Tagi

, , , , ,

 

U Maryi Panny taka skromność, takie umartwienie, taka pobożność, że ile razy spojrzał na Nią św. Józef czuł tem większą wdzięczność i miłość ku Bogu.

U Maryi Panny taka skromność, takie umartwienie, taka pobożność, że ile razy spojrzał na Nią św. Józef czuł tem większą wdzięczność i miłość ku Bogu.

VIII. Na dzień Zaślubienia N. M. Panny.

 

Doniosłe znaczenie zaślubienia Maryi.

 

>>Gdy była poślubiona Matka Jego, Marya, Józefowi<<.

Mat. I, 18.

 

To zaleta dobrych niewiast, że nigdy o mężach swych nie mówią źle, choćby nawet mieli pewne wady, bo mąż i niewiasta stanowią jedność ścisłą i niesława męża spada poniekąd na samą żonę. Mówi św. Augustyn o matce swej Monice, że nigdy się nie żaliła, choć jej mąż źle się z nią obchodził, krzywdę jej wyrządzał i wiele posiadał wad[1].

 

Marya była nieskończenie doskonalsza od Moniki, a Jej oblubieniec, Józef św., nie miał żadnych wad moralnych, owszem odznaczał się wielkiemi cnotami, jako przybrany ojciec Jezusa Chrystusa. Marya dziękowała Bogu za tak świętego oblubieńca, a teraz w niebie również się cieszy, gdy go sławimy. Chwała Józefa jest chwałą i ozdobą Maryi, a zarazem Boga, od którego wszelka łaska i cnota pochodzi.

 

         I. Zastanowimy się dzisiaj według Ewangelii, jak wielkich łask udzielił Stwórca tym św. Oblubieńcom, nad smutkiem, którym ich nawiedził i nad pociechą, którą im zesłał po utrapieniu.

 

1. Największą łaską, której Bóg udzielił Maryi, to Jej Boskie Macierzyństwo. Józef, ubogi cieśla, a więc według mniemania ludzkiego człowiek nizkiego stanu, był mężem Maryi, a tem samem żywicielem Zbawiciela świata. Kto pojmie godność Bogarodzicy, kto również zrozumie, jaki zaszczyt dla Józefa, ze go Bóg wybrał na ojca przybranego i opiekuna Boskiej Dzieciny, która się narodziła z Maryi Panny za sprawą Ducha św.?

 

2. Ale za szczęściem i pociechą na tej łez dolinie idzie smutek, nawiedzenia Boże. Abraham otrzymuje od Boga syna, ale słyszy rozkaz Najwyższego, aby tę dziecinę złożył Mu w ofierze. Tylko w niebie prawdziwe szczęście, tam miejsce trwałego pokoju i wesela. Kto chce zdążyć do tej miłej, błogiej przystani, niech pragnieniem, pożądaniem jak najczęściej przebywa w tych przybytkach szczęścia. Niech pamięta, że ziemia krainą wygnania, utrapień, ciężkiej walki, morzem pełnem goryczy i miejscem ustawicznych pokus. W czasie tej wędrówki ziemskiej daje Bóg od czasu do czasu kroplę pociechy, aby nas przygotował, zahartował jako żelazo na przyszłe boje. Kto chce trafić do ziemi obiecanej, musi na wzór Żydów przejść pustynię, kto chce obchodzić święta wielkanocne, musi wpierw przebyć wielki piątek.

 

 

Józef św. widzi, jak jego Najświętsza Oblubienica jest w odmiennym stanie. Wie dobrze, że jest niesłychanie skromną, że złożyła ślub dozgonnego dziewictwa, jako i on to uczynił. Nigdy się nie zbliżał do Maryi, a Ona tak była przeciwną wszelkiej nieskromności, jak biały kolor sprzeciwia się czarnemu.

