Tagi

, , ,

Swieta Rodzina2. Drugą zasadą i podstawą dobrego wychowania jest: religijne wychowanie od najmłodszych lat, oparte na wierze – wychowanie dla Boga i w bojaźni Bożej.

1. Dziatki są dziatkami Bożemi, więc rodzice powinni je za takie uważać i dla Boga i po Bożemu wychować.

 

     1. Kiedy córka króla Faraona oddawała małego Mojżesza matce jego na wychowanie, powiedziała: Weź to dziecię i wychowaj je dla mnie, a ja tobie dam twą zapłatę. Otóż podobnie i sam P. Bóg zda się po chrzcie dziecięcia mówić do rodziców chrześcijańskich, a zwłaszcza do matki chrześcijańskiej: Weź to dziecię i wychowaj je dla Mnie, a ja tobie dam twą zapłatę!… Bo od chwili chrztu św. Pan Bóg przyjął to dziecię w szczególniejszy sposób za dziecię swoje i oddaje je Tobie, matko chrześcijańska, abyś je dla Boga, jako dziecię Boże, po Bożemu wychowała. – Myśl tę rozwinąłem już obszerniej powyżej, gdym pisał o obowiązku wychowania dzieci dla Boga. O gdyby to rodzice chrześcijańscy tę wielką myśl i tę wielką prawdę Bożą zrozumieli! Dla lepszego jej zrozumienia chcę ją tu choć trochę jeszcze rozwinąć.

 
Rodzice chrześcijańscy! dziatki wasze – to dziatki Boże!… to książęta niebiańscy!… to dziedzice królestwa niebieskiego!… Jest to nieomylna nauka Kościoła św., dogmat wiary.

Weź katechizm do ręki, poszukaj rozdział o sakramencie chrztu św. Tam masz pytanie: co to jest chrzest? – i masz odpowiedź na to: Chrzest jest to sakrament (czyli znak od Samego P. Jezusa ustanowiony), w którym, przez polanie wodą i wyrzeczenie słów: Ja ciebie chrzczę w Imię † Ojca i † Syna i † Ducha Św., dusza dziecięcia obmytą zostaje od grzechu pierworodnego (a u dorosłych i od grzechów uczynkowych) – i staje się mieszkaniem Ducha Św., otrzymuje łaskę poświęcającą, staje się świętą, piękną, P. Bogu miłą, staje się dziecięciem Bożem, dziedzicem nieba i członkiem Kościoła św.!… Tak nas naucza nieomylna nauka Boga samego! Czy ty to rozumiesz?… I czy ty w to wierzysz?… Jeśli chcesz być chrześcijaninem, to w to wierzyć musisz! Rodzice! dziecię wasze, to nie dziecię króla ziemskiego, ale dziecię Boże! Króla królów!… to przyszły dziedzic królestwa niebieskiego, to żywa świątynia Ducha Św. O ile wyżej stoi Bóg ponad wszystkich królów, – o tyle dziecko Boże stoi wyżej ponad wszystkich synów królewskich, którzy może nie są dziećmi Boskiemi. Masz je więc po Bożemu wychować.

 
2. Św. Leonidas, męczennik, ojciec Originesa, jak to tenże sam opisuje, często klękał przed kolebką swego dziecięcia, odkrywał mu pierś, i całował je w serce, mówiąc: pozdrawiam cię i witam, żywa świątynio Ducha Św.! O gdybyście wy, ojcze i matko, z żywą wiarą tak patrzyli na niewinne jeszcze dziatki wasze i wzbudzali akt żywej wiary w godność tego dziecięcia, że to świątynia Ducha Św., że to dziecko Boże i dziedzic królestwa niebieskiego!… to wtedy innemi oczyma patrzylibyście na dziatki wasze i Boże – i inaczej pojmowalibyście zadanie swoje wychowania tych dziatek dla Boga i nieba! Podobnie, jak w Najśw. Sakramencie widzisz tylko nikłą białą postać chleba, a wiara ci mówi, że tam jest żywy i prawdziwy P. Jezus! tak podobnie patrząc na dziecię swe, widzisz tylko małe, nieudolne, biedne dziecko ludzkie, – a wiara ci mówi, że to dziecko Boże i dziedzic nieba! Tak, to dziecię jest dzieckiem Bożem i dziedzicem nieba… ale czy niem zawsze pozostanie?… Od was to głównie zależeć będzie… od wychowania tego dziecka!

