Tagi

, , ,

Sztandar – to nie zabawka, - tym mniej sztandar Tej, co zdeptała głowę węża.

Sztandar – to nie zabawka, – tym mniej sztandar Tej, co zdeptała głowę węża.

POD SZTANDAREM NIEPOKALANEJ

 
Nie trzeba oglądać się za siebie. Żona Lota odwróciła się i zginęła. Chcąc się odwrócić, trzeba stanąć, trzeba ustać w drodze, w swych dążeniach. A to jest początkiem końca. Młodzi dążą naprzód, nie oglądając się za tym, co minęło.

 
Jeśli się doszło do pewnego wieku, trzeba żywo zająć się młodzieżą, by pozostać młodym. Młodzież ma plany na przyszłość, nadzieje i wolę zdobywania przyszłości. Młodzież wierzy w jutro. Młodzież oczekuje wielkich wydarzeń.

 
Symbolem tej katolickiej woli zdobycia przyszłości jest sztandar. Sztandar to nie tylko kawałek jedwabnego haftu. Sztandar to program, symbol tego, co zamierza się spełnić. Młodzież nie potrzebuje zastanawiać się nad hasłem, które wypisze na swoim sztandarze. Pewien Francuz powiedział kiedyś: „Jeśli upadają instytucje katolickie, to dlatego, że nie oddają się zupełnie pod opiekę Marii”.


Za mało czci oddają tej, która zdeptała węża, słonecznej Pani, Niepokalanej. Na sztandarze młodzieży katolickiej, Chrystusowej młodzieży przyszłości, powinno jaśnieć imię Marii. Sztandar ten to symbol czystości. Warunkiem zwycięstwa jest nie tylko ostry miecz ale i lśniąca tarcza.

 
Dzisiaj wszyscy podkreślają znaczenie zdrowia i siły fizycznej. Nie myślą wcale o tym, że człowiek cieleśnie zdrowy i silny może być duchowym karłem i tchórzem bez zasad.

 
Dlatego młodzież katolicka obrała sobie ta patrona nie jakiegoś człowieka, ideał zdrowia i siły, ale obrała sobie patronkę najczystszą, Niepokalaną. Dusza czysta to skarb bez porównania większy od siły fizycznej i zdrowia.

 
Niepokalana zdobiąca sztandar młodzieży jest zaznaczeniem zasadniczego stanowiska w sprawie wychowania fizycznego. Podkreślanie od kilkunastu lat znaczenia wychowania fizycznego nie jest wyłącznie znakiem czasu. Jest przewrotem, rewolucją, buntem ciała przeciwko duszy, przeciwko Kościołowi.

 
Ciało otrząsa się ze starych zasad moralności, głoszonych przez Kościół i uznając siebie za wyłączną władzę, własnowolnie nakłada koronę na swoją skroń. Jeśli się nie mylimy, to najbliższa przyszłość stanie pod znakiem ciała, jak kiedyś, w przeddzień potopu.

 
Wówczas sztandar młodzieży z godłem Niepokalanej stanie się znakiem protestu. Już dzisiaj trzeba się zdecydować: albo dawne, katolickie pojęcie ciała, albo nowoczesne, pogańskie; albo ewangelia krzyża również i dla ciała, albo ewangelia rozwiązłego użycia; albo dusza będzie panią, a ciało sługą, albo na odwrót ciało zapanuje nad powolną mu duszą; albo za przykładem Marii drogą ofiary będziemy dążyć ku wniebowstąpieniu ciała, albo za głosem świata drogą użycia zstąpimy do piekieł.

 
Trzeba wybierać! Niezgłębiona przepaść dzieli katolickie pojęcie ciała od nowoczesnego o nim pojęcia, odgradza nieodwołalnie Niepokalaną, świętych katolickich i wszystkie dusze szlachetne od świata modnych plakatów, wystaw okiennych, kin i kabaretów, zawodów sportowych.
Chcąc poznać ciało ludzkie, trzeba nie tylko wysłuchać zdanie przyrodnika i lekarza, lecz nade wszystko tego, co o nim mówi Duch Św. Czytamy u św. Pawła w pierwszym liście do Koryntian (6, 19): „Czy nie wiecie, że członki wasze są Kościołem Ducha Świętego, który w was jest, którego macie od Boga, i że nie jesteście swoi?”

 
Przerost dzisiejszej kultury cielesnej polega na tym, że nie pamiętamy o tych słowach i w odniesieniu do ciała wolimy słuchać modnych nauk niźli Ewangelii. Gdyby jednak upadła wiara w to, że ciało jest świątynią Ducha Św., upadłaby w pewnym sensie cała kultura chrześcijańska.
Jeżeli ciało człowieka w stanie łaski uświęcającej jest świątynią Ducha Św., to tym samym rozstrzygnięte jest zagadnienie własności ciała. Ciało jest własnością Boga! Wszak św. Paweł pisze też wyraźnie jeszcze na innym miejscu: „ciało zaś nie porubstwu, ale Panu, a Pan ciału” (1. Kor. 6, 13).

 
Każda cząstka ciała przeznaczona jest do służby Bożej, – każda część ciała powinna spełniać wolę Najwyższego, jedynego i wyłącznego właściciela tego ciała. Części ciała nie mogą decydować o losach całości; oczy, język, żołądek, noga, ręka czy jakakolwiek inna cząstka zależne są i podwładne. Ich panem i władcą jest Duch Św., któremu muszą zdawać sprawę z każdej czynności. Panuje tu absolutna monarchia! Ciało jest własnością Boga, Jemu powinno służyć. Dlatego czynności ciała powinny również odbywać się wyłącznie ku większej chwale Bożej. Wszystko dla Boga! – tak jak Bóg tego pragnie. Wszystko powinno być służbą Bożą, również praca, posiłki, odpoczynek, – wszystko, ponieważ ciało jest Bożą własnością, jest pod panowaniem Ducha św. całe, w każdej komórce!

