Tagi

, , , , ,

Maryja KrólowaGŁOWA I SERCE

      Cześć Marii w Kościele katolickim to nie tylko pełna poetycznego uroku ozdoba naszej religii. Nie dlatego tak często w czasie roku kościelnego zwracamy się do Najświętszej Panny, że katolicyzm kocha się w poezji i że Maria stanowi niewyczerpany temat dla mówców i poetów, muzyków i malarzy. Mówimy tak często o Marii, bo stoi w środku Kościoła i ludzkości i nie można sobie w ogóle wytworzyć bez Marii organicznego jednolitego pojęcia o rodzie ludzkim. Maria jest bowiem sercem, jak Chrystus głową ludzkości.

 
Dążność do jedności, do zespolenia i złączenia wszystkich ludzi i ludów, nigdy chyba od 6000 lat nie zaprzątała tak bardzo umysłów, jak obecnie. Dwojaka zaś może być jedność. Jedna wywodzi się z Ducha Św., druga z szatana; jedna jest dziełem miłości, druga dziełem pychy; jedna jest organiczna, druga mechaniczna; jedna katolicka, druga masońska.


„Czy wie pan, czym jest dzisiejsza rewolucja” – spytał kiedyś Donoso Cortés. „Szczytem ludzkiej zarozumiałości”. Świat marzy o wspaniałej jedności. Wszystkimi owładnęło obłędne wprost dążenie do jedności.

 
Istnieje jednak w rodzie ludzkim inny pęd do jedności – organiczny, katolicki, który wywodzi się z Ducha Św. Jedność organiczna – bo wyrasta od wewnątrz, według praw nadanych ludziom przez Boga. Katolicka – bo jest powszechna jak katolicyzm i pragnęłaby objąć wszystkie narody.

 
Organiczną i katolicką jedność rodzaju ludzkiego widzimy w tym, że wszystkie ludy mają mieć jedną głowę i jedno serce. Głową rodu ludzkiego jest Chrystus; sercem – Maria. Jedność ludzkości wywodzi się także stąd, że wszyscy mają jedną matkę i jednego ojca – Jezusa i Najświętszą Pannę! Dziwne to, że większość ludzi po 2000 lat nie wie jeszcze, że muszą mieć ojca i matkę i nie wie jeszcze, jakie jest imię ojca i matki.

 
Głową ludzkości jest Chrystus. Ludzkość stanowi całość, tworzy zwarty, żywy ustrój, jedno wielkie ciało; podobnie jak gałęzie wyrastające z tego samego pnia stanowią jedno z drzewem. Jeżeli porównamy ludzkość z drzewem, to Adam jest jego korzeniem; jeżeli całość nazwiemy „ciałem”, to Adam jest jego głową; jeżeli na ród ludzki spojrzymy jako na rodzinę, to Adam jest jej ojcem.

 
Jednakże Chrystus, Syn Boży, przez to, że stał się człowiekiem, przygarnął do siebie całą ludzkość wraz z Adamem. Przybierając postać ludzką, a zatem stając się cząstką ludzkości, nierozerwalnie z nią związaną, zaadoptował według nauki Ojców Kościoła w pewnym sensie całą ludzkość.

 
Cała ludzkość zatem należy do osoby Chrystusa, jak mówi wielki dogmatyk Scheeben, jako Jego ciało, choć nie w sposób tak ścisły jak ludzka jego natura. Stając się człowiekiem, stał się Chrystus głową całej ludzkości. „A on jest przed wszystkimi, i wszystko w nim stoi” (Kol. 1, 17).

 
Chełpimy się tym, że żyjemy w wieku polityki. Nie ma jednak takiej mądrości politycznej, której wolno byłoby naruszać zasadnicze prawa boskiego porządku i boskiej władzy nad światem. Jeżeli zatem, jak mówi św. Paweł (Efez. 1, 10), jest wolą Bożą „naprawić wszystko w Chrystusie, to, co jest na niebie, i to co na ziemi”, to zadaniem polityki ludzkiej jest zjednoczenie wszystkiego na ziemi z Chrystusem, jako głową.

