Tagi

, , ,

Swieta Rodzina22. Zastanówmy się teraz szczegółowo, jak to dzieci posłuszeństwa uczyć.

Pierwszą zasadą w tej mierze jest: łamać, i to stanowczo, wszelkie objawy ich samowoli i uporu! Trzeba dobrze odróżnić wolę od samowoli.

 

Wola jest to najszlachetniejsza władza duszy naszej, władza, której ma rozum przyświecać i która ma iść za rozumem, która ma chcieć to, co rozum za dobre i słuszne pozna i uzna. I gdyby nasi pierwsi rodzice nie byli zgrzeszyli, gdybyśmy w następstwie tego nie mieli złych skłonności, buntujących się przeciw rozumowi, toby wybór woli naszej był zawsze dobry i słuszny. Ale namiętności często rozum zaślepiają i prowadzą na bezdroża i manowce. Nieraz nawet rozumem dobrze poznajemy, co dobre, cośmy wybierać i czynić powinni, ale wola nasza osłabiona, zwłaszcza namiętnością, grzechami i nałogami, nie ma dość siły, aby się ponętom oprzeć i za wskazówką rozumu wybrać to, co wybrać powinna, t. j. dobre, ale idzie za ponętą namiętności i złych skłonności. >>Video meliora proboque, deteriora sequor<<, t. j. widzę to, co lepsze, i to co za dobre uznaję, ale gorsze rzeczy wybieram, powiedział już stary pogański poeta. I św. Paweł na to narzeka: Nie, co dobrego chcę, to czynię, ale złe, które nienawidzę, to czynię. Albowiem chcieć przy mnie jest, ale wykonać dobre nie znajduję, bo nie czynię dobrego, które chcę, ale złe, którego nie chcę, to czynię. Albowiem kocham się wespół z zakonem Bożym według wnętrznego człowieka, lecz widzę inny zakon w członkach moich, sprzeciwiający się zakonowi umysłu mego i biorący mnie w niewolę. Nieszczęsny ja człowiek! Kto mnie wybawi? Łaska Boża przez Jezusa Chrystusa Pana naszego! (Rzym. 7). Jesteśmy podobni do drzewa, które z natury pnie się do góry, a podgryzione i wichrami naginane, krzywi się i karłowacieje. Potrzeba więc woli naszej pala, do któregobyśmy ją przywiązali, potrzeba ogrodnika, któryby nas sprostował i odginał.

Samowola, to nie szlachetna dążność do dobrego duszy, wybierającej to, co rozum poznał i za lepsze uznał, ale to chęć dążąca tylko do tego, co miłe, co przyjemne, co namiętność i zła skłonność poddają, do czego ciągną i pobudzają. I w człowieku jest to ustawiczne przeciwieństwo między rozumną wolą a nierozumną samowolą. Rodziców więc obowiązkiem jest tę samowolę dziecka ustawicznie łamać, jej się rozumnie sprzeciwiać i do kierowania się rozumem i wolą dopomagać. To łamanie samowoli dziecka doda mu energji, hartu jego woli i duszy, wyrobi w niem prawdziwy, stanowczy charakter. W pierwszych zwłaszcza latach, kiedy rozum u dziecka jeszcze nie jest rozwinięty i kiedy ono właściwie woli rozumnej jeszcze nie ma i tylko zachciankami się powoduje i rządzi, rozum i wolę jego mają zastąpić rozum i wola rodziców, ich wskazówki i polecenia.

 

Pismo św. daje nam najważniejsze w tej mierze nauki: Nie chodź za pożądliwościami swemi, a odwracaj się od twych zachcianek (Ekli. 18, 30). Nie dawaj synowi jego woli za młodu, nachylaj szyi jego za młodości, a obijaj boki jego, póki jest dziecięciem, by snać nie zatwardział i nie stał ci się nieposłusznym (30. 11). I Duch Św. podaje tego przyczynę: Rózga i karanie dają mądrość, ale dziecię, puszczone na swą samowolę, zawstydzi matki swoją (Przyp. 29. 15). Słusznie tedy powiedział sławny biskup i pedagog Seiler: Łamanie dziecięcej samowoli jest rzeczą najważniejszą w wychowaniu.

 

Niemowlę nie umie inaczej swej woli objawiać, jak płaczem. Płacz jego, to pierwszy objaw jego zachcianek. Kiedy więc ten objaw pragnień i woli dziecięcia jest słuszny i uzasadniony, kiedy dziecię płacze dlatego, że głodne, że mu może zimno, że mu coś dolega, to wtedy dla ciebie, matko, niech będzie pierwszą zasadniczą regułą, żeby mu nigdy nie dać długo płakać, ale zaraz, jak najprędzej, zaspokój jego potrzebę i pragnienie! A nawet i starszym dzieciom nie dawaj się zbyt długo prosić, kiedy ich pragnienia i prośby są uzasadnione i słuszne, bo odmawianie słusznym żądaniom i prośbom dzieci wywołuje w nich wtedy słuszny żal do ciebie i nieraz nawet gniew, gorycz, niechęć, a następnie krnąbrność i upór. Sam Duch Św. upomina rodziców przez św. Pawła: Ojcowie, nie pobudzajcie do gniewu synów waszych, aby się małego serca nie stawali! (Kolos. 3. 21).

