Tagi

, , ,

Pan Bóg nie dał wam dziatek tylko dla pieszczot, tylko dla waszej pociechy i rozrywki!... Pamiętajcie, że nic tak dziecka nie psuje i nie rozkaprysza, jak zbytnie pieszczoty! Dziecko rozpieszczone nigdy nie będzie potem dobrze wychowane!...

Pan Bóg nie dał wam dziatek tylko dla pieszczot, tylko dla waszej pociechy i rozrywki!… Pamiętajcie, że nic tak dziecka nie psuje i nie rozkaprysza, jak zbytnie pieszczoty! Dziecko rozpieszczone nigdy nie będzie potem dobrze wychowane!…

2. Drugą podstawą i warunkiem dobrego wychowania jest: dobry przykład rodziców.

    Podobnie, jak pobożność, do dobrego wychowania dziatek koniecznym jest dobry przykład rodziców!

 
Pierwsze wrażenia otrzymuje dziecię od rodziców! To, co ono w nich od najpierwszych chwil życia widzi, to robi na nie największe wrażenie, to się wpaja w jego umysł i serce, to mu się wydaje, że tak być może i że tak być musi. Pięknie wyraża się o tem św. Izydor: Na rodziców spogląda dziecię pewnem okiem, podobnie jak uczeń na wzór, jaki ma przed oczyma. Przykład rodziców jest jakby pieczęcią, która w delikatnem sercu dziecka odcisk robi; jakby formą, która mu kształty nadaje. Wedle własnego postępowania maluje ręka ojca lub matki w duszy dziecięcia zachwycający obraz Boży – albo szpetną poczwarę szatana! Od tego postępowania zależy najczęściej uszlachetnienie duszy dziecięcia albo zwyrodnienie. Dusza dziecięcia jest jakby białe płótno, na którem wszystko wymalować się da… jest ona jakby miękki wosk, z którego wszystko ulepić się da… jest, jak mówi jeden Ojciec Kościoła, jakby piasek nad brzegiem wody… jakie rowki w nim porobisz, tak woda popłynie… Otóż tym malarzem i rzeźbiarzem duszy dziecięcia jest na pierwszem miejscu nie nauka rodziców, lecz własny ich przykład!

Nie pomogą żadne nauki, jak dziecko nie widzi zgody między nauką a przykładem, gdyż, jak słusznie mówi łacińskie przysłowie: verba docent, exempla trahunt, t. j. słowa tylko nauczają, a przykłady pociągają – i to dobre, jak i złe, a nawet więcej złe, niż dobre! – Jeśli rodzice inaczej postępują, a inaczej nauczają, to nadaremna ich nauka, nadaremne ich słowa! Bo wtedy mimowolnie dziecku na myśl przyjdzie: to nie musi być prawdą, bo czemuż tato i mama inaczej robią?… I tak n. p., gdy ty, matko, każesz dziecku do modlitwy klęknąć i rączki złożyć, a z nim modląc się, tego sama nie uczynisz, i gdy dziecko nie widzi ojca na modlitwie klęczącego i modlącego się z rękoma złożonemi, to nauka twoja nie będzie skuteczną. Ty uczysz, że trzeba się Boga i grzechu bać, że trzeba rodziców słuchać, że nie wolno kłamać, przeklinać i t. d. – a dziecko widzi i słyszy nieraz, jak ty grzeszysz, że w niedzielę i święta na Mszę św. nie idziesz, posty łamiesz, przeklinasz, kłamiesz, a może matko i sama uczysz dziecko kłamać, a nawet każesz my dla jakichś powodów kłamać, – daremna wtedy nauka twoja! bo dziecko wtedy sobie pomyśli, a może nawet i powiel mnie każecie P. Boga i was słuchać, a czemuż wy sami P. Boga nie słuchacie?!…

 
Raz jeden ojciec, nałogowy pijak, upominał swego syna za nieposłuszeństwo i wyjechał z upomnieniem chrześcijańskiem: Pan Bóg wszystko widzi i słyszy i karać będzie! A syn na to: a czy to prawda, że P. Bóg wszystko widzi i karać będzie?… A gdy to ojciec potwierdził, to syn na to: A czemuż to tato P. Boga nie słucha?… Przecież P. Bóg widział tyle razy tatę pijanego! – O jak często dzieci te słowa rodzicom powtórzyćby mogły… Słusznie więc powiedzieć można: Jacy rodzice i ich przykład, takie wychowanie, jakie wychowanie, takie potem dzieci! Dlatego to dzieci pijaków zwyczajnie bywają pijakami; córki matki zalotnicy – zalotnicami; dzieci rozpustników – rozpustnikami; dzieci przeklinaczy – przeklinaczami; dzieci złodziei – złodziejami!… Dlatego to słusznie mówi stare polskie przysłowie: że niedaleko pada jabłko od jabłoni!… I drugie: Jakie drzewo, taki klin, jaki świder, taka dziura, jaki ojciec, taki syn, jaka matka, taka córa!…

