Tagi

, , ,

ojczyzna        Przykazanie IVte nakłada na nas obowiązki względem rodzinnego kraju i państwa, pod którego rządem żyjemy. Winniśmy ojczystemu krajowi miłość i przywiązanie do tej ziemi, na którejeśmy się zrodzili; winniśmy poszanowanie ojczystego języka, zwyczajów i obyczajów; winniśmy posłuszeństwo prawom i władzom krajowym, o ile te nienaruszają sumienia naszego; winniśmy wreszcie nieść pomoc krajowi sumienną, organiczną pracą, każdy w swoim zawodzie i płacenie podatków.

 

Dla państwa w ogóle, jakakolwiek jest forma jego rządu, monarchiczna, czy monarchiczno-konstytucyjna, czy republikańska, winniśmy posłuszeństwo prawom, o ile one nie sprzeciwiają się prawu bożemu,

i podatek ze krwi i mienia. Te są nasze obowiązki, jako obywateli i poddanych; opierają się one nietylko na przykazaniu IV, ale na wyraźnej nauce Pawła św., który w liście do Rzymian pisze: „Omnis anima potestatibus sublimioribus subdita est”, wszelaka dusza niech będzie poddana wyższym zwierzchnościom; albowiem nie masz zwierzchności jedno od Boga, a które są, od Boga są postanowione. Przeto, kto się sprzeciwia zwierzchności, sprzeciwia się postanowieniu bożemu (do Rzym. XIII. 1, 2). W myśl tej nauki Kościół katolicki jest i był zawsze nieprzyjacielem wszelkich spisków, konspiracyj, buntów i rewolucyj – dlatego też, jak to dowodzi historya trzech zwłaszcza ostatnich wieków aż do najnowszych czasów, gdziekolwiek wybuchła rewolucyja, czy to płynąca z góry, czy idąca z dołu, tam zawsze Kościół katolicki odbierał cięgi; biskupów wleczono do więzień lub wyganiano, rozwiązywano zakony, grabieżono dobra kościelne. Patrzymy na to za dni naszych we Włoszech, Francyi, w Prusiech i indziej.

 

 

Ztąd łatwo każdy pojmie, jak ciężkiej winy przeciw IV przykazaniu dopuszczają się obywatele, którzy życiem nad stan, niedołęstwem i utracyuszostwem majątki i realności swoje w obce oddają ręce; którzy niesfornością i warcholstwem tamują bieg krajowego prawa; którzy nierozważnemi spiski i lekkomyślne podjętemi powstaniami, ściągają na kraj niesłychane klęski i srogi odwet państwa, pod którego rządem żyją. Są to ciężkie winy i zbrodnie, za które się odpowie przed Bogiem i przed sądem historyi.

 

 

Powiedziałem, że winniśmy posłuszeństwo prawom krajowym i państwowym, o ile te nie naruszają sumienia naszego o ile te nie sprzeciwiają się prawu bożemu – i nie cofam tego słowa. Stoi bowiem wyraźnie w piśmie św. „a odpowiadając (przed najwyższą radą żydowską, która zakazała opowiadać ewangelią Chrystusową), Piotr i Apostołowie rzekli Więcej trzeba słuchać Boga a niż ludzi”. (Dzieje Ap. V. 29) A racya tego bardzo jasna, gdyż przeciw sumieniu dobrze uformowanemu, nigdy działać nie godzi się; wszelkie też prawo ludzkie o tyle jest prawem, o ile zgadza się z odwiecznym prawem bożem, a to właśnie dlatego, że wszelka władza od Boga.

 

 

Ale stąd niechaj nikt nie wnosi, że w podobnych wypadkach dozwolony jest opór zbrojny, albo skryte spiski i knowania. Dozwolony jest tylko opór bierny t. j. legalnemi środkami, jak np. protesty wniesione przez reprezentacyą krajową na sejmie lub w parlamencie, jak to od lat 14 czyniło katolickie centrum w Berlinie, albo protest prawowitej władzy, jakim np. był protest biskupów pruskich, zebranych u grobu św. Bonifacego w Fuldzie, w przededniu walki kulturnej przeciw projektom do praw majowych. A jeżeli legalne środki nie pomogą, co wtenczas? Wtenczas pozostaje to, co pozostawało Chrześcijanom pierwszych trzech wieków: cierpieć, pójść do więzienia, na wygnanie, choćby na rusztowanie wstąpić. Ta jest nauka Kościoła katolickiego o posłuszeństwie dla świeckiej władzy, stwierdzona praktyką wieków.

 

Ks. Stanisław Załęski „Konferencye i nauki rekolekcyjne”, Kraków 1888, str. 196-198.

Reklamy