 

 

Niewiasta nieskromna łatwo się zdradzi zachowaniem zewnętrznem: U niej chód wyszukany, wzrok nieraz bezczelny, strój osobliwszy, chęć do próżnowania, wstręt do poważniejszych zajęć, gonienie za rozrywkami, chęć dogadzania sobie.

 

 

U Maryi Panny taka skromność, takie umartwienie, taka pobożność, że ile razy spojrzał na Nią św. Józef czuł tem większą wdzięczność i miłość ku Bogu. Wiedział, że Ona naczyniem przeczystem, naczyniem wybranem łaski i świętości. To go uspokajało, ale wnet smutne myśli zaczęły go trapić. Niewiedział bowiem nic o Zwiastowaniu, Bóg mu nie objawił aż dotąd, że Marya została Matką Syna Bożego za sprawą Ducha św., jak to objawił Elżbiecie.

 

 

Martwi się przeto, nie może pojąć błogosławionego stanu Przeczystej Oblubienicy. Obawy, smutki uderzają nań, jak wzburzone fale morskie. Modli się do Boga, ale Bóg nie zaraz wysłuchuje, bo chce doświadczyć wiernego sługę. I cierpi Józef, nie może sypiać, na jego obliczu smutek się maluje.

 

 

Widzi to Bogarodzica, ale Ona tak pokorna; sama nie chce zdradzić tajemnic bożych, choć widzi bojaźń w sercu Józefa, choć widzi tę srogą walkę. Ona ufa, że sam Bóg się zlituje i wywiedzie Józefa z tego ciemnego i błędnego koła myśli, z tego ponurego lasu. W małżeństwach często zdarzają się podejrzenia, które są katem okrutnym, pijawką, cierniem bolesnym, trucizną szczęścia i spokoju wzajemnego. Nieszczęśliwy ten, kto się im podda! Zazdrość nieuzasadniona to największy wróg w pożyciu małżeńskiem. Czepia się ona nieraz męża, który na każdym kroku podejrzywa bez powodu żonę, najmniejszy pozór mu wystarcza, aby się gryźć wewnętrznie. Żona wtedy jest nieszczęśliwą, to istna niewolnica. Bóg miłosierny w Starym Zakonie ustanowił osobną ceremonię, przez którą dochodzono prawdy. Mąż podejrzywający swą żonę, przyprowadzał ją do świątyni, a wtedy kapłan składał ofiarę, następnie pisał na karcie pewne przekleństwa, zmywał je wodą, dawał ją pić niewieście i przemawiał do niej w te mniej więcej słowa: Jeżeliś nie zgrzeszyła przeciw wierności, należnej mężowi, niech ci nie szkodzą te przekleństwa i złorzeczenia. A jeżeliś się sprzeniewierzyła, niech spadną na ciebie. Niewiasta odpowiadała: Niech się stanie, niech się stanie. I rzeczywiście, gdy była winną grzechu, umierała w boleściach, ciało jej nabrzmiewało i szybko okazywały się znaki zgonu[2]. Gdy posądzenie było niesprawiedliwe, wody te wypite nic jej nie szkodziły.

 

 

Choć na mężów wiarołomnych Bóg nie ustanowił podobnej próby, to jednak za niewierność w inny sposób ich karał. Grzech bowiem nigdy nie pozostanie bez chłosty.

 

 

Dawid zgrzeszył z żoną Uryasza. A chociaż żałował za ten upadek bardzo, przecież nie minęła go kara doczesna. Wyrodny syn Absalon, zbuntował się przeciwko niemu. Król musiał uciekać z płaczem z Jerozolimy, a niegodziwy rokoszanin dopuścił się niecnych uczynków z żonami Dawida i spełniło się, co powiedział Bóg: >>Oto wzbudzę na cię złe z domu twego, a pobiorę żony twe przed oczyma twemi i dam je bliźniemu twemu, a będzie spał z żonami twemi przed oczyma słońca tego. Boś ty uczynił potajemnie, ale ja uczynię to słowo przed oczyma wszystkiego Izraela i przed oczyma słońca<<[3].