 
Nie ma innej drogi, by światu dać porządek, dobrobyt i pokój. „Nikt nie położy innego fundamentu jak ten, który stanowi Jezus Chrystus” (1. Kor. 3, 11). Jezus – droga, prawda i żywot (Jan 14, 6). Jakakolwiek polityka pokojowa, zapominająca o tym, jest niedorzecznością. Nie można rządzić ludzkością bez jej głowy. Nie można rządzić ludzkością bez Chrystusa Króla.

 
Jednakże nie można również rządzić ludzkością bez matki. Nie można rządzić rodzajem ludzkim bez jego serca – bez Marii. Protestantyzm nie rozumie Marii i nie zrozumie jej nigdy, bo widzi w niej jedynie jednostkę ludzką, jedną z wielu. Marię można pojąć właściwie tylko wówczas, jeśli się patrzy na Nią w Jej związku z Chrystusem i ludzkością. Chrystus, Bóg-człowiek jest, jak widzieliśmy ośrodkiem wszechrzeczy: Jako Bóg złączony z Ojcem i Duchem Św. w tajemnicy Trójcy Przenajświętszej: jako człowiek związany z wszelkim stworzeniem, a szczególnie z ludzkością, jako jej głową.

 
Co Bóg złączył, niechaj człowiek nie rozdziela. Mówiąc o Chrystusie, trzeba objąć Go całego. Cały Chrystus, to Chrystus-Bóg, Chrystus-Człowiek i Chrystus-Głowa. Cały Chrystus, to Chrystus wraz z tymi, którzy do niego należą. On i my, jak pisze św. Augustyn.
Z tego centralnego punktu widzenia trzeba patrzeć na Marię. Jest matką Chrystusa, takiego jakim jest, a więc matką całego Chrystusa; – matką Chrystusa, złączonego z Bóstwem i związanego z ludzkością; matką głowy i członków, matką Jego i naszą. Oczywiście, jak wyjaśnia św. Augustyn, Matką naszą przez Ducha Św., bezsprzecznie jednak matką członków Chrystusa, którymi jesteśmy.

 
Wynika z tego centralne stanowisko Marii; stoi ona w samym centrum stworzenia i ludzkości: Obok Chrystusa, z Chrystusem, dla Chrystusa. Jedna tylko jest głowa. Jeden jest tylko, przez którego wszystko się stało. Jednemu tylko we wszystkim przysługuje pierwsze miejsce. Jeden tylko jest, w którym jest cała pełnia i przez którego dostąpiło odkupienia i pojednania z Bogiem wszystko na niebie i na ziemi, ponieważ utwierdził pokój przez krew na krzyżu przelaną (Kol. 1, 13 nn.).

 
Maria jest sercem ludzkości!

 
Jak nie może być jedności i pokoju bez głowy lub przeciwko niej, tak też nie będzie jedności i pokoju bez serca ludzkości. A Bóg chciał, by ludzkość miała nie tylko głowę ale i serce, i gdy stwarzał prakomórkę społeczeństwa ludzkiego – rodzinę, rzekł: „Niedobrze jest, by człowiek był sam. Stwórzmy mu towarzyszkę, jemu podobną”.

 
To samo odnosi się do tej rodziny – jaką stanowi ludzkość. Gdyby ludzkość była po prostu tylko organizacją, nie potrzebowałaby serca. Ludzkość jest jednak nie tyle organizacją, ile raczej żywym ustrojem organicznym. Zatem musi mieć także serce, towarzyszkę, pośredniczkę darów i łask, wychowawczynię i żywicielkę dzieci.

 
Dobrobyt i pokój ludzkości zależy zatem szczególnie od Marii, ponieważ zdrowie żywego organizmu zależy w wielkiej mierze od serca. Maria jest Królową pokoju! i wszystkie dążenia pokojowe i rozbrojeniowe spełzną na niczym bez Tej, która 25 marca roku pierwszego stała się matką głowy i przez to sercem i matką rodu ludzkiego i matką pokoju.

 

Robert Mäder, Maria zwycięży!, Poznań 1935, str. 9-14.

Reklamy