Tagi

, , , ,

Swieta Rodzina27. Rodzice chrześcijańscy powinni dziatki swe, skoro tylko dojdą do rozumu, przygotować jak najwcześniej i jak najlepiej do św. Spowiedzi i Komunji św.

 


       1. Jeśli rodzice powinni wogóle od najmłodszych lat bojaźń Bożą i grzechu w duszę dziatek swych wpajać, tedy szczególniej w dwóch okolicznościach: 1. gdy spostrzegą, że dziatki coś złego, grzesznego popełniają; 2. Gdy dziatki ich dojdą już do używania rozumu i mają pójść do pierwszej spowiedzi. O! wtedy słówko ciepłe z ust rodzicielskich, pobudzające dziatki do obrzydzenia grzechu i do żalu za grzechy, więcej będzie znaczyło, aniżeli nawet słowa kapłana, bo dzieci największą wagę przywiązują do słów, słyszanych z ust własnych rodziców. Wczesna spowiedź jest najdzielniejszym środkiem do poprawy dziecięcia i do dobrego wychowania! Rodzice więc nie powinni zbyt tej spowiedzi odkładać, jak to niestety tak często się dzieje w tak zwanych >>lepszych domach<<. Znałem dom, niby chrześcijański, gdzie matka niby jest pobożna, a i ojciec był bardzo religijnie wychowany, a synowie ich, będący już w 3-iej klasie gimnazjalnej i bardzo umysłowo rozwinięci, nie byli jeszcze u spowiedzi! Czyż wychowanie tych dzieci jest dobre i prawdziwie religijne? Śmiało powiedzieć mogę i muszę, że nie!! Nie będą mieli później pociechy z tych dzieci!

 

Czas, w którym dziecko powinno być przygotowane do pierwszej spowiedzi, jest mniej więcej około siódmego już roku, t. j. kiedy dziecko ma już dostateczne używanie rozumu do rozpoznania dobrego i złego, i zdolne już do popełnienia grzechu. Orzekł to najwyraźniej Kościół św. w poleceniu Papieża Piusa X[1].

Bo jak w duszę dziecka grzech się wśliźnie, a ono przez dobrą spowiedź nie odzyska utraconej już może łaski Boskiej poświęcającej, to wtedy jest ono jak drzewo, przedtem szczepione, ale złamane w miejscu zaszczepienia, które potrzeba na nowo zaszczepić. Jak dziecię już, broń Boże, przez grzech łaskę poświęcającą utraciło, i jej przez dobrą spowiedź nie odzyskało, nie może być mowy o dobrym wpływie rodzicielskim na jego wychowanie, bo ono tak jak drzewo dzikie i nie zaszczepione, nie może dobrych owoców wydawać!…

 

 

Żeby pierwsza spowiedź dziecięca dobrą i zbawienną była, koniecznem jest do tego należyte przygotowanie, czyli nauka o dobrej spowiedzi. Kapłani wszędzie przed pierwszą spowiedzią dzieci nauczają, lecz cóż z tego, kiedy oziębli i niedbali rodzice dzieci na te nauki nieraz nie posyłają! A jednak ta nauka to najważniejsza ze wszystkich nauk! A nieraz nawet wyrodne matki drogą kłamstwa i podstępu prowadzą dzieci swe niewyuczone do spowiedzi, a ponieważ wiedzą, że żaden kapłan nie dopuściłby do pierwszej spowiedzi dziecka, nieprzygotowanego należycie, więc matki takie każą dziecku na spowiedzi kłamać i powiedzieć, że to już druga spowiedź! A tak tą drogą są powodem złych i świętokradzkich spowiedzi, które niekiedy potem dzieci ich przez długie lata świętokradzko odprawiają, bo nigdy należycie do spowiedzi nie były wyuczone i przygotowane!

 

Rodzice! Jeśli dbacie o dobre wychowanie swych dziatek, o ich wieczne szczęście i zbawienie, to posyłajcie je pilnie na nauki przed pierwszą spowiedzią, bo tylko wtedy spowiedź ich będzie dobrą i pożyteczną, jak będą dobrze wyuczone i przygotowane, jak będą spowiedź należycie rozumiały! Oby rodzice pomagali kapłanom w nauczaniu dzieci, czytając z niemi w domu książeczkę o spowiedzi: >>Spowiedź, jaką być powinna i jak się do niej gotować<<. Jeden z zacnych kapłanów powiedział, że gdyby go stać na to było, toby się postarał żeby w każdym domu chrześcijańskim ta książeczka się znajdowała[2] .