 
Ten wpływ przykładu rodziców ma trwać od najmłodszych lat na całe życie, ale zwłaszcza wtedy, kiedy dziecko samo już myśleć i rozumieć zaczyna. Bo jeśli potem dziecię zauważy, że Ks. Proboszcz w kościele i Ks. Katecheta w szkole inaczej uczą, niż rodzice w domu postępują, to nauka kapłana nie może trafić dobrze do ich przekonania, wtedy bowiem albo nie uwierzą nauce kapłana i nie będą się jej trzymać, – albo o rodzicach swych nie będą miały tego dobrego mniemania, jakie dziecko każde o nich mieć powinno; a jedno i drugie bardzo ujemny wpływ na przekonania, wychowanie i charakter dziecka wywierać musi.

 
Dwa są główne punkty chrześcijańskiego życia, na które rodzice szczególniej uważać, i w których dobry przykład dać powinni, t. j. wierne zachowywanie przykazań Kościoła: 1) co do chodzenia w niedzielę i święta na Mszę św. i 2) co do zachowywania postów przepisanych, zwłaszcza w piątki. Nieraz rodzice uważają na to już ze względu na dzieci i głośno odzywają się z tem w kółku znajomych, że to czynią jedynie >>ze względu na dzieci!<< Nie jest to wprawdzie dobre, ale w każdym razie wtedy przynajmniej zgorszenia dzieciom nie dają! Raz jedna matka budziła swego synka 8-letniego o godzinie 7-mej, żeby wstał, bo już czas na Mszę szkolną. Dziecię rozespane odezwało się: niech mi mama pozwoli jeszcze spać, bo przecież tatko także śpi. Ojciec usłyszał to… i zerwał się na równe nogi, mówiąc sam do siebie: widzę, że mój przykład potrzebny dla dziecka. I odtąd regularnie chodził z dzieckiem na Mszę św.

 

3. Trzecią podstawą i warunkiem dobrego wychowania jest miłość dzieci.

 

Trzecim niezmiernej doniosłości warunkiem do dobrego wychowania dzieci jest miłość ku dzieciom, żeby dzieci to dobrze widziały i poznały, że rodzice je prawdziwie kochają, i że wszystko, co dla nich czynią i co im mówią, pochodzi z miłości! Słusznie powiedział św. Franciszek Salezy, że kroplą miodu więcej much złapiesz, niż beczką octu! Miłość tę sam P. Bóg wlał w serca rodziców, lecz oni nie zawsze w czynie to pokazują. Jak dziecko widzi, że ojciec lub matka przemawiają do niego lub karzą je tylko z goryczą, w gniewie i ze złością, to wtedy takie upomnienia i kary należytego skutku nie odniosą. Miłość ta niema być miłością tylko małpią, miłością tylko ciała, polegającą tylko na tem, że rodzice zbyt wiele i niepotrzebnie się niemi pieszczą, że dbają tylko o to, aby dziecko na kształt lalki było zawsze pięknie ubrane, żeby dziecku we wszystkiem tylko dogodzić i ustąpić jego samowoli i zachciankom, że niepotrzebnie dzieci swe chwalą i unoszą się nad ich zaletami, rozumem i sprytem, dowcipem, a zwłaszcza pięknością (co niestety zbyt często się dzieje!) – bo przez to pobudzają tylko ich próżność, zwłaszcza u dziewczątek i tak już u nich wrodzoną i zbyt wielką! Pan Bóg nie dał wam dziatek tylko dla pieszczot, tylko dla waszej pociechy i rozrywki!… Pamiętajcie, że nic tak dziecka nie psuje i nie rozkaprysza, jak zbytnie pieszczoty! Dziecko rozpieszczone nigdy nie będzie potem dobrze wychowane!…

 
Miłość prawdziwa ma pochodzić z wiary i okazywać się głównie w tem, żeby mieć przedewszystkiem na oku prawdziwe dobro dziecięcia (a nie pozorne tylko) – i nie ustępować jemu we wszystkich jego zachciankach! W czem możesz bez szkody dziecięcia jemu ustąpić, ustąp; ale jak widzisz w tem tylko niesłuszną zachciankę i kaprys dziecięcia, nie ustąp nigdy!… i bądź w tem stałym i nieugiętym! Napisze o tem jeszcze więcej w dalszym ciągu.

 
Przymioty prawdziwej miłości wylicza św. Paweł w liście do Koryntjan: Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, złości nie wyrządza, nie szuka swego, nie wzrusza się ku gniewowi, wszystko znosi, wszystko wytrwa (I. Kor. 13). Oby rodzice chrześcijańscy na to pamiętali!