 

 

Niedobry mąż doczeka się hańby we własnej rodzinie, córka lub żona ściągną nań wstyd i niesławę życiem wyuzdanem.

 

 

Niechże się strzegą podejrzeń małżonkowie, bo one robakiem, który toczy ich szczęście i spokój. Źródłem ich bywa albo melancholia, ponure i chorobliwe usposobienie, albo zły duch, lub wreszcie dawniejsze życie niemoralne; stąd bowiem rodzą się myśli, że wszyscy muszą być złymi, kiedy ktoś sam był występny i niemoralny. Niech ta zazdrość nie zakorzenia się w duszy, bo odbiera ochotę do jedzenia, spędza sen z powiek i powoduje upadek sił.

 

 

Bracie i Siostro, odetchnij wolniej i pamiętaj, że piekłem i katuszą jest życie bez zaufania. Wiecznie będziesz w trwodze, obawie, jeżeli tego robaka nie usuniesz. A za tą bojaźnią nastąpi osłabienie, przyćmienie rozumu i popełnisz z tego powodu tyle głupstw, że się z ciebie śmiać i szydzić będą ludzie.

 

 

Porucz się Bogu i spełnij jego przykazanie: >>Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni<<[4]. O podejrzliwej niewieście mówi Pismo św.: >>Boleść serdeczna zła niewiasta złego mniemania o mężu. W niewieście niewierzącej mężowi bicz języka przed wszystkimi powiadający<<[5].

 

 

Perłą w pożyciu wspólnem jest pokój, a burzy go nieufność. Z niej płynie smutek, żal, niezadowolenie i zguba duszy.

 

 

Święty Józef toczył tę walkę z sobą, ale się wiele modlił i ostatecznie Bóg jego modłów wysłuchał. Miał on wiele pozorów, które zdawały się go utwierdzać w tych myślach smutnych. Porzuciłby Matkę Najśw. potajemnie, bo Jej zniesławiać nie chciał, ale on Ją miłował tak gorąco, tak zżył się z Nią, widział u Niej tyle dobroci i przywiązania, że ten krok był dlań niesłychanie trudnym. Czytamy w Piśmie św. o tej walce wewnętrznej Józefa: >>A narodzenie Chrystusowe tak było: Gdy była poślubiona Matka Jego, Marya, Józefowi, pierwej niźli się zeszli, naleziona jest w żywocie mająca z Ducha świętego. A Józef, mąż Jej, będąc sprawiedliwym i nie chcąc Jej osławiać, chciał Ją potajemnie opuścić. A gdy to on myślił, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie, mówiąc: Józefie, synu Dawidów, nie bój się przyjąć Maryi, małżonki twej. A porodzi Syna i nazwiesz imię Jego Jezus; albowiem on zbawi lud swój od grzechów ich<<[6].

 

 

Marya nie chciała dla pokory wyjawić nadzwyczajnych łask, których dostąpiła od Boga. Stąd Jej cierpienie; Józef też w milczeniu, w cichości cierpiał. Piękna to dla nas nauka, że nie powinny do publicznej wiadomości dochodzić nieporozumienia domowe.

 

3. Po smutku następuje wesele i szczęście. Chmury nie zawsze zalegają niebo, lecz się rozchodzą, pokazuje się jasność, słońce się uśmiecha.

 

We śnie Józef ma widzenie, aby nie opuszczał Maryi Panny, bo Ona poczęła z Ducha św. Zbawiciela świata. Spełniło się więc w zupełności, co powiedział Psalmista: >>Niech ufają w Tobie, którzy znają imię Twoje. Albowiem nie opuściłeś szukających Cię, Panie<<[7]. Choć Bóg czasem zwleka, ale wreszcie przybywa z pociechą, doświadczywszy wierności sług swoich. Widzenie w czasie snu zupełnie uspokoiło i uszczęśliwiło Józefa. Tak ono było jasne i pewne, że wszelkie wątpliwości znikły.

