Tagi

, , , ,

Swieta Rodzina25. Rodzice powinni dzieciom swym od najmłodszych lat wpajać zasadę: wiernego wypełniania woli Bożej we wszystkiem, czyli zachowywania przykazań Boskich, jako jedynej drogi do nieba.

     Dalszą zasadą dobrego, prawdziwie chrześcijańskiego wychowania dzieci, z powyższych dwóch wynikającą, jest: że do osiągnięcia Boga i szczęśliwej wieczności niema innej drogi, jak wierne wypełnianie Najśw. woli Bożej, jak sumienne i stałe zachowanie Boskich przykazań! Naucza nas o tem sam P. Jezus: Jeśli chcesz wnijść do żywota, chowaj przykazania! (Mat. 19). Kościół św. przypomina wam to, rodzice, kiedy przy chrzcie św. zaraz na wstępie tak się odzywa do dziecięcia waszego i do was: Czego żądasz od Kościoła Bożego?… Wiary!… – Wiara co ci daje? Żywot wieczny!… Jeśli chcesz wnijść do żywota chowaj przykazania! Będziesz kochał P. Boga twego ze wszystkiego serca twego, ze wszystkiej duszy twojej, ze wszystkich sił twoich, a bliźniego twego jak siebie samego!… Oto droga do nieba, którą rodzice macie dziatkom swym wskazywać!

 

 

Brak poczucia obowiązku do wiernego, sumiennego, zwłaszcza stałego wypełniania przykazań Boskich, oto główna jakby choroba naszych czasów! Ludzie nie żądzą się sumieniem i obowiązkiem, lecz tylko względami doczesnemi i ludzkiemi… Nie pytają się o to: czy to wolno, czy nie, – tylko patrzą na korzyści doczesne i swą przyjemność! A jednak Boskie błogosławieństwo i prawdziwe nasze doczesne i wieczne szczęście zależą głównie, a nawet jedynie, 1-o. od spełnienia woli Bożej, od wiernego i sumiennego zachowania Boskich przykazań czyli od spełnienia tego, co nam P. Bóg przykazał (choćby nam to przyjemnem nie było, a nawet choćby nam to szkodę doczesną przyniosło); – i 2-o. od powstrzymania się od tego, co nam P. Bóg zakazał, – choćby to nas bardzo wiele zaparcia i ofiar kosztowało, choćby nas do tego pokusa jak najbardziej ciągnęła, choćby to nam najprzyjemniejszem było, choćby to nam nie wiem jaką korzyść doczesną przynieść miało!… Wyrabiajcie więc, rodzice chrześcijańscy, w dziatkach swoich od najmłodszych lat poczucie obowiązku i sumienia!… żeby one nie kierowały się zasadami: chcę i niechcę, to mi się podoba lub nie podoba, to mi miłe i przyjemne – a to nie… lecz, że P. Bóg tak nakazuje, że taka jest wola Boża, że tak sumienie i obowiązek nakazują, że tak być musi!…

6. Rodzice powinni dziecię od najmłodszych lat uczyć: bojaźni Bożej, bojaźni grzechu.

Z powyższej zasady wynika dalsza zasada chrześcijańskiego życia i wychowania, t. j. wpajanie w dzieci od najmłodszych lat: bojaźni Bożej i bojaźni grzechu, zwłaszcza ciężkiego, śmiertelnego, czyli przekroczenia przykazania Boskiego, obowiązującego nas pod utratą łaski poświęcającej i wiecznego zbawienia!…

 

 

Niech dziecię od najmłodszych lat uczy się bać się Boga i grzechu, niech to dobrze pojmie i zrozumie, że grzech, zwłaszcza ciężki, jest największem nieszczęściem człowieka, bo nas pozbawia nieba, a naraża zarazem na wieczną zgubę i wieczne potępienie! (Przeczytaj o tem więcej w nrze 53 <<Głosów<<: >>O największem nieszczęściu człowieka<< – i książeczkę: >>Dokąd idziesz, i dokąd zajdziesz?<< i częściej to starszym dzieciom każ głośno odczytywać).

 

 

Piękny o tem przykład czytamy w życiu św. Blanki, matki króla francuskiego św. Ludwika. Ta święta matka, pieszcząc swe małe dziecię i przyciskając je do swego macierzyńskiego serca, nieraz się wtedy do niego odzywała: >>O dziecię me drogie! nie popełniaj nigdy grzechu ciężkiego!… I gdybym wiedziała, żebyś się kiedy miało grzechem ciężkim splamić, to wolałabym, abyś umarło, abym cię widziała na marach!<< Tak przemawiała królowa, ale święta i kochająca matka, a tak wychowała syna, choć króla, na świętego! Temi zasadami, przez świętą matkę wpojonemi, przejęty ten święty syn mawiał też, że: droższą mi jest kaplica królewska, w której byłem ochrzczony i zostałem na chrzcie świętym dzieckiem Bożem i dziedzicem nieba, – aniżeli katedra w Reims, w której zostałem na króla ukoronowany!

 

 

Znałem jedną matkę, co miała córkę, młodą jeszcze, ale bardzo niedobrą, a zwłaszcza próżną z swej piękności. Otóż matka ta nieraz jej powtarzała: >>Wolałabym, abyś była brzydką, aby cię P. Bóg ospą oszpecił, bo wtedy możeby dusza twa była piękniejszą, i może bałabyś się więcej P. Boga i więcej Go kochała!<< Tak zapatrują się matki chrześcijańskie na piękność duszy, łaską Boską ozdobionej, a na nieszczęście duszy, grzechem zeszpeconej i łaski pozbawionej! Oby wszyscy rodzice, a zwłaszcza matki, tę bojaźń grzechu wpajali na wzór św. Blanki w sercach swych dziatek, przypominając im słowa Archanioła Rafała, powiedziane do Tobjasza: Ci, którzy czynią grzech i nieprawość, są nieprzyjaciele duszy swojej! (Tob. 12. 10).

 

 

Cóż więc powiedzieć o takich rodzicach, którzy nigdy ani słówkiem dzieciom swym o złości grzechu nie wspomną, a przeciwnie nawet złym przykładem, a nieraz nawet i gorszącem słowem dzieci grzeszyć uczą, do grzechu prowadzą i pobudzają, a nieraz nawet i zachęcają!? Jaki posiew czynią, takiego tez i żniwa się doczekają! Tacy dzieci swych dla Boga i dla nieba nie wychowują!…