Tagi

, , , ,

Współczesna młodzież nie jest piękną, mimo starannego pielęgnowania ciała i zdobyczy mody; nie jest piękna, bo nie jest już czysta.

Współczesna młodzież nie jest piękną, mimo starannego pielęgnowania ciała i zdobyczy mody; nie jest piękna, bo nie jest już czysta.

ODDZIAŁY BOJOWE

 

W dniu Matki Boskiej Gromnicznej wychodzi na ulice procesja płonących świateł – na znak, że Kościół jest wiecznie młody. Nie wszyscy mają odwagę przyłączyć się do jej szeregów.
Wśród ochrzczonych i bierzmowanych katolików wielu jest chłodnych i słabych, wielu tchórzów i dezerterów. Chcąc bronić naszego stanu posiadania i odzyskać tereny stracone, musimy zebrać i szkolić tych, którzy wytrwali, tworząc z nich armię gotową do walki. Jest to szczególnie zadaniem bractw i sodalicyj.

 
Siła i pewność 300-milionowej armii Kościoła zależy dzisiaj szczególnie od ducha i dyscypliny tych wyborowych dywizyj – stowarzyszeń kościelnych. Jeśli zawiedzie ten wybrany żołnierz, jeśli nie zdoła stworzyć niezachwianych oddziałów, ożywionych duchem ofensywy, to zawiedzie masa i procesja świateł pozostanie poetycznym gestem.

 
Na sztandarze wojsk wybranych jaśnieje Najśw. Maria Panna, Niepokalana, wielki znak niebios, niewiasta odziana słońcem. Kościół mówi o Niej, że jest piękna jak księżyc, wybrana jak słońce, groźna jak wojska idące w bój. Pulchra, electa terribilis!


Kościół podkreśla zatem, że Maria jest czysta, wybrana spośród wielu, odważna. Takimi też powinni być jej rycerze: czyści, wybrani, odważni. Komu brak jednej z tych cnót, ten nie jest prawdziwym jej sługą.

 
Pierwszą zatem cnotą członka sodalicji mariańskiej jest czystość! Maria jest niepokalanie piękna! Od 2000 lat artyści niestrudzenie starają się stwarzać postać Najświętszej Panny, uosobienie piękna. Od wieków opiewamy Ją jako najpiękniejszą, przecudowną, najwdzięczniejszą i potężną Panią niebieską. Piękność Jej jest jednak tylko odblaskiem niepokalanej czystości Jej duszy.

 
Nigdy tyle nie mówiono i nie pisano na temat piękności, co dzisiaj. Nigdy zarazem pojęcie piękna nie zatarło się tak bardzo, jak obecnie, nigdy nie było tak bardzo powierzchowne. Dawni ludzie wiedzieli, że piękno jest uzewnętrznieniem prawdy i dobroci. Prawda, dobroć i piękność są nierozdzielną trójcą. Tylko to co prawdziwe i dobre jest piękne. Nie ma piękna poza tym.

 
Młodzież chce być piękną. Niechże będzie! Niech jednak nie zapomina o tym, że człowiek tylko wówczas jest piękny, gdy jest dobry, a dobry tylko, gdy jest czysty. Młodzieńcza piękność, to promieniująca z całego zachowania i postępowania czystość. Współczesna młodzież nie jest piękną, mimo starannego pielęgnowania ciała i zdobyczy mody; nie jest piękna, bo nie jest już czysta. By przywrócić jej dawną świeżość i dawny promienny blask, potrzeba nam raczej kongregacyj, niż towarzystw sportowych, raczej spowiedzi niż łazienek, raczej komunii św. i łaski, niż słońca i przyrody. Pismo św. podaje nam w księdze Judyty opis zdobywczej siły czystości i piękna! Judyta nałożyła najpiękniejsze szaty i przyozdobiła się najstaranniej, idąc do obozu Holofernesa. Ponieważ jednak nie powodowała ją niska pożądliwość, lecz duch pobożności, powiada Pismo św., „przeto też Pan piękność tę w niej pomnożył, aby się oczom wszystkich zdała nieporównanej piękności” (Ks. Judyty, 10, 3, 4).

 
Wodza Asyryjczyków olśniła jej piękność i gdy zasnął, Judyta odcięła mu głowę. Judyta jest pierwowzorem Marii i przykładem dla młodzieży katolickiej. Zdobędzie świat tylko piękność płynąca z czystości. Młodzież nieskalana zwycięsko wkroczy do obozu nieprzyjacielskiego i zetnie głowę szatana.

