Tagi

, , ,

Swieta Rodzina8. Ostatnią wreszcie podstawą i zasadą prawdziwie religijnego wychowania jest nauczanie dzieci, aby się przyzwyczaiły do działania nie z pobudek li tylko czysto ziemskich, ludzkich, naturalnych, przyrodzonych, ale z pobudek wiary, nadprzyrodzonych!

      Każdy rozumny człowiek, kiedy coś czyni, czyni dla czegoś, dla jakiejś pobudki. Pobudki te mogą być różne: szukanie li tylko przyjemności, zysku, pochwały, słowem pobudki tylko naturalne, ziemskie; albo też mogą być pobudki wyższe, nadnaturalne, nadziemskie: chęć podobania się P. Bogu, zebrania zasługi dla nieba i inne.

 
Pobudki tylko naturalne są te, które nam podaje sama tylko zmysłowa natura, względy czysto ludzkie i doczesne. Unikanie złego i grzechu i choćby nawet najlepsze działanie z pobudek tylko ziemskich nie jest jeszcze cnotą chrześcijańską, prowadzącą do prawdziwej przed Bogiem zasługi w wieczności, ale jest tylko cnotą naturalną, pogańską.

 

W tym celu pobożni rodzice powinni przy porannym paciorku nauczać dzieci swe sposobu wzbudzania dobrej intencji i codziennie z niemi przy paciorku tę intencję wzbudzać,

 

aby to się stało ich zwyczajem od najmłodszych lat. Chrześcijanin powinien rządzić się nie pobudkami li tylko naturalnemi, ziemskiemi, lecz pobudkami z wiary płynącemi, które Objawienie Boże nam podaje, jak na wielu miejscach mówi Pismo św.: Sprawiedliwy mój z wiary żyje (Rzym. 1. 17; Żyd. 10. 38; Galat. 3. 11) Takiemi pobudkami są: chęć podobania się P. Bogu i P. Jezusowi, wypełnianie Jego Boskiej woli i poleceń, pomnożenie łaski Boskiej, chęć zebrania sobie zasług dla nieba, przypodobanie się Najśw. Marji P. lub Świętym i t. p. Niestety niezmiernie mało ludzi rządzi się w swem życiu takiemi pobudkami, czyli mało ludzi działa z nadprzyrodzonych pobudek wiary, dlategoteż i mało mają prawdziwym zasług przed Bogiem, i ludzie, nieraz niby i pobożni, z próżnemi rękoma kiedyś przed Bogiem staną! Uczynki tylko naturalne są jakby owoce na drzewie dzikiem i nieszczepionem; a uczynki z pobudek nadprzyrodzonych są jakby owoce wychowane na drzewie zaszczepionem i dobrze pielęgnowanem.

 
  Kiedy więc, ojcze i matko, dziecię twe coś złego zrobi, a ty je uczysz i upominasz, to nie mów mu tylko, że to albo owo jest nieładnie, niegrzecznie, że tak nie wypada, ale dodaj do tego i pobudkę nadprzyrodzoną, że to się P. Bogu nie podoba, że dziecko Boże tak postępować nie powinno, że się Bozia na ciebie patrzy i przez to Bozi się nie podobasz, że Bozia będzie się za to gniewać i karać i t. p. A pobudki te będą daleko skuteczniejsze i zbawienniejsze, niż pobudki tylko czysto naturalne i ludzkie. Prawda, że potrzeba z tem jak najwcześniej rozpoczynać, żeby działanie z pobudek tylko czysto naturalnych nie stało się już zwyczajem dziecięcia, bo wtedy zaszczepienie pobudek nadprzyrodzonych i przyzwyczajenie do nich byłoby trudniejsze.

 
Najskuteczniejszą nauką będzie dla dziecka łączyć je z nauką katechizmową, to jest gdy dziecko czegoś uczysz, poszukać tej nauki w katechiźmie i kazać dziecięciu głośno ją przeczytać, bo wtedy nauka taka więcej do rozumu i do serca przypadnie i więcej w pamięci utkwi.
Lecz tu jeszcze raz z naciskiem dodać i powtórzyć muszę: że nadaremne są te wszystkie wskazówki, jeśli rodzice sami pobożnymi nie są i pobożnymi być się nie starają!

 

3. Dalszą zasadą dobrego wychowania jest: łamanie samowoli i uporu dziecka i uczenie posłuszeństwa.

1. Każdy człowiek z natury ma sporą dozę samowoli, t. j. że kocha swą własną wolę i swe zachcianki, a nie chce woli swej poddać łatwo pod wolę drugich, nawet Boga samego! Już pierwsi rodzice nieposłuszeństwem zgrzeszyli, i od tego czasu wola ludzka opornie i upornie buntuje się jeszcze bardziej przeciw narzuconej sobie woli drugich. To łamanie woli i naginanie jej do posłuszeństwa ma więc być w szczególności jedną z głównych zasad dobrego wychowania dziatek.