 

2 .Niezmiernej doniosłości na dobre, religijne wychowanie, dziecka jest pierwsza Komunja św. i dalsze jej częste przyjmowanie, jak o tem obszerniej pisałem w dziełku o Komunji św. i o częstszem jej przyjmowaniu.

 

Pierwsza Komunja św. godnie lub niegodnie przyjęta, nieraz na całe dalsze życie wpływ wywiera! To też chrześcijańscy rodzice, dbający o dobre i religijne wychowanie dziecka swego, nie powinni tej pierwszej Komunji św. zbyt zwlekać, wymawiając się niby tem, że dziecię nierozwinięte. Prawda, potrzeba dziecko umysłowo rozwinąć i jak najlepiej do godnego przyjęcia Komunji św. pouczyć i przygotować, ale to jest możebnem nieraz i u małych dzieci. Będąc katechetą w szkółce wiejskiej miałem dziecko sześcioletnie, które tak było rozwinięte i przygotowane, że mu bez najmniejszego wahania pozwoliłem pójść do Komunji św. Przygotowywałem raz do pierwszej Komunji św. panienkę 12-letnią, a równocześnie słuchała tych nauk jej siostrzyczka 9-letnia, której matka, choć bardzo pobożna, nie miała zamiaru jeszcze wtedy do Komunji św. pozwolić. Ja widząc, że to dziecię jest bardzo rozwinięte i nietylko dostatecznie przygotowane, ale że nawet lepiej do Komunji św. jest przygotowane i usposobione, aniżeli jej starsza siostra, nalegałem na matkę, aby obie przystąpiły do Komunji św. Matka z początku opierała się, ale potem pozwoliła. I cóż się pokazało? Oto, że w dniu Komunji św. młodsza daleko więcej była tem przejęta i daleko więcej to nawet na zewnątrz w całem swem zachowaniu się pokazała, aniżeli starsza!

 

Wiek, w którym dzieci powinny już przystąpić do pierwszej Komunji św. jest mniej więcej rok 7. Przykazanie kościelne do przyjmowania wielkanocnej Komunji św. obowiązuje nietylko tych, co ją już przyjmowali, ale i tych, co jeszcze nie byli, aby do Niej poszli, skoro tylko mają już dostateczne rozwinięcie rozumu, a przez dobrą naukę i przygotowanie mogą być dostatecznie usposobieni. Doktor Kościoła, św. Tomasz, wymaga tylko, aby dziecko mogło dostatecznie zrozumieć, co jest Komunja św. i odróżnić ten Chleb Anielski od chleba zwykłego. Im wcześniej weźmie P. Jezus duszę dziecka w posiadanie i im wcześniej oddziaływać na nią pocznie łaską Sakramentalną, temu Sakramentowi właściwą, tem lepiej dla duszy dziecięcia, tem większy wpływ to wywrze na jego dobre i religijne wychowanie! Naucza o tem Kościół św. w swym dekrecie. (Zobacz wspomniany już >>Głos kat.<< nr. 126: Pius X a dzieci).

 

W dniu pierwszej Komunji św. wielkiej doniosłości na skuteczność Jej na całe dalsze życie dziecięcia jest jak najuroczystsze Jej przyjęcie i wpływ całego otoczenia, nietylko w szkole i w kościele, ale i w domu. Niech więc pierwsza Komunja dziecięcia będzie uroczystością, jakby rodzinną, całego domu, podobnie jak to bywa w dzień ślubu, a nawet jeszcze bardziej! Bo to jakby duchowne zaślubiny duszy dziecięcia z Panem Jezusem, niebiańskim Oblubieńcem duszy! Dlatego niezmiernej doniosłości jest, aby dnia tego rodzice, tak matka, jak zwłaszcza i ojciec, a nawet i całe rodzeństwo poszli razem do Najświętszego Stołu Pańskiego! Ogromny to wpływ wywiera na umysł, duszę i serce dziecka! I niejedno dziecko, co może jeszcze nigdy nie widziało ojca swego u Komunji św., bardzo się tem dziwić musi: dlaczego tatko do Komunji św. nie chodzi?!