 

– Lecz kiedy płacz dziecka jest kapryśny i pochodzi tylko z jego niesłusznych zachcianek, a ono tym płaczem chce objawić tylko swe niezadowolenie, swe niezaspokojone zachcianki, swą złość, to wtedy, matko, niech cię nigdy ten płacz nie zmiękczy, abyś dla kapryśnego tego płaczu miała dziecięciu ustąpić i uczynić to, czego się ono niesłusznie domaga, a do czego chce swym płaczem ciebie nakłonić! Jakby dziecko spostrzegło, że płaczem wszystko wymusi, to będzie miało płacz na każde zawołanie, ten płacz będzie mu jakby bronią, którą wszystko u ciebie wywalczy. Dobrotliwe i łagodne uspakajanie takiego kapryśnego płaczu jest najgorszą rzeczą! Niech dziecko dobrze to wie i zrozumie, że płaczem tylko nic nie uzyska. Spokojnie i z zimną krwią pozwól mu płakać i ryczeć nawet do woli i nic sobie z tego płaczu nie rób: niech się wypłacze, to i samo od siebie płakać przestanie; a jak się przekona, że samym tylko płaczem nic nie uzyska, to wnet i takiego płaczu daremnego u niego nie będzie. A przeciwnie, jak dziecko spostrzeże, że płaczem wszystko przeprowadzi i dopnie, to argumentu tego będzie zawsze używało dla przeprowadzenia swych zachcianek. Niejedna matusia, zakochana w swem dziecięciu, unosi się nad niem i mawia, że to aniołek, że to najlepsze dziecko, tylko, że nie trzeba go drażnić i we wszystkiem mu ustąpić! Ładne mi dobre dziecko! Ot, jeden przykład. Mały Piotruś, pełen samowoli, chciał drzwi zamknąć, kiedy właśnie służąca przypadkiem nadeszła i sama je zamknęła. Wtedy Piotruś ze złości w płacz. Babka słysząc to, poczęła go głaskać i płacz jego uśmierzać, mówiąc: >>Chodź dam ci kawy<<. >>Nie chcę!<< – odrzekło dziecko z gniewem. >>Kasiu idź, otwórz drzwi, a teraz idź Piotrusiu i sam je zamknij<<. >>Teraz już nie chcę<< – odrzekł rozkapryszony chłopak i dalej ze złości wrzeszczał. >>Chodź Piotrusiu, dam ci cukru<< – rzecze na to matka. >>Nie chcę, niech sobie mama sama zje<< – i oparł się głową o ścianę i dalej beczał. – Ach, takich przykładów tysiące codzień w każdym prawie domu, a matusie ustępują! I cóż potem z takich dzieci będzie? Tylko rozkapryszone dzieci, pełne samowoli! Pamiętajcie więc sobie, rodzice chrześcijańscy, że jak źle jest dziecku odmawiać, kiedy o coś słusznie prosi, tak tem bardziej gorszem jest samowoli dziecka dogadzać i na wszystko pozwalać, czego dziecko zażąda, choćby nawet szybki z okna, jak mówi staropolskie przysłowie! Pomijając bowiem to, że żądania ich są nieraz zupełnie niesłuszne, a nawet niegodziwe, to najważniejszą przyczyną jest, że trzeba koniecznie dzieci uczyć zaparcia się swej woli i umartwienia, do którego wszyscy chrześcijanie od najmłodszych lat przyzwyczajać się musimy. Kiedy dziecko domaga się czegoś niesłusznie, bez rozumnego uzasadnienia, powinniście, rodzice chrześcijańscy, z wszelką stanowczością i stałością dziecku powiedzieć: nie! – A jak się raz powiedziało takie słuszne: nie! to wtedy nie ustąpić i tego >>nie<< już absolutnie cofnąć nie można! To >>nie<< powinno być jakby niezdobytą twierdzą! Niech dziecko płacze, jak chce; niech mu z płaczu i oczy popuchną, to ty, ojcze, matko, nie daj się tym płaczem zmiękczyć, nie ustąp! I to z zimną krwią, bez złości i gniewu. Niech dziecko widzi i rozumie to dobrze, że nie gniew twój jest powodem twojej stanowczej odmowy, ale niesłuszne żądanie dziecięcia, a wtedy sprawa twa wygrana. A jak dziecko spostrzeże, że przecież potrafi kaprysami swemi wolę swą przeprowadzić, to wtedy nie wy będziecie dzieckiem rządzić i jemu rozkazywać, ale ono będzie wami rządziło i wam rozkazywało!

 

A kiedy zimna krew i stanowczość nie pomaga i dziecko zechce koniecznie swą wolę płaczem przeprzeć, kiedy samowolę i złość swą zbyt na zewnątrz objawia, kiedy np. podane sobie rzeczy ciska o ziemię, rzuca się, tupie nóżkami i t. p., to wtedy, ojcze, matko, ukarz je, nie żałuj nawet klapsa, a choćby i rózgi! Ale i to, co jest rzeczą bardzo ważną, spokojnie, bez złości, żeby dziecko czuło słuszną, zasłużoną karę, a nie, żeby widziało w tem tylko złość twoją! W takich wypadkach okazać się raz słabym i ustępującym może w zasadzie wychowania bardzo złe i zgubne następstwa wywołać! Pamiętajcie więc, rodzice: Nie ustępować! Spokojnie i stanowczo! A wtedy nauczycie dziatki swe z pewnością posłuszeństwa, i dobrze je dla Boga i dla siebie wychowacie!

Reklamy