 

 

Pan Bóg w czasie snu często przemawia nie tylko do sprawiedliwych, ale i do grzeszników. Zdarza się nieraz, że ktoś z brudnemi pragnieniami i marzeniami, w stanie opłakanym duszy kładzie się na spoczynek. Nagle widzi, że gdyby tak umarł czeka go piekło. Więc budzi się ze łzami pokuty, spowiada się i odmienia życie. Czyż to żywe przejęcie się prawdami wiecznemi, otrzymane w nocy wśród snu, nie jest wielkiem dobrodziejstwem Boga, nie jest światłem i łaską niebios?

 

 

A sprawiedliwych, znękanych boleściami i kłopotami życia, również miłosierny Stwórca nawiedza, podnosi, uspokaja tak, iż się budzą i powstają ci ludzie z dziwnem zadowoleniem, uszczęśliwieni, jak gdyby wcale nie cierpieli. Niekiedy widzenia budzą wątpliwość, jak np. u Gedeona, który zastanawiał się, czy rzeczywiście zjawił mu się Anioł, albo jak wątpili rodzice Samsona i Zacharyasz, czy się spełnią słowa posła niebieskiego. W tych razach trzeba się pytać i zasięgnąć rady mądrych, a osobliwie spowiednika, aby nie uledz złudzeniu, boć i szatan czasami przybiera pozory ducha światłości.

 

 

Józef po widzeniu z tem większą czcią spoglądać musiał na Maryę, bo się dowiedział, że Ona Matką Bożą. Widział Jej niezrównaną godność i nie czuł się godnym żyć w pobliżu z Nią. Zapewne upadł na kolana przed Bogarodzicą i łzami szczęścia skrapiał ziemię. Kto pojmie również radość Maryi, kiedy widziała, że już dobry Bóg sam trudność rozwiązał i wywiódł Józefa z ciemnej nocy podejrzeń. Z pewnością obydwoje teraz adorowali Jezusa, który miał się narodzić, oddawali Mu cześć daleko większą, niż Jego poprzednik, który w łonie matki swej poruszył się z radości, kiedy Marya Panna nawiedziła dom jego rodziców. U Józefa i Maryi przeminęło morze niepokoju, które swemi falami zalewało ich serca. Nastała w nich cisza najpiękniejsza, pogoda najwspanialsza. Tak zwyczajnie kończą się utrapienia wybranych. Po nich podwójne niejako wraca szczęście i zadowolenie.

 

  II. A teraz zastanówmy się, dlaczego Marya poślubiła Józefa?

  1. Uczyniła to z woli bożej. Józef najpierw miał bronić dobrego imienia, sławy Najświętszej Panny. Ludzie nie znający tajemnic niebieskich, mogliby najgorzej myśleć o Maryi i ukarać Ją śmiercią. Każdy człowiek powinien dbać o swe dobre imię nie dla próżności, czczej chwały, lecz dla drugich, dla zbudowania bliźnich.

 

Czytamy o jednym starym pustelniku, że chętnie znosił osobiste obelgi, przezwiska, obrazy. Kiedy mu jednak zarzucano, że się wiary zaparł, że jest heretykiem, wtedy nie milczał, ale śmiało wyznał i zaprzeczył, wyznał, że jest wiernym synem Kościoła, a zaprzeczył, jakby miał co wspólnego z błędną nauką.

 

 

O dobre imię, o poczciwą sławę niech się starają małżonkowie i unikają nawet cienia podejrzeń. Niech najzłośliwsze oko nic nie zobaczy, coby świadczyło przeciw zaprzysiężonej sobie wierności u stóp ołtarza Pańskiego.

 

 

Mówi św. Hieronim, że dziewica Asela w zepsutym Rzymie tak umiała postępować ostrożnie, że wszyscy dobrzy podziwiali jej skromność, a najzłośliwsi nie odważyli się nic uwłaczającego o niej powiedzieć.