 
Wynika stąd, że ciało jest świątynią (1. Kor. 3, 17). Nie jest to pobożnym frazesem. W piśmie św. nie ma frazesów, są tylko prawdy, wieczne i nieomylne. Ponieważ Duch Św. i łaska Jego mieszka w nas rzeczywiście, prawdziwie i istotnie, dlatego powinniśmy do ciała odnosić się z równą czcią jak do świątyni poświęconej Bogu, w której Pan przebywa w Przenajświętszym Sakramencie. Nie profanujmy zatem świątyni ciała, nie uchybiajmy jej czci! Zbeszczeszczenie kościoła uważa się wśród ludzi kulturalnych za czyn haniebny.

 
Wiemy zatem, co sądzić o pohańbieniu ciała, żywej świątyni Ducha Św. Jest to zbrodnią w pełnym znaczeniu tego słowa i nie zdumiewają nas groźne słowa św. Pawła, rzecznika i apostoła godności ludzkiej: „A jeśli kto Kościół Boży zburzy, zatraci go Bóg, albowiem święty jest Kościół Boży, którym wy jesteście” (1. Kor. 3, 17).

 
Pod tym kątem widzenia, oczyma wiary musimy patrzeć na grzech przeciwko ciału. Niemoralność w tym oświetleniu jest profanacją, pohańbieniem świątyni, świętokradztwem, grzechem przeciwko Duchowi Św. W czasie wojny mówiono o barbarzyństwie, gdy piękny kościół legł w gruzach. Barbarzyństwem było nie tyle zniszczenie dzieła sztuki, ile zburzenie domu Bożego.

 
Takim samym barbarzyństwem jest uwiedzenie. Jest zburzeniem świątyni, której nie zbudował artysta jakikolwiek, lecz sam Bóg; nie poświęcał jej biskup, lecz Duch Św.; mieszkanie obrał sobie w niej Duch Prawdy, Miłości i Świętości.

 
Ciało – to świętość! Jak nazwać wobec tego obecną modę i chęć użycia? Co sądzić o zmysłowych lalkach, uwijających się po ulicach? Niczym nie przypominają żywej chrześcijańskiej świątyni, wyglądają raczej jak sobowtóry pogańskich wyobrażeń Wenery.

 
Współczesna moda jest profanacją godności ludzkiej i chrześcijańskiej, jest pohańbieniem świątyni Ducha Św.

 
Mówi się o higienie, sporcie, modzie, sztuce i tańcu. U źródeł tych spraw zawsze jednak czyha zasadnicze pytanie: Co sądzicie o ciele ludzkim? Czy ciało mężczyzny i kobiety jest w oczach waszych arcydziełem, stworzonym przez Boga, nadwątlonym przez grzech pierworodny? Czy jest uświęconym przez tajemnice łaski przybytkiem Trójcy Przenajświętszej, posłusznym zawsze i wszędzie i wyłącznie prawom Bożym? Czy też ciało ludzkie jest dla was tylko przedmiotem zabawy i rozkoszy, pospolitej ciekawości i nieczystego pożądania? Czy niczym więcej nie jest, jak ciałem po prostu?!

 
Powtarzam: kwestie te to nie zagadnienia mody. Rozstrzyga się byt lub niebyt społeczeństwa ludzkiego, decyduje się, czy człowiek pozostanie człowiekiem, świątynią Boga, czy też upadnie do roli zwierzęcia! To co się dzisiaj rozgrywa nie jest jedynie prądem czasu. Jest przeobrażeniem wszelkich zasad przyzwoitości, obyczajności i moralności, jest rewolucją. W czasach rewolucyjnych jednak, gdy państwo nie czuje się na siłach, by strzec porządku, każdy obywatel powinien być żołnierzem.

 
Sztandar – to nie zabawka, – tym mniej sztandar Tej, co zdeptała głowę węża.

 
Bronić czci sztandaru, to służba wojenna! Młodzieży katolickiej nie wolno wyłącznie świętować i wesoło obchodzić swoje uroczystości. Musi stanąć do walki z wszelką pospolitością, bezczelnością i brudem.

 
Kilka lat temu rozszerzono w mieście Mühlhausen plakaty, urągające wszelkiej przyzwoitości. Stowarzyszenia młodzieży z miasta i okolicy powzięły na zebraniu rezolucję, by wezwać odnośne władze do obrony moralności ulicy, kiosków i lokalów publicznych, uczestnicy zebrania udali się do miasta i pozrywali skandaliczne plakaty.

 
Niech sprawdzą się wśród nas słowa, któreśmy rzekli na początku tego rozdziału: Młodzież patrzy przed siebie. Nie spoczywa opieszale na laurach osiągniętych zdobyczy. Młodzież żyje w oczekiwaniu wielkich rzeczy, które należy spełnić. Takim zadaniem przyszłości, czekającym naszą młodzież, to walka z brudem i pospolitością we wszelkiej postaci. Młodzieży katolicka! Naprzód! w Imię Niepokalanej! Niech żyje czyn!

 

 

Robert Mäder, Maria zwycięży!, Poznań 1935, str. 61-68.

Reklamy