Tagi

, , ,

Swieta Rodzina24. O karaniu dzieci.

       Jednym z bardzo ważnych czynników dobrego wychowania są kary. Że dzieci nieraz na upomnienie i na karę zasługują, nie potrzebuję tego dowodzić, mówi to każdemu jego poczucie, jego rozum i doświadczenie. Chcę tylko uwagę zwrócić na sposób i rodzaj kar.

 

1.  Pierwszą zasadą skutecznej kary jest, żeby nigdy odrazu, za każde najmniejsze wykroczenie dziecka zaraz nie karać, ale potrzeba zacząć od upomnienia, i to łaskawego, z miłością, >>bo kroplą miodu więcej się much złapie, niż beczką octu!<< Kiedy łaskawe upomnienia nie pomogą, to wtedy upomnieć ostrzej, bardziej surowo, a gdyby i to nie pomogło, z zagrożeniem kary. Ale pamiętajcie sobie, że nigdy nie powinniście tylko grozić, nie mając zamiaru kary wykonać, bo jak dziecko to spostrzeże, to z takiej groźby nic sobie robić nie będzie. – I dopiero wtedy, kiedy środki dobroci nie pomogą, posunąć się do kary, zaczynając od najmniejszej.

 

2. Drugą zasadą kary jest, żeby ona była konieczną, a przedewszystkiem sprawiedliwą i słuszną, t. j. żeby była zasłużoną, nigdy nie przekraczała miary popełnionej winy i żeby dziecko dobrze to poznało, że na karę zasłużyło, bo kara niesłuszna, niesprawiedliwa, bardzo źle oddziaływa na wychowanie i charakter dziecka.

 

Przy karaniu dziecka powinni rodzice głównie mieć na oku obrazę Boga, której dziecko się dopuściło, i obawiając się, aby ich dziecię i nadal Boga w podobny sposób nie obrażało i żeby P. Bóg za to dzieci i was potem nie karał, macie je ukarać.

Jedna matka, widząc, że dziecię na karę zasłużyło, zaprowadziła je przed obraz sądu ostatecznego, wytłómaczyła mu jego znaczenie, i zapytała się dziecię: >>Gdziebyś ty chciało, aby twoja mama była?<< A gdy dziecię powiedziało, że po prawicy, wtedy matka odrzekła: >>Jeśli chcesz, żebym była po prawicy, to muszę cię za twą winę ukarać, bo jakbym ja ciebie nie ukarała, toby P. Bóg potem mnie karał<<. Wtedy dziecię zrozumiało potrzebę i znaczenie kary i samo matkę o karę poprosiło.

 

3. Trzecią zasadą kary skutecznej jest, żeby nigdy nie karać w pierwszym popędzie gniewu i złości. Przyczynę tego podaje sam Duch Św., nauczając nas przez św. Jakóba: Niech wszelki człowiek będzie leniwy do gniewu, bo gniew męża nie sprawuje sprawiedliwości Bożej (Jak. 1). Gniew – jak mówi św. Grzegorz W. – jest pijaństwem ducha, czyli, że człowiek, porwany gniewem, jest jakby pijany i nie wie co robi, wtedy rozum zamącony i zaślepiony i człowiek nie jest panem siebie, a więc i kara może być nierozumną i niesłuszną i przesadzoną. Człowiek porwany gniewem i karzący w gniewie, działa nie z pobudki słuszności i sprawiedliwości, nie z pobudki prawdziwej miłości, ale z pobudki miłości własnej, dlatego, że jest przez nieposłuszne dziecko obrażony; karze je więc wtedy nie za obrazę Bożą, ale za obrazę swoją własną. Taka kara jest raczej rodzajem zemsty, a nie właściwą karą wychowawczą, która ma mieć na celu nie zemstę, lecz poprawę dziecięcia i ustrzeżenie go na przyszłość za pomocą kary od dalszych ponownych wykroczeń. Każda kara ma być lekarstwem, które choć jest przykre i gorzkie, ale ma mieć na celu uzdrowienie. – Powtarzam raz jeszcze: nie karaj nigdy w pierwszym popędzie uniesienia i gniewu! poczekaj, aż ten gniew i ta złość minie, a wtedy ukarz z miłości i z miłością! Na to mi niejeden ojciec i matka powiedzą: >>to wtedy już karać nie potrafię, jak mnie gniew opuści!<< To właśnie źle! Bo wtedy pobudką twego karania nie jest miłość, lecz gniew tylko! Zbroi coś twe dziecię, za co na słuszną karę zasłużyło, to powiedz mu: >>Poczekaj! My się później z sobą rozmówimy i obrachujemy<<. Potem spokojnie obmyśl, jak je masz ukarać i wieczorem po pacierzu zrób z niem obrachunek sumienia i ukarz je tak, jak zasłużyło, a wtedy ta kara będzie daleko skuteczniejszą i zbawienniejszą. – Kiedy będziesz karać w pierwszym uniesieniu gniewu, to wtedy też łatwo i granice słusznej, nawet i zasłużonej kary przekroczysz, bo ukarzesz nieraz więcej i bardziej niż dziecko rzeczywiście zasłużyło. Wtedy będziesz nie tak n. p. bił, jak potrzeba, ale bezmyślnie, nieraz i po głowie, co nigdy być nie powinno, bo tem możesz dziecku zaszkodzić i ciężką krzywdę mu zrobić. Wtedy i skutku kary nietylko nie osiągniesz, ale nawet P. Boga przez to obrazisz, bo On i rodzicom nie dał prawa dziecka więcej karać, niż zasłużyło, i nie tylko nie pozwala dziecku na zdrowiu szkodzić, ale nawet takiego karania pod grzechem zakazuje. A niejeden ojciec lub matka, jak dziecko biją, to już bez zastanowienia i bez upamiętania, bez litości! A przecież to nie jest po chrześcijańsku! To nie jest wychowanie dzieci, ale raczej katowanie i psucie!