 

 

Ten sam Doktor Kościoła zaznacza, że cześć niewiasty jest czemś bardzo delikatnem, łatwo ulegającem przyćmieniu i dlatego potrzeba dla jej zachowania wielkiej ostrożności w postępowaniu.

 

 

Marya jest dla niewiast najdoskonalszym wzorem, przykładem niewinności, bogobojności. Ona błogosławiona między niewiastami. Ona jako wspaniałe drzewo, pełne owoców i miłej woni, wzniosła się świętością ponad wszystkich Aniołów i ludzi.

 

 

A mimo to św. Józef z woli bożej był stróżem i opiekunem dziewictwa Maryi. Mógł sam Bóg najlepiej bronić tej wspaniałej świątyni Ducha św., bo Jego oko zawsze spoczywało z upodobaniem na Przeczystej Panience, mógł w tym celu użyć niewidzialnych wojsk anielskich, aby strzegły tego świętego raju. Lecz w niezgłębionej mądrości powierza obronę Jej czci św. Józefowi. A czyni to dlatego, aby niewiasty i dziewice chrześcijańskie chętnie nauczyły się stąd podlegać starszym, aby chętnie słuchały ich rad i upomnień. Jeżeli która z nich odrzuca uwagi i przestrogi, jeżeli kocha zbytecznie wolność, nie chce się niczem krępować, jeżeli się gniewa na słuszne uwagi, upadnie haniebnie, bo Bóg pysznym się sprzeciwia i tylko pokornym daje swą łaskę. Ta przestroga dotyczy także osób duchownych i zakonnych, aby się zawsze miały na ostrożności. Św. Ludwik, syn króla Sycylii, zakonnik i biskup, miał zawsze przy sobie dwóch kapłanów, aby złość ludzka żadnych wyrzutów czynić mu nie mogła. Z tego powodu znakomitsze niewiasty mają zawsze w swym orszaku towarzyszki i nikomu się nie udzielają bez tego otoczenia. Św. Hieronim przypomina Pauli Rzymiance, aby wdrażała w umysł córki to przeświadczenie, że nigdy bez matki nie wypada pokazywać się ludziom.

 

        2. Marya pragnęła podlegać swemu oblubieńcowi, bo ukochała cnotę pokory. Ona już naprzód pełni tę cnotę miłą, do której zachęca często Pan Jezus, której uczy czynem, bo nie przyszedł na świat, aby Mu służono, lecz On sam chce być sługą wszystkich. I dlatego umywa dla naszego przykładu stopy Apostołom, a nawet zdrajcy Judaszowi. Marya Panna, głębokie morze pokory, chce we wszystkiem podlegać swemu oblubieńcowi, bo wiedziała dobrze z Pisma św., do czego wiedzie niewiastę nieokiełznana wolność. Pamiętała o nieszczęsnej Dynie, córce patryarchy Jakóba, która powodując się ciekawością i chwilowym kaprysem, wydaliła się z namiotu bez ojca, bez braci i dlatego utraciła niewinność i sprowadziła ciężki smutek na ojca i całą swą rodzinę.

 

 

Ach, ileż teraz nieposłuszeństwa i krnąbrności między młodymi ludźmi. Słuchać drugich jest dla nich czemś wstrętnym, wolność a raczej samowolę kochają, a ta ich gubi, unieszczęśliwia. Szczęście córki i syna zależy od posłuszeństwa dla rodziców, poddanego od uległości dla przełożonego. Mówi mężna Judyta, że od początku świata nie podobała się Bogu pycha, a tylko modlitwa pokornych i łagodnych wznosi się ku niebu. Marya korzy się i słucha oblubieńca swego, choć jest ubogim cieślą. Ona zupełnie tak postępowała, jak później pisał św. Paweł w liście do Koryntyan, że głową męża jest Chrystus, a głowa niewiasty mąż[8].