 
Różne są mniemania i zasady różnych ludzi co do wychowania, wtem jednak wszyscy się zgadzają, że rodzice pragną tak dziatki wychować, aby były im uległe i posłuszne, z tą tylko różnicą, że ludzie bez wiary czynią to z miłości własnej, żeby wszystko było wedle ich własnej woli, że chcą swą własną wolą panować nad wszystkimi, a przedewszystkiem nad wolą dzieci. Nie jest to jednak zasada chrześcijańska. Rodzice, mający wiarę, powinni to czynić na podstawie wiary: ponieważ P. Bóg tak rozkazał, aby dzieci były rodzicom posłuszne, i mają żądać od dzieci posłuszeństwa dla Boga!

 
Rozkiełznanie woli i buntowanie się przeciw wszelkiej władzy jest jakby ogólną chorobą i cechą naszych czasów, jak to już przepowiedział św. Paweł. W ostatnie dni nastaną czasy niebezpieczne. Będą ludzie sami siebie miłujący, chciwi, hardzi, pyszni, bluźniercy, rodzicom nieposłuszni, niewdzięczni, złośnicy, bez miłości przyrodzonej, bez pokoju, potwarcy, niepowściągliwi, nieskromni, bez dobrotliwości, zdrajcy, uporni, nadęci i rozkosze bardziej miłujący niźli Boga, mając wprawdzie pozór pobożności, lecz się mocy jej zapierający (II. Tymot. 3). Oto obraz, niestety rzeczywisty, większej części dzisiejszych dzieci i dzisiejszego społeczeństwa! Dziś każdy chce tylko swą wolą się rządzić, nie chce żadnej powagi i władzy uznać, buntuje się i powstaje przeciw wszelkiej władzy, nawet i najwyższej, nawet Boga samego! Dlatego całemu społeczeństwu grozi wielka ruina, bo społeczeństwo bez władzy i bez uległości władzy istnieć nie może. W domu buntują się synowie przeciw rodzicom, i to nieraz zbyt prędko, ledwo od ziemi odrosną. A niechno im meszek pod nosem pokazywać się pocznie, to już nieraz taki synalek odzywa się zuchwale do rodziców: >>Co wy macie mnie do rozkazywania! ja już mam swój rozum<<… Oj, masz swój rozum, powiedziałbym takiemu synalkowi, ale ten twój rozum ro wielki nierozum! Bo przeciwny rozumowi Bożemu i Najśw. Woli Bożej, która ci każe rodzicó słuchać, nie tylko tak długo, póki ci się wąs pod nosem nie pokaże, ale choćby ci broda i po pas wyrosła! A jak dzieci w domu nie słuchają rodziców, tak nie słuchają i władzy państwowej, wszędzie bunty i rewolucje nurtują i państwa podkopują; ba! nawet i władzy Kościoła, powagi Bożej na ziemi, uznać i słuchać nie chcą! Wystarcza przypatrzeć się temu, co się dziś dzieje we Francji, w państwie niegdyś na wskróś katolickiem, i to nie wśród pogan, ale wśród chrześcijan! Oto są następstwa złego wychowania bez Boga i religji! że od dzieciństwa nie nauczono ich posłuszeństwa, uszanowania i uległości dla władzy!

 
Rodzice chrześcijańscy! Jeśli nie chcecie sami na sobie i na dzieciach swoich doznać zbyt prędko zgubnych skutków złego wychowania, to uczcie dziatki swe od najmłodszych lat posłuszeństwa! Łamcie i naginajcie ich wolę, opierajcie się stanowczo ich zachciankom i buntującej się samowoli! Strzeżcie je od złych wpływów, jakie w serca dziatek waszych dostać się mogą przez zgubne otoczenie dzieci niesfornych i szkodliwe przestawanie z niemi, bo zły przykład dzieci nieposłusznych w krótkim czasie więcej złego zrobić może, niż zrobiła dobrego długa praca wasza! A zwłaszcza (jak już tylokrotnie wspominałem), nie uczcie dziatek swych czego innego nauką i słowem, a czego innego przykładem! Dajcie im sami przykład posłuszeństwa i uszanowania dla rodziców swoich, jeśli ich przy sobie jeszcze macie, a ty, matko i żono, posłuszeństwa dla męża; dajcie przykład posłuszeństwa dla wszelkiej władzy, a zwłaszcza dla Boga i dla Kościoła, jeśli chcecie dziatki swe skutecznie posłuszeństwa i uległości nauczyć! Bo jeżeli ty, kochany ojcze, pozwalasz sobie wobec dzieci na śmiałe i zuchwałe mowy przeciw Kościołowi, biskupom i przepisom, to i dziecko twoje za tym przykładem tak samo buntować się będzie i przeciw tobie i twoim poleceniom i rozkazom!

Reklamy