Tagi

, , ,

Jeden z wielkich myślicieli wypowiedział takie zdanie, że dziecko, które w czwartym roku życia zasługuje jeszcze na karę, już jest źle wychowane.

Jeden z wielkich myślicieli wypowiedział takie zdanie, że dziecko, które w czwartym roku życia zasługuje jeszcze na karę, już jest źle wychowane.

IV. Główne zasady dobrego wychowania.

1. Wychowanie dziatek potrzeba zaczynać od najmłodszych lat.

 

      1. Jednym z największych błędów dobrego wychowania jest ten, że rodzice nie dość wcześnie wychowanie zaczynają!… Wielu mówi, że dziecko jeszcze małe i głupie, że więc jeszcze czas; – a tymczasem, jak nas uczą wiara i doświadczenie, (jak o tem powyżej w rozdz. 5-tym pisałem), każdy człowiek przychodzi na świat już z wrodzonemi złemi skonnościami. Już pogański filozof powiedział, że: nitimur in vetitum, t. j. że dążymy do tego, co zakazane! Od najmłodszych lat jest w nas ta walka między złem a dobrem, między ciałem a duchem, jak naucza św. Paweł, a walka ta ma trwać całe życie i od jej wyniku, dobrego lub złego, zależy potem cała wieczność szczęśliwa lub nieszczęśliwa!…

 

Najfałszywszą i najniegodziwszą jest zasada bezbożnych: że młodość musi się wyszumić!…

Przeciwnie od najmłodszych lat trzeba tę niesforną naturę ujarzmiać i wziąć w karby… a im wcześniej, tem lepiej i łatwiej! Te złe skłonności poczynają od najmłodszych lat nie tylko kiełkować, ale z latami i wzmagać się, a jak się zawczasu ich nie poskramia, to poskromienie staje się potem coraz trudniejsze. Drzewka też młode łatwo nagiąć i sprostować i łatwo im wszystkie możebne kształty nadać, ale gdy podrosną, jest to już bez złamania prawie niemożebnem. Dzikie i srogie zwierzęta, łatwo za młodu ugłaskać, oswoić i wytresować, ale, gdy podrosną, staje się to również niemożebnem. Tak samo rzecz się ma i z wrodzonemi nam złemi skłonnościami. I tak n. p. niejedno dziecko z natury, a może jeszcze bardziej dziedzicznie po rodzicach, skłonne do złości, do uporu i t. d. Otóż, jak się zawczasu od najmłodszych jego lat na to uwagę zwraca i te złe popędy w niem hamuje i łamie, to poskromienie ich wtedy łatwiejsze – a z czasem staje się coraz trudniejsze! Lecz rodzice miękkiego serca, a zwłaszcza mamusie, nie zważają na to, i jak tylko dziecko w swej samowoli zapłacze, już te dziecięce łzy matusie rozbrajają i ona niema dość hartu, aby samowoli , kaprysom i złości dziecka się oprzeć – i na wszystko pozwala! Zamiast, żeby dziecko ustąpiło woli matki, nieraz najsłuszniejszej i najrozumniejszej, matka nierozumna, a powiem nawet i niegodziwa, ustępuje samowoli, kaprysom i złości dziecka, tłumacząc się tem, że dziecko małe jeszcze i głupie! Ależ właśnie dlatego, moja matko, nie powinnaś w miękkości serca matczynego ustępować, lecz tembardziej stanowczością swą zawczasu od najmłodszych lat hamować i łamać samowolę i upór i złość dziecka! I tak n. p. dziecko małe nieraz w złości i gniewie rzuca coś o ziemię i podnosi nawet rączkę swą na matkę, a matka na to nie zważa, śmieje się, i nic sobie z tego nie robi… a przecież i najmłodszemu dziecku na to pozwolić nie powinna, ale zaraz je skarcić i pouczyć… bo inaczej zobaczysz, matko, że ono i później na ciebie rękę swą podniesie!

