Tagi

, , , ,

guadalupe       „Pytano mnie, w jaki sposób nauczyłem się tych prawd, gdyż każdy wiedział, żem nigdy nie otworzył żadnej książki o treści religijnej, nigdym nie czytał ani jednej strony Biblii, i dogmat grzechu pierworodnego, zupełnie zapomniany albo zaprzeczony przez Żydów naszych czasów, nigdy ani na chwilę nie zajmował mego umysłu. Wątpię nawet, czym znał choćby tylko jego nazwę. Jakżeż więc doszedłem do tych wiadomości? Nie wiem, to tylko wiem, że wchodząc do kościoła nic nie wiedziałem, a wychodząc wiedziałem z największą jasnością. Nie mogę wyrazić tej zmiany jak tylko porównaniem do człowieka, który naraz budzi się z głębokiego snu – albo do ślepego od urodzenia, który w jednej chwili odzyskuje światło. On je widzi, choć nie może opisać, co go oświeca i sprawia, że może podziwiać otaczające przedmioty. Jeżeli nie można wyjaśnić światła naturalnego, jakżeż można by opisać światło, którego istotą jest sama prawda? Sądzę, że dobrze się wyrażę mówiąc, iż nie miałem żadnej wiedzy słownej, lecz że przenikałem sens i ducha dogmatów, czułem te rzeczy bardziej, niż gdybym je oglądał, a odczuwałem za pomocą niewysłowionych skutków, które we mnie zdziałały…

Miłość Boga do tego stopnia zajęła miejsce wszystkich innych miłości, że nawet moją narzeczoną kochałem w inny sposób. Miłowałem ją jako przedmiot, który Bóg ma w swych rękach, jako dar drogocenny, który pobudza do tym większej miłości ku Dawcy”.

 

Gdy chciano opóźnić chrzest, błagał:

 

– „Jak to! – zawołałem. – Żydzi, którzy słuchali nauki Apostołów, natychmiast zostali ochrzczeni, a wy chcecie opóźnić chrzest mnie, który słyszałem Królowę Apostołów!

 

Moje wzruszenie, gorące pragnienie, moje prośby skłoniły tych dobrych ludzi, że oznaczyli bliższy czas chrztu.

 

Nie mogłem doczekać się oznaczonego dnia, gdyż widziałem, jak obrzydły jestem w oczach Boga”.

 

Dalej opisuje swoje przygotowanie do chrztu i życzliwość ojców i ojca generała Jezuitów.

 

„Wspomnienie o nim (o o. generale) wystarczy mi jeszcze dzisiaj do stawienia się w obecności Bożej i zapalenia jak najwyższą wdzięcznością. Obym miał serce o wiele szersze i sto języków, by wypowiedzieć miłość, jaką żywię ku tym ludziom Bożym, ku p. Teodorowi de Bussières, który stał się aniołem Maryi, ku rodzinie Laferronays, którą bardzo czczę i kocham!

 

 

Nadszedł wreszcie dzień 31 stycznia…”

 

 

Tu opisuje swój chrzest.

 

 

„Zdaje mi się, że natychmiast po chrzcie przejęty byłem uczuciami czci i synowskiej miłości ku Ojcu świętemu, nazwałem się szczęśliwym, gdy mi powiedziano, że pójdę na audiencję w towarzystwie o. generała Jezuitów; mimo to drżałem, gdyż nigdy nie bywałem u wielkich tego świata, a ci wielcy zdawali mi się bardzo maleńkimi w porównaniu z prawdziwą wielkością. Wyznam, że wszystkie władze świata razem wzięte widziałem w tym, który na tej ziemi posiada najwyższą potęgę Boga, w papieżu, zastępcy samego Jezusa Chrystusa, którego niewzruszoną katedrę zajmuje.

 

 

Nigdy nie zapomnę obawy i uderzeń serca przy wejściu do Watykanu i gdym przechodził przez obszerne dziedzińce i majestatyczne sale, które prowadzą do świętego miejsca, gdzie papież przebywa. Lecz wnet niepokój ustąpił zdziwieniu, gdym go ujrzał. Taki był prosty, pokorny i ojcowski! Nie był to monarcha, ale Ojciec którego bezgraniczna miłość traktowała mnie jako najdroższego syna!

 

 

Dobry Boże, czyż tak też będzie kiedyś, gdy stanę przed Tobą, by zdać rachunek za otrzymane łaski? Strach mnie zdejmuje na samą myśl o wielkości Boga i drżę przed Jego sprawiedliwością; ale na widok Jego miłosierdzia bez wątpienia odrodzi się moja ufność, a z ufnością miłość i wdzięczność bez granic.

 

 

Wdzięczność więc będzie na przyszłość moim prawem i moim życiem! Nie potrafię jej wyrazić słowami, więc czynem ją okażę… Listy od rodziny dają mi zupełną wolność, tę wolność poświęcam Bogu i Mu ją już od tej chwili ofiaruję wraz z całym mym życiem, by służyć Kościołowi i moim braciom pod opieką Maryi Najświętszej”.

 

 

 

Tłumaczył

Maksymilian Kolbe

Pisma, cz. II, Niepokalanów 2008, str. 323-328.