Tagi

, , , , ,

Dlatego będę często wołał do Pana Jezusa: Jezu, zabij mnie, niżbym Cię miał dobrowolnie choćby lekko obrazić!

Dlatego będę często wołał do Pana Jezusa: Jezu, zabij mnie, niżbym Cię miał dobrowolnie choćby lekko obrazić!

JAK ODPRAWIAŁ REKOLEKCJE.

 

Osobny rozdział warto poświęcić pytaniu umieszczonemu w nagłówku:
– Jak odprawiał rekolekcje?

 
Od sposobu odprawiani rekolekcji bowiem zależy cały postęp duchowy człowieka wogóle, a zakonnika w szczególności. Wtedy wśród zewnętrznego uciszenia, dusza zbliża się do Boga i rozpoznając Jego najświętszą wolę, stara się jak najdoskonalej ją zachowywać. Bóg sam przemawia do duszy, gdy ona się uciszy!

 
W zakonie rekolekcje odbywają się dwa razy w ciągu roku, po pięć dni za każdym razem – a oprócz tego: przed obłóczynami, ślubami, święceniami i t. p.

 
Jak tedy O. Wenanty je odprawiał?

 
Jeden z jego młodszych kolegów opowiadał mi o tem co następuje:

 
– Gdym przyjechał, świeżo przyjęty do klasztoru, Wenanty właśnie odprawiał rekolekcje przed obłóczynami. Odrazu uderzyło mnie, że przez cały poświęcony na nie czas do nikogo nie przemówił ani słowa. Tylko oparł się o parkan ogrodowy i w skupieniu rozmyślał…

 
– I zawsze – dodaje tenże – wśród rekolekcyj wyróżniał się od innych skupieniem!


Słyszałem od wielu jego kolegów, że rekolekcyjne nauki zawsze sobie spisywał i notował postanowienia. Raz musiał w czasie nauki rekolekcyjnej udać się do lekarza, bo chorował na oczy. Powróciwszy prosił:

 
– Opowiedzcie mi!

 
I co usłyszał, ponotował wiernie.

 
Tęskniłem wprost za temi notatkami. Aż niespodzianie choć jeden z jego licznych zeszytów wpadł mi w ręce i widzę: przeważnie zapiski z rekolekcyj! Późniejsze obszerniejsze są i mają postać pełnych opowiadań – nowicjackie zaś: krótkie, urywkowe.

 
Pozwolę sobie najkrótsze z nich tutaj przytoczyć. Niech stąd pożytek dusz płynie – z dodawanych zawsze postanowień (skrót: P.)
Wpierw jednak rozkład dnia, godny uwagi, bo uzupełniony samodzielnie i świadczący między innemi o tem, że O. Wenanty w czasie ćwiczeń duchownych odmawiał codziennie wszystkie trzy cząstki Różańca – 15 tajemnic – po trzy razy bowiem naznaczał sobie Różaniec.

O.WenantyRekolekcje

A teraz wypiski z rekolekcyj wielkanocnych 1909 roku:

 

I.

 
W czasie rekolekcyj myśl o tem, co było na ostatniem rozmyślaniu. Zabierz się do prawdziwej pracy nad sobą, choćby to nie wiedzieć ile kosztować cię miało.
Może te rekolekcje są dla ciebie przygotowaniem na śmierć.
Celem człowieka jest służba Boża.
„Służyć Bogu, to królować” (św. Augustyn): królować nad stworzeniem, nad sobą, a nawet nad Sercem Jezusa.
Pan Jezus odpuszcza wszystkie grzechy człowiekowi w tej chwili, gdy ten zupełnie na służbę Mu się oddaje.
Postanowienie: Będę się starał, aby mi zawsze przyświecało słońce woli Bożej i abym rozkazy przełożonych uważał za wolę Pana Boga.
Codziennie, od rana do wieczora, będę przed każdą czynnością mówił: „To dla Ciebie Jezu kochany! Pragnę to tak uczynić, jakbyś Ty to czynił”.

 

II.

 
Na to jestem stworzony, abym przez wierną służbę Panu Bogu zbawił swoją duszę.
P. Wyrzeknę się wszystkiego, choćby mi to nie wiedzieć jak drogiem było, jeśli stanowi mi przeszkodę w zbawieniu duszy.

 

III.

 
Stworzenia mają mi służyć do poznania Boga, do większej miłości Boga, do wierniejszej służby Jemu, do robienia z nich ofiary (umartwienia) Bogu.
P. Nigdy nie będę niewolnikiem żadnego stworzenia. Będę używał stworzeń tylko tyle, ile jest potrzebne do służby Bożej i do zbawienia duszy.