 
Członek sodalicji jest wybrany spośród wielu! Maria jest wybrana spośród wszystkich, jedyna jak słońce! Maria, Matka Chrystusa Pana wolna jest od grzechu pierworodnego i wszelkiego grzechu. Nie możemy tego naśladować, bo jest to szczególnym przywilejem boskim, nadanym wyłącznie Najśw. Marii Pannie.

 
Możemy jednak iść w jej ślady pod innym względem: Maria zawsze kroczyła własną drogą. Zawsze miała odwagę pójść samiuteńka drogą własną, gdy było potrzeba. Nie szła drogą utartą – postępowała na ścieżkach Pańskich, posłuszna głosowi obowiązku. Nie ma wśród tych, którzy naśladowali Jezusa, indywidualności silniejszej. Maria jest istotnie ową mulier fortis, silną kobietą z Ewangelii.

 
Młodzież nasza, której przyświeca przykład Marii, powinna wyrosnąć na pokolenie ludzi o wybitnej indywidualności. Katolicka młodzież zatraca poczucie swej siły, drepcąc tchórzliwie utartym szlakiem tłumu, niewolniczo naśladując „świat”, pędząc wraz z wszystkimi na oślep za hasłami modnej kultury.

 
Nawet ci najwierniejsi! Zadaniem sodalicji jest zatem rzucić młodzieży odważnie mariańskie hasło: Iść własną drogą zawsze, na wszystkich terenach myśli i czynu!

 
Brońmy samodzielnej myśli katolickiej, katolickiej mowy i czynu katolickiego! Sodalicje i bractwa nie mają być organizacją mas, nie mają wciągać w szeregi swoje wszystkich! Zadaniem ich jest szukać i wybierać. Szeregi ich to żołnierze wybrani, to elita!

 
Nie wolno zapominać o tym członkom sodalicji! Trzeba mieć odwagę wytrwania w tej garstce, wśród ludzi, którzy wiedzą co myśleć i czego chcieć. Jeśli sodalicje zatracą tę cechę, to stracą prawo bytu!

 
Członka sodalicji powinna cechować odwaga. W Piśmie św. czytamy, że Maria jest groźną jak wojsko w szyku bojowym. Zdeptała głowę węża. Jest mężna i silna; we wszystkim jest przeciwieństwem szatana.

 
Dlatego właśnie obraz Najśw. Marii Panny zdobi sztandar młodzieży. Imię Jej jest hasłem do walki.

 
Mówimy: Maria terribilis! Obyśmy mogli powiedzieć: Congregatio terribilis! Oby sodalicja była wojskiem, którego lęka się świat i piekło. Mało dziś takich oddziałów. Na ogół nikt się nas już nie obawia. Ludzie czują się wcale dobrze w naszym towarzystwie, najwyżej denerwujemy ich niekiedy. Jesteśmy poczciwymi towarzyszami, którzy nikomu nie wchodzą w drogę.

 
Oduczyliśmy się głośno i dobitnie protestować słowem i czynem. Po cichu może jeszcze wypowiadamy czasem nasze zdanie, w domu, przy zamkniętych drzwiach, by, broń Boże, nikt nie usłyszał! W życiu publicznym szepcemy je tak cichutko, że nikt go nie usłyszy. „Największym naszym nieszczęściem nie jest złość bezbożnych, lecz tchórzostwo dobrych”. Największym naszym nieszczęściem są nasze uśpione wojska.

 
Młodzież nasza powinna wnieść nowe życie w śpiącą atmosferę społeczeństwa chrześcijańskiego. Żywy i radosny duch ofensywy, skierowany przeciw pospolitości i złości, powinien od nowa zagrażać światu i piekłu. Gdy wojska mariańskie wyruszą w bój, powinny zadrżeć moce piekielne! Gdy procesja gromniczna wychodzi z kościoła, intonuje diakon: Procedamus in pace! Postępujmy w pokoju!

 
Młodzież katolicka musi iść naprzód w bój! Młodzież naszą trzeba wyrwać z letargu. Nie wolno jej bawić się wyłącznie w defilady. Powinna pragnąć podboju i zwycięstwa jak młodzież liberalna sprzed stu lat i współczesna młodzież komunistyczna. Jej hasłem: Naprzód! W Imię Boże!

 
Nie wolno jej jednak zapominać o tym, że ma iść naprzód w pokoju! Walczymy o pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym. Jedną ręką trzeba walczyć, a drugą budować; nie tylko gruntownie oczyścić stary świat, ale zbudować nowy, lepszy, Królestwo Chrystusa-Króla. W Imię Marii! Za przyczyną Marii!

 

 

Robert Mäder, Maria zwycięży!, Poznań 1935, str. 77-83.