 
We wiosce Gryżynie jest brzoza, znana pod nazwą brzozy gryżyńskiej. O tej brzozie jest następujące podanie, które poeta Franciszek Morawski w pięknym wierszu opisał. Dziecko co matkę uderzyło, po śmierci z grobu wystawiało rączkę. Dano znać o tem Ks. Proboszczowi a ten kazał matce, co za życia dziecka nie ukarała, ukarać je jeszcze po śmierci. Matka zerwała gałązkę brzozy i dziecko po rączce uderzyła, a wtedy ta rączka sama do grobu się schowała. Matka zasadziła na grobie dziecka tę gałązkę, a ta przeciw przyrodzonym prawom natury przyjęła się i we wielkie drzewo urosła. Oby na to matki pamiętały!

 

 

    2. Jedną z ważnych przyczyn, dla których od najmłodszych lat wychowanie poczynać potrzeba, jest ta, że w duszy dziecka potrzeba nie tylko wykorzeniać złe, ale i wpajać dobre. Dusza dziecka w najmłodszych latach jest najbardziej wrażliwa i jest jak to płótno czyste, na którem wszystko łatwo wymalować się da, a co się już raz wymaluje, to nie łatwo czem innem da się zamalować. Jeśli pierwsze wrażenia dziecka będą dobre, pobożne, i te w duszy jego utkwią i ustalą się, to pozostaną łatwo na całe życie; a i odwrotnie, jeśli dziecko pierwsze wrażenia będzie miało złe. O strzeżże, matko, duszę dziecięcia swego od najmłodszych lat nie tylko od wszelkiego złego wpływu, aby nic nawet złego nie widziało i nic złego nie słyszało, ale tez wpajaj w nie od najmłodszych lat dobre zasady, aby te w duszy jego jak najprędzej utkwiły i ustaliły się, a wtedy, gdy w duszy dziecięcia będą już zasady dobre, to złe tak łatwo nie będzie miało przystępu i choć się o nie obije, ale się tak łatwo nie przyjmie…

 

    3. Sam P. Bóg Boską powagą swą poucza nas o tem tak mówiąc w Piśmie św.: Kto miłuje syna swego, ustawicznie go biczem wzbiera (karze), aby się cieszył na swym ostatku… Kto ćwiczy syna swego… będzie chwalon z niego. Kto naucza syna swego… będzie się z niego chełpił. Koń nieobjeżdżony staje się twardousty, a syn… staje się nieugięty. Pieść syna swego, a przestraszy cię; igraj z nim a zasmuci cię… Nie dawaj mu swej woli za młodu! a nie lekce sobie waż myśli jego. Nachylaj szyję jego za młodości, a obijaj boki jego, póki jest dziecięciem, by snać nie zatwardniał i nie stał ci się nieposłusznym, a miałbyś żałość serdeczną. Ćwicz syna swego i pracuj koło niego, abyś się nie obraził o szkaradność jego! (Ekkl. 30). Masz syny, ćwicz je i nachylaj je z dzieciństwa ich (Ekkl. 7.25). rózga i karania dają mądrość, a dziecię puszczone na swą wolę, zawstydza matkę. Ćwicz syna swego, a ochłodzi cię, i da kochanie duszy twej (Przyp. 29. 15). Kto folguje rózdze, nienawidzi syna swego, lecz kto go miłuje, ustawicznie ćwiczy (Przyp. 13).

 

O pobożnym Tobjaszu mówi Pismo św., że nauczył syna swego: z dzieciństwa bać się P. Boga i wstrzymywać się od wszelkiego złego (Tob. 1. 10). Oto słowa Boga samego! oto nieomylna wskazówka i nauka Boża co do wczesnego wychowania dzieci! Wierzże tej nauce Bożej i trzymaj się jej i postępuj wedle niej, a żałować tego nie będziesz, a inaczej, jak P. Bóg tu ci powiedział, gorzko tego kiedyś pożałujesz! Żalisz się na niesforność syna swego, naucza św. Chryzostom, powinieneś go był, gdy jeszcze był młody i łatwy do poskromienia, starannie poskramiać, przyzwyczajać go do jego obowiązków, w porządku i karności utrzymywać, i chorobę z niego wykorzeniać. Gdy rola jego serca była jeszcze łatwą do obrobienia, to wtedy już powinieneś był ciernie i chwasty wyrywać, wtedy, gdy w młodym wieku łatwo wykorzenione być mogły, a namiętności twych dzieci nie stałyby się przez twe niedbalstwo wielkiemi i niepokonalnemi!

