Tagi

, ,

Łuk. 2, 21: „A gdy się spełniło ośm dni, iżby obrzezano Dzieciątko: nazwano jest imię jego Jezus, które było nazwane od Anioła pierwej, niźli się w żywocie poczęło”.

Łuk. 2, 21: „A gdy się spełniło ośm dni, iżby obrzezano Dzieciątko: nazwano jest imię jego Jezus, które było nazwane od Anioła pierwej, niźli się w żywocie poczęło”.

Ósmego dnia po narodzeniu miało miejsce obrzezanie Chrystusa Pana.

1. Znaczenie tej ceremonii.

 

Znaczenie obrzezania leżało głównie i szczególnie w tem, że było ono godłem Przymierza, oznaką przynależności do religii żydowskiej (ks. Rodz. 17, 9-14) a znamieniem odróżniającem od innych narodów. (…) Obrzezanie tedy było niespełna tem, czem jest obecnie nasz Chrzest św., który jest nietylko uwolnieniem od grzechu pierworodnego, ale i wstępem do Kościoła, przyłączeniem się do niego i zobowiązaniem do wyznawania wiary i zachowywania praw głoszonych w tym Kościele. (…)

 


Ceremonia obrzezania musiała być dokonana ósmego dnia po urodzeniu (ks. Kapł. 12, 3), atoli od rodziców zależało, czy się odbywała w domu, czy w innem miejscu i kto jej dopełnił. Zazwyczaj uskuteczniał tego aktu sam ojciec rodzony, który też nadawał zarazem imię dowolnie obrane. Jeżeli chciano tej ceremonii dopełnić z większą uroczystością, to zapraszano na nią krewnych i sąsiadów, z pomiędzy których wybierano dziesięciu świadków, a ten kto odpowiadał w czasie modlitw przytem odprawianych, był jakby chrzestnym jego ojcem.

 

2. Powody, dla których Zbawiciel poddał się prawu obrzezania.

Ściśle rzecz biorąc, Chrystus Pan nie był właściwie podległym prawu obrzezania, ponieważ jako Bóg-Człowiek nie podlegał wogóle żadnemu prawu ludzkiemu ani pozytywnemu, tak jako żaden panujący nie podlega prawom obowiązującym jego poddanych, jako poddanych np. prawu podatków. Ale Chrystus Pan był właśnie Prawodawcą i Głową Starego Przymierza; więc jako taki, nie mógł podlegać prawom przez siebie nadanym, co i później wyraźnie stwierdza w swej nauce (Mat. 12, 8; 17, 25). Jeżeli przeto poddał się prawu obrzezania, to tylko dlatego, że sam chciał i to z następujących powodów.

 
Nasamprzód chciał On przez to obrzezanie dać nowy dowód, swego człowieczeństwa i to w tem znaczeniu, że chciał nam być we wszystkiem równym. Przyjmuje na się naturę ludzką, ojczyznę, narodowość, formę pewnej religii i imię, On, który jest Stwórcą wszystkich ludzi i narodów, On który jest właściwie bez imienia i niewysłowiony! W ten sposób chce się On wobec wszystkich pokazać prawdziwym potomkiem Abrahama, który przyjął obrzezanie na znak Przymierza i wiary (Gal. 3, 7). Inaczej, Żydzi pod żadnym warunkiem nie byliby Go uznali za prawdziwego Syna tegoż patryarchy ani za Mesyasza.

 
Powtóre Pan Jezus daje się obrzezać, aby potwierdzić Stary Zakon, będący Bożym Zakonem i drogą wiodącą do Chrystusa. Owszem, dał się obrzezać, aby wypełnić prawo w najściślejszem znaczeniu słowa, t. j. aby zachować je jak najdoskonalej, spełnić to, co było zapowiedziane przez typy i obietnice Starego Zakonu; otrzymać łaski związane z niem a doznać na sobie samym kary przeznaczonej dla przestępców, swoich braci. W tej to myśli przelewa dzisiaj poraz pierwszy krew swoją, i ofiaruje się już tutaj Ojcu niebieskiemu za grzechy nasze; a te pierwsze krople krwi są tylko zadatkiem tego, co później na krzyżu miał uczynić, kiedy wszystką swoją krew i życie za nas w ofierze złożył. Takie to poważne znaczenie ma dla Zbawiciela obrzezanie. Ta krew Jego jest jakby krwawą zorzą poranną, rozpościerającą się na jasnem tle pierwszych dni Jego życia a zapowiadające przyszłe burze i huragany. (Mat. 16, 3; Gal. 3, 10. 13.).

 
Po trzecie, chciał nas także Zbawiciel przez to obrzezanie swoje zachęcić do sumiennego korzystania ze wszystkich środków, danych i przepisanych przez Boga na czas tego życia celem uniknięcia zmazy grzechowej, do posłuszeństwa i pokory, do umartwienia, które jest prawdziwem obrzezaniem serca (Mat. 3, 15) i do unikania wszelkich zgorszeń (Mat. 17, 26).