 

IV.

 
Grzech jest największą zniewagą wyrządzoną Panu Bogu. Lepiej, by świat cały i niebo ze świętymi, aniołami i samą Matką Bożą zginęło, niż Pan Bóg został obrażony jednym grzechem powszednim.
Grzech jest największą głupotą, bo dla lichej przyjemności traci się łaskę Bożą, życie duszy.
Grzech jest największem nieszczęściem człowieka, bo przez grzech człowiek z dziecka Bożego staje się szatanem, traci Królestwo Boże i wszystkie zasługi.
P. Będę się strzegł najmniejszego grzechu, choćby mi umrzeć przyszło. Będę prosił Matki Bożej o ochronę przed grzechem.

 

V.

 
Za jeden grzech pychy strącił Bóg miljony aniołów do piekła na wieczność całą.
Za jeden grzech pierwszych rodziców został cały rodzaj ludzki skazany na takie kary, na utratę wszystkich dóbr nadprzyrodzonych.
A na co ja zasłużyłem za tyle grzechów? Pan Bóg mnie jednak nie karze, ale czeka cierpliwie na poprawę.
P. Skorzystam więc z tej cierpliwości Boga i nawrócę się. Całe życie będę opłakiwał moje grzechy. Tem goręcej ukocham teraz Pana Boga. Będę odtąd jak najwierniej wypełniał wolę Bożą, czy to w przykazaniach, czy w obowiązkach mego stanu, czy w rozkazach przełożonych.

 

VI.

 
Śmierć grzesznika jest straszliwą, bo w serce jego wbijają się w chwili skonania trzy włócznie. Pierwsza włócznia, to grzechy całego życia, druga, to mnóstwo szatanów oczekujących na jego duszę, a trzecia, najostrzejsza, to bojaźń sądu Bożego.
Śmierć to okrutne odłączenie duszy od ciała.
Śmierć to pewna prawda. Umrzeć muszę. Nie wiem kiedy. Może jutro? Może dziś?
Człowiek święty nie doznaje trwogi przed śmiercią, owszem, z radością myśli o tej chwili, w której będzie mógł rzucić się w objęcia umiłowanego Boga.
P. Aby na taką śmierć zasłużyć, rozpocznę od tej chwili inne życie i wszelkich środków do tego użyję.

 

VII.

 
Piekło wieczną karą i nieskończoną – za obrazę Pana Boga.
Grzesznik w piekle będzie karany dwoma karami: utratą Boga i karą zmysłów.
Utrata Boga to większa kara, niż tysiąc ogniów piekielnych. Kto Boga utraci, utraci wszystko, bo utraci najwyższe Dobro i jedyne Dobro, poza którem niema nic, tylko pustka.
Kara zmysłów to ogień nieugaszony. Jeżeli ogień na ziemi, na słońcu, stworzony z dobroci Bożej dla ukochanych dzieci, jest tak straszny, to czem jest ogień piekielny, stworzony dla pomsty na wrogów za zniewagi wyrządzone Panu Bogu?
Nie chciałbym dla żadnej przyjemności palić się w strasznym ogniu przez pięć minut, a mam dla gnoju narażać się na ogień piekielny przez wieczność całą?
P. Będę prosił Matki Bożej, aby mi wyjednała łaskę, iżbym myślą o piekle pobudzał się do wiernej służby Bożej.

 

VIII.

 
Jestem w dalekiej krainie od Boga, jak syn marnotrawny. W domu Ojca mojego najemnicy obfitują w chleb.
Wstanę i pójdę do Ojca mego, upadnę Mu do nóg i powiem: – Ojcze, zgrzeszyłem przeciw niebu i Tobie. Nie jestem godzien zwać się synem Twoim, ale uczyń mnie jednym z najemników Swoich!
Ojciec zgotuje ucztę wielką i będzie wesele wielkie nad jednym grzesznikiem nawracającym się – w niebie.
P. Pójdę i dołożę wszelkich starań, aby powstać z oziębłości i pojednać się z Panem Bogiem.

 

IX.

 
Oziębłość jest zarazą w życiu duchownem.
Oznakami tej zarazy są: 1) niesmak w ćwiczeniach duchownych, 2) lekceważenie rzeczy małych, 3) zamiłowanie wygód, a wstręt do umartwienia zakonnego.
Skutki oziębłości: utrata łaski Bożej skutecznej i niebezpieczeństwo upadku w grzechy śmiertelne.
P. Nawrócę się z oziębłości i zacznę prowadzić życie gorliwe, bo to jest niebem na ziemi.