 

4. Niejedni rodzice nieraz narzekają: ja nie mogę już teraz złości, uporu, lenistwa i t. d. z mego dziecka wykorzenić, bo te się w niem już za głęboko zakorzeniły!… A czemu?… Boś je zawczasu od młodości nie wykorzeniał! Dobrze to mówi łacińskie przysłowie: Principiis obsta! Sero medicina paratur, cum mala per longas invaluere moras – to znaczy: Początkom się opieraj, za późno lekarstwo gotujesz, gdy złe przez długi czas zanadto już wzrosło! Potwierdza też to powaga Boża w Piśmie św., gdzie P. Bóg tak nam mówi przez Mędrca: Młodzieniec wedle drogi swej, choćby się zestarzał, nie odstąpi od niej (Przyp. 22. 6). A i polskie przysłowie mówi: Czego się Jaś nauczył, tego się Jan nie oduczy; i drugie: Czem skorupka się napoi, tem na starość trąci.

 
Bardzo więc niemądra jest zasada tych, co mówią: że z wychowaniem trzeba czekać, aż dziecko rozumu nabierze!… Bo przecież wszyscy z doświadczenia wiemy, że ogół ludzi zwykle nie rozumem się rządzi, ale przyzwyczajeniem, a łacińskie przysłowie mówi: Consuetudo altera natura – zwyczaj to druga natura! Jak kto już do czego nałogowo przywykł, to zwykle nie pomogą już ani rozum, ani namowy i przedstawienia i perswazje, bo choć niejeden rozumem prawdę poznaje, zwyczaj pozostanie zwyczajem!

 
Stąd jasno wynika, że od najmłodszych lat potrzeba dziecku wpajać dobre zasady i przyzwyczajenia, gdyż wtedy, jak mówi sam Duch Św.: Choćby się zestarzał, nie odstąpi od nich, a przynajmniej nie tak łatwo! Gdy z laty przyjdą większy rozum, zastanowienie i rozwaga, ale zarazem i większe pokusy, to w dobrych zasadach, za młody wpojonych, rozum i wola będą miały wielką pomoc do oparcia się złemu.
Wolę dziecka trzeba od najmłodszych lat jakby >>gimnastykować<< i hartować, a wtedy nabierze ona tej siły i hartu, jakiego gimnastyk nabywa przez ćwiczenie się w gimnastyce ciała od najmłodszych lat. Dziecko małe wprawdzie nie ma jeszcze używania rozumu, ale ma już popędy swej woli, zwłaszcza ma uczucie, bo to się obudza pierwsze; otóż wychowanie powinno się rozpoczynać od kierowania tem uczuciem. Dziecko czuje już wiele i ma różne pociągi choć ich rozumem jeszcze nie pojmuje. I tak n. p. czuje pociąg do rodziców i otoczenia swego, a zwłaszcza do matki i niańki. Otóż te pociągi uczucia potrzeba kierować ku dobremu, a potem powoli i rozum i wola pójdą za dobrem uczuciem, przez dobre nawyknienie.

 
Tak uczą nas rozum, doświadczenie i Sam P. Bóg w Piśmie św. Uczą nas tego też wszyscy rozumni i wielcy myśliciele ludzkości, a przedewszystkiem Ojcowie św. Jeden z wielkich myślicieli wypowiedział takie zdanie, że dziecko, które w czwartym roku życia zasługuje jeszcze na karę, już jest źle wychowane.