 

Wprawdzie niekiedy można, a nawet i potrzeba dziecko wybić. Sam P. Bóg nawet nam to na wielu miejscach Pisma św. poleca, jak n. p.: Rózga i karanie dają mądrość (Przyp. 29. 15). Kto folguje rózdze, nienawidzi syna swego (Przyp. 13. 34). Nie odejmuj od dziecięcia karności, bo jeśli go wybijesz rózgą nie umrze (Przyp. 23. 13). Wybijesz go rózgą, a duszę jego z piekła wybawisz (Przyp. 23).

 

Lecz bicie, zwłaszcza bezmyślne i natychmiastowe, nie jest w myśl chrześcijańskiego wychowania karą główną i jedyną! Przeciwnie nawet, ma to być ostatecznością czyli ostatnim rodzajem kary, po wyczerpaniu już bezskutecznem innych rodzajów kar. Są, prawda, dzieci tak uporne i zuchwałe, którym nic już nie pomoże, jak tylko chyba rózga, ale dla niektórych dzieci kara ta może być najszkodliwszą, bo je może jeszcze bardziej zatwardziałemi uczynić. Tu więc potrzeba doświadczenia, zastanowienia, rozwagi, roztropności i światła Ducha Św. Źle jest i bardzo źle, kiedy rodzice nie znają innego rodzaju kary, jak tylko bicie, ale też niemniej złem jest, kiedy nigdy nie mają odwagi dziecka swego wybić, jak na to dziecko zasłużyło.

 

Ustawiczne hałaśliwe krzyki i dawanie szturchańców za każdem i najmniejszem przewinieniem, nigdy do dobrego wychowania się nie przyczyniają. W niejednym domu takie krzyki są cały dzień, od rana do wieczora, i niejeden ojciec, a nawet i złośliwa matka, nie umieją upomnieć bez szturchańca. >>Pójdź mi zaraz!<< i już szturchaniec… >>Ja cię nauczę płakać!<< i już szturchaniec. >>Cicho!<< i już szturchaniec. I tych szturchańców przez dzień nikt nie zliczy! Czyż niema innych kar, tylko zaraz szturchańce? Każ n. p. dziecku stać w kącie, przywiąż go nitką do krzesła lub stołu, każ mu klęczeć bez oparcia na środku izby, dla obostrzenia kary każ mu klęczeć na czemś twardem; odmów mu jakiejś przyjemności i zabawy, n. p. przechadzki lub ślizgawki, a zamiast tego każ się uczyć; każ mu trochę pościć, n. p. nie daj drugiego śniadania lub podwieczorku, a w razie większego przewinienia nie daj wieczerzy lub odejmij na obiad jedzenia i każ pościć o chlebie.

 

4. Rodzice, co karzą w pierwszym popędzie gniewu, karzą zwykle nie po chrześcijańsku; bo wtedy zwykle używają wyrazów obelżywych, przezwisk a nawet przekleństw! a to nietylko dziecka nie poprawi, ale złego go uczy. Przezwiskami i przekleństwami nikt jeszcze dziecka nie poprawił i niczego dobrego nie nauczył! Na własne uszy słyszałem już nieraz z ust rodziców: >>Ja muszę dzieci przezywać i przeklinać, bo inaczejby mnie nie słuchały!<< A czyż przezwiska i przekleństwa są środkiem do poprawy dzieci? Jakże ty, ojcze i matko, chcesz przekleństwami pobudzić i nakłonić do posłuszeństwa, kiedy w tej samej chwili ty nie słuchasz Pana Boga, który przezywać i przeklinać pod grzechem i pod groźbą potępienia zakazuje! Rodzice, co dzieci swe przezywają, a zwłaszcza przeklinają, nigdy ich dobrze nie wychowają i nigdy się z nich pociechy nie doczekają! (Zobacz o tem więcej w nrze 27 >>Głosów katol.<<: >>O przekleństwie<<).

Reklamy