Tagi

, , ,

0 Angel of Heaven, watch over me     W starożytnym kościółku w Sinigaglia we Włoszech rozbrzmiewają stłumione słowa modlitw mszalnych. Mroczne wnętrze świątyni rozświetla skąpo blask jarzących się świec. W pięknych rzeźbionych ławkach zebrało się zaledwie kilka tylko osób, znanych ze swej pobożności.

 
Jest jeszcze ktoś więcej, o kim nie można zapomnieć. To mały Jaś, ministrant. Klęczy właśnie na stopniach ołtarza tuż na przeciw olbrzymiej statuy, przedstawiającej dostojnego świętego z olbrzymią spływającą brodą. Ale Jaś nie patrzy teraz na nią. Całą jego uwagę skupia Msza św. Zbliża się właśnie przeistoczenie, kiedy to Chrystus, Syn Boży zstąpi z nieba na ołtarz. Zadzwonił więc, powstał i uklęknął tuż poza kapłanem. Wraz z donośnym dźwiękiem dzwonka wznosi się ku Panu Jezusowi gorący szept chłopczyny: Niechaj będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament teraz i zawsze na wieki wieków. Amen. Za kilka chwil pragnie przyjąć Pana Jezusa do swego niewinnego serduszka. Trzeba się modlić jeszcze żarliwiej.

 

Powróciwszy na dawne miejsce już pochylał głowę, kiedy nagle drgnął przerażony. Tuż obok niego, coś zabłysło silnym światłem. Odwrócił lekko oczy i zakołysał się z wrażenia. O parę kroków zaledwie jaśniała jakaś postać! Z największym wysiłkiem spojrzał znów na ołtarz, a potem przymknął oczy. Czyżby śnił. Ale nie. Służy przecież do Mszy św., słyszy głos księdza, dotyka dzwonka. Może mu się więc co przywidziało? Spojrzał znowu ukradkiem. Postać jednak nie zniknęła. – Zdumienie jego jeszcze wzrosło, kiedy teraz dostrzegł wyraźnie, że zjawa o wyglądzie jakby anioła daje mu wyraźne znaki, by się do niej zbliżył.


Anioł stróż        Janek zaniepokoił się jeszcze bardziej. Co to wszystko znaczy? Czy ksiądz tego nie widzi? Najprawdopodobniej nie. Może mu powiedzieć? Czy można mu jednak przeszkadzać? Już jest przed Komunią św. Trzeba się modlić. To tak trudno. Robi mu się teraz wyraźnie słabo. Może powinien wyjść, zaczerpnąć świeżego powietrza? Zjawa daje mu coraz wyraźniejsze znaki, by powstał, patrzy na niego coraz przenikliwiej, prawie rozkazująco. Nie zdoła już tak długo wytrzymać. Zrywa się, postąpił już parę kroków. I oto dzieje się coś jeszcze bardziej zdumiewającego. Postać znika jak gasnąca nagle błyskawica, ale zato rozlega się okropny łoskot. Co to?! Kiedy po kilku sekundach Jaś zdołał ochłonąć z wrażenia, dostrzegł na ziemi odłamy wielkiej statuy świętego, która runęła z łoskotem. Na miejscu, gdzie jeszcze niedawno klęczał, czernił się w posadzce wielki otwór, wybity ciężarem spadającego posągu. Kilka sekund dłużej, a byłby nie żył!

 
Kto go ocalił? Kto go tak przyzywał do siebie? Teraz Janek już nie wątpił – to przecież nie mógł być nikt inny tylko jego Anioł – Stróż!

 
Czcił go odtąd jeszcze gorącej jako późniejszy kapłan, biskup, kardynał, a wreszcie papież Pius IX.

 

 

Posłaniec Serca Jezusowego, rocznik 78, Nr. 10, październik 1949, str. 304-305.

Reklamy