śmierć krzyżową bez przyzwolenia Matki, i oto dla czego Marya ofiaruje Go dziś w świątyni, nim kiedyś stanie pod Jego krzyżem[5]. Lecz kiedy Najświętsza Panna z Dzieciątkiem na ręku i z Józefem wchodzi do świątyni, stał się wypadek wielki i nieprzewidziany. Kościół był przepełniony modlącymi się, między nimi znajdował się starzec wielkiej świątobliwości, Symeon. (…)

 

 

W chwili więc, gdy Marya i Józef wnosili Boskie Dzieciątko do świątyni, starzec przystąpił do Nich, a oświecony wewnętrznie, iż tym pożądanym Zbawicielem jest ono Dzieciątko, poprosił, aby mu pozwolono wziąć Je na ręce. Najświętsza Panna podaje Symeonowi Jezusa. Szczęśliwy starzec, bierze Je na ręce i, chociaż pochylony wiekiem, dźwiga Stwórcę wszechświata, a zwróciwszy oczy na oblicze Bożej Dzieciny, z największem uszanowaniem wpatruje się w Przenajświętsze Dzieciątko i dziękuje Bogu, że Je przed śmiercią oglądać może. „Wziął Dzieciątko na ręce swoje i błogosławił Boga, i mówił: Teraz puszczasz sługę Tego, Panie, w pokoju, według słowa Twego; gdyż oczy moje oglądały zbawienie Twoje, któreś zgotował przed oblicznością wszystkich narodów światłość na objawienie poganów, i chwałę ludu Twego Izraelskiego”[6].

 

 

Tak przemawia Symeon i w tej pieśni i okrzyku wspaniałym, który kościół codzień powtarza w pacierzach kapłańskich, opiewa ten szczęśliwy starzec koniec Starego Zakonu, a początek Nowego. Spełniają się już wszystkie proroctwa i wszystkie najgorętsze oczekiwania dusz najświętszych, a raj niebieski, zamknięty przez tyle wieków dla ludzi, przez grzech pierworodny, zostaje nanowo otwarty, bo Symeon zapowiada całemu rodzajowi ludzkiemu te wszystkie najwyższe szczęścia, jakie go spotkają!… To też dziwowała się Marya z radości i Józef: „A ojciec i Matka Jezusa dziwowali się temu, co o Nim mówiono”.

 

 

Wtedy to Symeon, promieniejący tym duchem, który go wewnątrz oświecał, „błogosławił im”, głosząc ich szczęśliwymi, a zwracając się do Najświętszej Panny, zapowiada Jej wielkie cierpienia i boleści: „Oto ten położon jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak któremu sprzeciwiać się będą; i duszę twą własną przeniknie miecz; aby myśli z wiela serc były objawione”[7]. Chciał on niejako powiedzieć: „O Matko Boża, ofiarujesz Panu Tego, który jest światłością i zbawieniem wszystkich; wiedzże tedy, że tem samem wydajesz Go na śmierć. Weź teraz to Dziecię Boże i wychowaj Je na żertwę całopalną, której ołtarzem będzie krzyż. Odtąd też życie Twoje stanie się jednem pasmem boleści i jakby ciągłem męczeństwem. Nawet pieszcząc to Dziecię, będziesz jakby ręką potrącać o ramiona krzyża; całując Jego świętą głowę, będziesz raniła swe usta o ciernie; patrząc na Jego ręce i nogi, zobaczysz tam ślady gwoździ; odtąd miecz za mieczem będzie godził w Twe serce, aż staniesz na Kalwaryi, aby tam z Synem być ukrzyżowaną na duchu!”

 

 

Najświętsza Panna nie wydała ani jęku boleści, lecz w cichości serca spełnia tę ciężką i bolesną ofiarę mężnie, z żywą wdzięcznością ku Bogu, niejako mówiąc: „Ojcze przedwieczny! Syn Twój Jednorodzony, którego mi dałeś, aby był zarazem i Synem moim, jest największem mojem szczęściem i jedyną moją pociechą, lecz ja Ci Go oddaję i poświęcam, niech się stanie wedle Twej woli ofiarą za grzechy, niech serce moje wszystkie miecze przeszyją, byleś Ty był uwielbion i świat zbawion!” Przez tę więc ofiarę Najświętsza Panna „przewyższyła wówczas wszystkich Męczenników”[8], a proroctwo Symeona, zapewniające bolesne koleje Pana Jezusa i Matki Jego, gorzko się sprawdziło. (…)

 

 

Na pamiątkę oczyszczenia Najśw. Panny i ofiarowania Pana Jezusa obchodzimy święto w Kościele naszym, które należy do najdawniejszych i najpierwszych z uroczystości na cześć Maryi. Papież Gelazy (492-496), znosząc rozpustne igrzyska pogańskie, które obchodzono w miesiącu lutym, a zwane oczyszczeniami, utorował drogę wprowadzeniu tego święta. Na Wschodzie za Justynianina, cesarza, 542 r. obchodzono to święto w Konstantynopolu, z okazyi wielkiego pomoru, cesarz ten pragnął, aby je w całym świecie obchodzono. Procesya – z zapalonemi świecami, według Benedykta XIV, zawdzięcza swój początek Sergjuszowi, papieżowi (688-702), który ją ustanowił, jak pisze Inocenty III, zamiast uroczystości pogańskiej, obchodzonej na cześć Cerery. Gromnice oznaczają Zbawiciela, który jest Światłością.

 

 

 

Fragmenty z rozdziału XII, „Żywot Najświętszej Maryi Panny”, ks. Walenty Załuski, Warszawa 1898r., str. 88-97.

[1] Ester. 15-13.

[2] Najprawdopodobniej trzech Królowie przybyli do Betleem już po Oczyszczeniu Maryi, a może dopiero w rok, po których odejściu otrzymał Józef rozkaz od Anioła uprowadzenia Dzieciątka i Matki Najśw. do Egiptu.

[3] Wykład Tajem. Różańca św., T. I, p 240.

[4] Aggeusz 2-7; Malach. 3-1.

[5] Św. Tomasz.

[6] Św. Łuk. r. II.

[7] Św. Łuk. r. II.

[8] Św. Alfons Liguori.

Reklamy