 

 

Mógł Pan Jezus dla swej Matki wyjednać ziemskie godności, mógł Jej dać za oblubieńca króla lub cesarza, a nie ubogiego cieślę; wszak Maryka Królową ludzi i Aniołów. Ale Chrystus jest przyjacielem pokory i ubóstwa; mile dlań brzmi, gdy Go nazywają synem cieśli. O, jak zawstydza Zbawiciel tych, którzy gonią za tytułami, godnościami, którzy pragną zaszczytnych i wysokich miejsc!

 

        3. Biada światu dla pychy! Pomimo przykładu Chrystusa chce się robak ziemski piąć coraz wyżej i wyżej. Ludzie wolą iść za Lucyferem, królem i władcą pyszałków, niż za pokornym Jezusem. Ale spotka ich za to wieczny wstyd i hańba w piekle. Niechże wszyscy spoglądają na niezrównany wzór pokory, który nam daje Chrystus i Matka Jego. Niech się zawstydzą pyszni, a zamężne niewiasty niechże słuchają swych małżonków, niech się nie uważają za wyższe, zacniejsze od swych mężów. Królowa niebios słucha ubogiego cieśli, a nędzny robak ziemski, niewiasta, nie chce się poddać i ulegać mężowi, choć to wola Chrystusa, aby mąż był głową, a niewiasta, aby słuchała z uległością. Żadna pyszna niewiasta nie może się podobać Maryi Pannie. Niebo i ziemia wołają do nas, że niema nic wstrętniejszego nad dumę i zarozumiałość. Król nieba się uniża, a nędzny człowiek się nadyma. Marya Panna w oblubieńcu swym widzi swą głowę i zastępcę Bożego, czci go i szanuje, a kobieta, biedna mrówka, gardzi mężem, nie chce go słuchać. Marya Mistrzynią i wzorem dla wszystkich stanów, dla dziewic, aby słuchały rodziców i przełożonych, dla niewiast zamężnych, aby podlegały mężom, dla zakonnic, aby ślub posłuszeństwa był dla nich zawsze świętym. Marya zwierciadłem dla wszystkich, bo jest Matką i Królową wszystkich.

 

     4. Ze względu na Jezusa Chr. zaślubienie Maryi z Józefem ma też wielkie znaczenie. Józef miał być opiekunem boskiego Dzieciątka, miał chronić Jego cześć przed ludźmi, nierozumiejącymi tajemnicy Wcielenia; wreszcie to odpowiadało niesłuchanej pokorze Zbawiciela, który chciał być posłuszny nie tylko Ojcu Niebieskiemu, ale także Matce swej i przybranemu ojcu, opiekunowi swemu. Tu widzimy przykład niezrównanej pokory, którą okazał Zbawiciel świata. Tem piękniej jaśnieje pokora i posłuszeństwo Jezusa, im niżej stoją ci, których słucha. Jakże musiały się dziwić niebiosa, kiedy Pan Jezus służył Apostołom! Albowiem powiedział o sobie: >>Syn człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, ale służyć i dać duszę swą na okup za wielu<<[9]. Na zawołanie byłyby wszystkie stworzenia pospieszyły na usługi Zbawiciela, dostarczając Mu pokarmu i pożywienia. Nie chce tego Zbawiciel, bo pragnie ulegać ubogiemu cieśli i z pracy rąk jego otrzymywać środki do życia. Niechże ludzie biorą sobie stąd wzór, niech naśladują Jezusa za życia, a On na tej dolinie łez udzieli im swej łaski i da kiedyś żywot wieczny w niebie.

 

Ks. Dr. J. Górka, Cześć Maryi, o pobudkach i środkach nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny, Tarnów 1907, str. 379-389.

[1] Conf. Lib. IX, c. IX, 12.

[2] Num. V.

[3] II Krół. XII, 11, 12.

[4] Łuk. VI, 37.

[5] Ekkli. XXVI, 8, 9.

[6] Mat. I, 18-21.

[7] Ps. IX, 11.

[8] I Kor. XI, 3.

[9] Mat. XX, 28.

Reklamy