Lepiej nie być zakonnikiem, niż być oziębłym!

 

X.

 
Przez modlitwę możemy wszystko sobie uprosić.
Modlitwa kształci naszą duszę, bo jest rozmową z Bogiem. („Z jakim przystajesz, takim się stajesz”).
Modlitwa jest bronią przeciw wszelkim pokusom i trudnościom.
Modlitwa cuda czyni.
Wtedy jest tem modlitwa, gdy jest wytrwała i ustawiczna.
Aby zaś tak było, trzeba mieć czyste i kochające Pana Jezusa serce.
P. Będę się modlił zawsze jak najwięcej.

 

XI.

 
Do pozyskania ducha modlitwy trzeba umartwienia zmysłów i ducha t. j. pokory, bo zmysłowość jest pychą zmysłów, a pycha jest zmysłowością ducha. Przeciw tym wrogom życia duchowego trzeba walczyć umartwieniem.
Umartwienie smaku zależy na tem, aby 1) nie jeść poza posłuszeństwem, 2) nie jeść bez potrzeby, 3) w każdym pożywieniu się umartwić, 4) wszystko czynić w intencji podobania się Panu Bogu.

 

XII.

 
Wielkiem złem w życiu duchownem jest lekceważenie rzeczy małych.
Za takie niedbalstwa Pan Bóg karze surowo i tu na świecie i w czyścu.
P. Dlatego będę często wołał do Pana Jezusa: Jezu, zabij mnie, niżbym Cię miał dobrowolnie choćby lekko obrazić!

Zakonnicy są żołnierzami Chrystusa Pana. Tembardziej synowie św. Franciszka, który Kościół święty (w widzeniu Innocentego III) podpierał. Zakonnicy należą do sztabu Pana Jezusa.
Dlatego powinni odznaczać się świętością, nauką i wiernością w służbie Jezusowej.
P. Będę się o to starał i prosił Pana Jezusa o pomoc.

 

XIII.

 
Mam się starać poznać Pana Jezusa i wszystko za gnój poczytać dla niezmiernej umiejętności Pana mojego Jezusa Chrystusa, a to:
1) przez modlitwę,
2) przez rozmyślanie i czytanie o Panu Jezusie,
3) przez wnikanie w życie i Serce Pana Jezusa.
Pana Jezusa powinienem nadewszystko miłować, bo niema nic godniejszego mojej miłości, bo Pan Jezus mnie nieskończenie umiłował, bo w miłości Pana Jezusa jest największe szczęście.
Aby godnie Pana Jezusa ukochać, trzeba wszystko zdeptać: świat i siebie, a zżyć się z Panem Jezusem.

 

XIV.

 
Aby uniknąć mąk czyścowych, mamy wypłacać się Panu Jezusowi przez:
1) Miłosierdzie, „błogosławienie miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”.
2) „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”.
3) „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”.
4) Przez upokarzenie się.

 
Wytrwać w dobrem można 1) przez modlitwę, 2) przez umartwienie, 3) przez bojaźń grzechów powszednich, 4) przez dziecięcą ufność w Matce Bożej, 5) przez ustawiczną adorację Pana Jezusa w Najśw. Sakramencie, 6) przez nabożne słuchanie Mszy św., 7) przez godne i częste przystępowanie do Komunji świetej.

 
I na tem kończą się wypiski O. Wenantego z tych rekolekcyj – następują inne, już daleko obszerniej podawane. Wszystko w nich takie proste, nawet niekiedy stylowo niedołężne, ale jakże głęboko i trafnie ujęte! Poznać od razu, że ten, co te notatki kreślił, przeżywał to wszystko i z własnego dawał…

 
Najcenniejsze w tem: postanowienia! Nawiasem wspomnieć warto, że wypisywał je niekiedy swoim własnym alfabetem. Nie wygasła więc w nim jako nowicjuszu ta żyłka uczniowska!

 
Korzystał tez pilnie z postanowień rekolekcyjnych. W celce swej przy samym stole miał nawiązane na gwóźdź karteczki z wypisanemi wadami lub cnotami i zdzierał to czy przekładał w jakimś sobie tylko znajomym porządku.
Bo rozumiał, że całą wartością życia zakonnego stanowi ciągły, niczem nie powstrzymany, postęp!

Reklamy