 

3. A jak już dziecko wasze, rodzice chrześcijańscy, poczęło do św. Sakramentów chodzić, to wtedy wy, dbając o dobre i religijne wychowanie dziatek swych, nie powinniście zadawalniać oficjalną tylko spowiedzią szkolną, ale powinniście słowem, a zwłaszcza i przykładem, pobudzać i zachęcać dziatki swe do częstszego przystępowania do Sakramentów św. Wiara św. nas uczy, że niema dzielniejszego środka do dobrego wychowania dzieci, do poprawy ich błędów, do postępu i wzrostu w dobrem, jak częstsze przystępowanie do św. Sakramentów, które sam P. Jezus ustanowił dla uświęcenia duszy naszej i pomnożenia w nas łaski poświęcającej i łask uczynkowych. Wierzajcie mi, rodzice! Pouczony długoletniej doświadczeniem kapłańskiem mógłbym wam tę prawdę niezliczonemi przykładami potwierdzić.

 

Był jeden ojciec, który syna swego wychowywał zupełnie bez zasad religijnych, bo i sam bez nich był wychowany. Synalek był tylko strapieniem rodziców, uczyć się nie chciał i broił bez miary. Ojciec dawał go z jednego zakładu do drugiego, zewsząd go wydalano. Ojciec nie wiedział już, co z nim począć. Wtedy ktoś mu poradził, aby go oddał do naszego konwiktu. Nie był przyjacielem Jezuitów, ale z konieczności spróbował. Przywiózł więc synalka do konwiktu, do wszystkiego przed O. Rektorem się przyznał i prosił o przyjęcie synalka do zakładu. O. Rektor widząc, że chłopak jeszcze młody i że te wybryki jego są właśnie z braku dobrego wychowania religijnego i raczej z pustoty dziecięcej, niż ze złości, dodał ojcu otuchy i zdecydował się go przyjąć, ale powiedział ojcu, że potrzeba tymczasem wiele za dziecko się modlić. Ledwo to słowo: >>modlić się<< wyszło z ust Rektora, ojciec taką minę zrobił, jakby piołun rozżuwał, i odezwał się: >>Muszę się przyznać i otwarcie zażądać, abyście na punkcie religji i mnie i synowi dali spokój. W tym kierunku nie chcę nań żadnego nacisku wywierać. Jak będzie starszy, niech sobie sam wybiera i robi co chce<<. Wtedy O. Rektor zdziwiony wprost odpowiedział: >>Kiedy tak, to proszę sobie syna zabrać, gdyż w tych warunkach oświadczam odrazu, że nic z pańskiego syna nie zrobimy. Jeśli mamy szczęśliwe wyniki w naszym zakładzie, to zawdzięczamy je jedynie religijnemu wychowaniu, zaszczepiając w serca i umysły naszych wychowanków zasady Chrystusowe<<. A widząc, że nieszczęśliwy ojciec bardziej wychowania potrzebuje, aniżeli jego syn, na osobności w cztery oczy powiedział mu słowa twardej prawdy, wykazując mu, skąd to pochodzi, że dziecko jego takie jest niedobre. Ojciec ten nieszczęśliwy poznał to i uznał, zmiękł i odezwał się: >>Więc dobrze, oddaję go wam, róbcie z nim, co chcecie, i wychowujcie go, jak chcecie, ale zróbcie tylko z niego dobrego i pożytecznego człowieka<<. Syn został, poznał i pokochał wiarę i jej zasady, przejął się niemi, przystępował częściej do św. Sakramentów, a w następstwie tego poprawił się, uczył się dobrze, i był potem jednym z najporządniejszych uczni. Oto co znaczy bezbożne, a co pobożne, religijne wychowanie!

 

[1] Zobacz o tem więcej w Głosach katol. nr. 126 pod tytułem: Pius X a dzieci. – Każdy chrześcijański ojciec i matka powinni tę książeczkę przeczytać i dobrze z jej nauką się zapoznać.

[2] Dziełko to do nabycia u OO. Jezuitów w Krakowie, ul. Kopernika 26.

Reklamy