 

Wreszcie po czwarte, Zbawiciel mocą tego obrzezania przyjąć ma najwspanialsze swe imię Jezus. wspaniałośc tego imienia daje się poznać przedewszystkiem ze źródła, z którego powstało, a którem nie jest kto inny, jak tylko sam Bóg. On to objawił je Maryi (Łuk. 1, 31; Izaj. 7, 14) i Józefowi (Mat. 1, 21); a ten ostatni, jako prawny Ojciec Jezusa, miał Mu je tylko nadać. Następnie wspaniałość tego Imienia wynika i z Jego znaczenia. Jezus, znaczy tyle co: „Bóg jest zbawienie, Zbawiciel”; a tak, imię to wyraża najdokładniej i naturę i istotę i zadanie Boga-Człowieka. Zbawicielem ogłaszają Go Prorocy Starego Zakonu (Izaj. 12, 2; 62, 1; Mich. 7, 7; Zachar. 9, 9; Hab. 3, 18). Imię to określa zatem w zupełności Jego charakter osobisty. Wreszcie wspaniałość tego Imienia wynika z działań i owoców, jakie ono przyniosło i nam i samemu Jego właścicielowi. Dla nas jest ono imieniem prawdziwie sakramentalnem. Wszystko bowiem, co Jezus dla nas zdziałał, w niem się zawiera; Ono jest zadatkiem odpuszczenia win naszych, wysłuchania próśb i modłów naszych (Jan 16, 23), rękojmią pociechy w smutkach w życiu i w śmierci, słowem, wszelkich błogosławieństw nieba (Dz. Apost. 4, 12). Dla Zbawiciela zaś to Imię jest narzędziem wszelkiej chwały i czci przynależnej; przez Nie bowiem oddaje Mu hołd wszelkie stworzenie; hołd uwielbienia i ufności, poszanowania i miłości i w Niem objawiła się nam moc Jego w tylu i tak dziwnych cudach za Jego wezwaniem dokonanych. To chwalebne imię Jezus jest niejako wynagrodzeniem za trudy Odkupienia, bo właśnie na głos tego Imienia ugina się wszelkie kolano niebieskie, ziemskie i podziemne (Filip 2, 10). Więc też nic dziwnego, że, chociaż Bóg człowiek posiadał wiele innych imion wspaniałych (Izaj. 7, 14; 9, 6; Zachar. 6, 12; Dan. 7, 13), przecież żadne z nich nie było Mu tak miłem i drogiem, jak to, które przypomina Mu ciągle Jego stosunek do nas. Imię to słyszymy wszędzie przy żłóbku i na krzyżu.

 

 

3. Wnioski.

 

Z tego, cośmy dotąd powiedzieli, wynika dla nas przedewszystkiem miły obowiązek miłości względem Boga Zbawiciela, iż chciał być nam we wszystkiem równym i podobnym, a nawet uczestnikiem jednej z ziemskich religii, przyjąwszy na się postać sługi, grzesznika i ofiary za grzechy i że darował nam to Imię, z mocą którego chce się stać dla nas wszystkiem.

 
Ta tajemnica zachęca nas następnie do tego, abyśmy ochoczo i wielkodusznie poddawali się temu wszystkiemu, co na nas nakłada religia nasza, powołanie, w formie obowiązku albo i ofiary (Kol. 2, 11. 12.). Wszakże Zbawiciel nasz przez obrzezanie i przez to swoje Imię przyjął z miłości ku nam o wiele cięższe zobowiązania. Zobowiązał się umrzeć na zadośćuczynienie za grzechy nasze i rzeczywiście dokonał tej ofiary. Sam dźwięk tego Imienia pobudzał Go do coraz to większych dobrodziejstw i cierpień bez względu na siebie samego. Czyż my z miłości ku Niemu nie mielibyśmy zdobyć się na coś podobnego?

 
Ostatnim wnioskiem z tej tajemnicy jest to, że powinniśmy imię Jezus czcić, wzywać i wysławiać ile sił starczy. Czcić je możemy, wymawiając je z uszanowaniem i z serdeczną miłością, podobnie jak to czynił Anioł, kiedy wymawiał je po raz pierwszy, jak to robili Marya i Józef, którzy tak często mieli je na ustach; jak to czynili wszyscy wyznawcy Chrystusa Pana i dobrzy chrześcijanie, wszyscy Apostołowie i Męczennicy, którzy do ostatniego tchu wiernymi Mu pozostali. Posługiwać się możemy tem Imieniem, znaczyć niem wszystkie nasze czynności i wzywając go we wszystkich niebezpieczeństwach i pokusach. Czcimy nareszcie to Imię, jeżeli je wznosimy jako chrześcijanie z uszanowaniem po całym świecie, jeżeli szerzymy jego znajomość, jego panowanie. A możemy być przekonani, że każdym z tych sposobów przyczyniamy się rzeczywiście do pomnożenia tej chwały, której Pan nasz zażywa w niebiesiech.

 

Fragmenty : X. M. Meschler T. J., Żywot Pana naszego Jezusa Chrystusa, w rozmyślaniach. Tom II, Kraków 1913, str. 119-122.

Reklamy