 
Wy, rodzice macie w sercu dziecięcia siać ziarnka nauki Bożej, a ono ma w sobie przy pomocy Bożej i waszej te ziarnka posiewu Bożego dalej rozwijać, kształcić, udoskonalać – i tak ma ono świetem zostać, bo do nieba nic nie świętego nie wejdzie. Powołaniem i zadaniem każdego chrześcijanina jest być i zostać świętym, jak nas poucza o tem na niezliczonych miejscach Pisma św. sam Duch Św.: Ta jest wola Boża… uświęcenie wasze… bo nas Bóg wezwał ku uświęceniu (I Tess. 4. 3). Bóg jest Najświętszym!… chce więc, aby i dziatki Jego świętemi były! Świętymi bądźcie, bo i Ja świętym jestem! mówi P. Bóg! (Lew. 11). Dziecię o tem wszystkiem nic jeszcze nie wie… ale wy, rodzice, macie je pierwsi o tem pouczyć, drogę do tego wskazać, do tego dopomóc… To jest główne zadanie wychowania prawdziwie chrześcijańskiego!

 
A naprzód, jeśli twe dziecię jest bardziej dziecięciem Bożem, aniżeli twojem, to powinnaś je, matko, za takie uważać i często powtarzać z Anną, matką Samuela: O to dziecię prosiłam, i dał mi je Pan, przetoż i ja pożyczyłam je Panu na wszystkie dni (I. Król. 1. 27), z tą różnicą, że Anna uważała dziecię swe jako pożyczone P. Bogu, a ty, wiarą oświecona, uważaj dziecię swe, jako pożyczone Tobie od P. Boga! – a oddane ci od Boga na to, abyś je w zastępstwie Bożem dla Boga chowała i wychowała. Dlatego rodzice, co dziatki swe wychowywują nie po Bożemu, nie dla Boga, ale wedle zasad świata, tylko dla świata tego i jego marności i próżności, sprzeniewierzają się strasznie woli Bożej – i tacy wychowują je tem samem raczej dla szatana, podobnie do tych matek, o których czytamy w Piśmie św., że ofiarowały swe dziatki na ofiarę krwawą bożkowi Baalowi, czyli szatanowi!

 

2. Rodzice powinni od najmłodszych lat o P. Bogu, uczyć P. Boga znać.

Zaledwie dziecię, matko, pocznie coś rozpoznawać, pokazuj mu obrazy św., obraz P. Jezusa, i mów, że to Bozia, co dał mu tatę i mamę, co dał mu oczka, któremi widzi, uszka, któremi słyszy, co dał mu rączki i nóżki, pokarmy, które spożywa i t. d… Tak czynili rodzice św. Demetrjusza męczennika i tą drogą nauczyli go od najmłodszych lat znać i kochać P. Jezusa. Znałem dziecię jednego lekarza, które już w trzecim roku życia umiało rozpoznawać i nazywać wszystkie zwierzęta namalowane w atlasie historji naturalnej… A więc tem bardziej może już dziecię poznać >>Bozię<<, przynajmniej na obrazie.

 
Byłem raz u jednego nauczyciela, a ten, chcąc się popisać mądrością dziecka swego zaledwie trzyletniego, wziął karty i pokazywał mu je kolejno, pytając: co to jest, a dziecię bez wahania każdą kartę rozpoznawało. Ja wtedy pokazałem mu obraz P. Jezusa, zapytując zarazem: a to co?… A dziecię odpowiedziało mi: >>Nie wiem!<< Znało wszystkie karty, a nie znało jeszcze obrazu P. Jezusa i Matki Najśw!… Ach, ileż to jest takich >>mądrych<< dzieci, co wiele, za wiele wiedzą, ale o Bogu, Stwórcy swym, jeszcze nic nie wiedzą!

 
Od rodziców nauczy się dziecko poznawać i uznawać Boga praktycznie, zanim pozna go rozumowo. Ale jak dziecko pocznie już używać władz swego umysłu i rozumu, to wtedy kolej i czas na pouczenie go rozumowe o P. Boga. Tak czyniła matka Machabejska, matka siedmiu synów męczenników, którzy za Boga i wiarę oddali życie swe wśród najsroższych męczarni: Proszę synu, abyś spojrzał na niebo i na ziemię, i na wszystko, co na nich jest, i zrozumiał, iż to Bóg z niczego uczynił! (II. Mach. 7. 28). Tak niech każda matka uczy dziecię swe o tym wielkim Bogu Stwórcy nieba i ziemi, który Sam daje wszystkim życie i dech i wszystko (Dz. Ap. 17. 25). Ucz matko, dziecię swe o tym Bogu, że bez Niego nic się nie dzieje, że w Jego ręku są losy nasze (Ps. 30. 16), że On jest dającym zdrowie, życie i błogosławieństwo (Eklez. 34).