Tagi

, , , ,

  1. Norma wiary.

 

Reni,_Guido_-_Himmelfahrt_Mariae_-_1642     Sobór Watykański w konstytucyi Dei Filius cap. 3. taką wskazuje normę wiary katolickiej: „Wierzyć powinien katolik w to wszystko, co się znajduje w słowie bożem pisanem, lub tradycyą przekazanym, a przez Kościół czy to uroczystym dekretem, czy to przez zwyczajne i powszechne nauczanie, jako przez Boga objawione, do wierzenia bywa podawane[1].

 

Słowami temi wyróżnia sobór normę bliższą naszej wiary i dalszą. Objaśnimy tę rzecz bliżej.

 

Co Bóg objawił, o tem katolik wie z nauki Kościoła świętego. Kościół czy to w uroczystej definicyi, czy przez zwyczajne, codzienne nauczanie, głosi wiernym prawdy boże. Ale, że Kościół nauczający nie tworzy sam dogmatów, ani tez nowych więcej nie otrzymuje objawień, przeto i te prawdy które dziś głosi, odebrał przekazane od Kościoła nauczającego ubiegłej epoki, i tak dalej wstecz szło aż do czasów Apostolskich. Choćby tedy pismo św. nie istniało, ani żadne dokumenta z przeszłości nam nie pozostały były, my zawsze nieomylnie wiedzielibyśmy, w co mamy wierzyć i jakie prawdy są objawione. Każdy jednak to łatwo pojmie, że bardziej odpowiadało naturze rzeczy takie zrządzenie Opatrzności bożej, żeby prawdy boże zostały utrwalone w jakich, nie tak łatwo, jak słowo mówione, podpadających zapomnieniu pomnikach n. p. w pismach, rzeźbach, malowidłach i t. p. Sam też Bóg natchnął niektórych ludzi, aby prawdy przezeń objawione spisali w księgi, zwane dziś pismem św. Przez to nauka objawiona zachowała swoją żywość, jędrność. Nie chodziło bowiem tylko o suche wyliczenie dogmatów, ale także o utrwalenie i przekazanie potomności samego sposobu, a jaki Bóg ludziom pewne prawdy ogłosił. Porównania, wyrażenia natchnione, figury krasomówcze, wszystko to ożywia samą prawdę objawioną i zostawia na umyśle czytającego, bez porównania głębsze wrażenie, niżby to samo gołe zrejestrowanie dogmatów uczynić mogło. Pismo św. tedy jest normą naszej wiary ale dalszą. Nazywa się dalszą, bo jak już powiedzieliśmy, źródłem wiary bezpośredniem i dlatego bliższem dla nas jest nauczanie Kościoła świętego. Do kościoła też należy wykładać nam autentycznie pismo św. i dawać niemylne jego zrozumienie. Tak, że regułą naszego wierzenia jest pismo św., ale według rozumienia nauczającego Kościoła.

 

Czy tedy Kościół nauczający sam czerpie prawdy objawione z pisma św. i wiernym je do wierzenia podaje? Tak bezwątpienia, ale tak je z pisma św. czerpie, że ma jeszcze i inne źródło, skąd te same prawdy i więcej ich jeszcze bierze, tak, że choćby pisma św. nie było, przecież znałby prawdy w piśmie św. zawarte i nam je głosił. Źródłem tem, to, jak już powiedzieliśmy, jest żywe nauczanie Kościoła, żywem słowem przekazywane z pokolenia na pokolenie. W stosunku do żyjących dziś pokoleń, prawdy, w które dawne pokolenia wierzyły i których wiernych nauczały, zostały nam przekazane przez ubiegłe pokolenia. Mówi się to, że przekazane nam zostały te prawdy przez tradycyę[2].

 

Nazwą tą oznaczamy i same prawdy przez Boga objawione jakoteż i organ, którym się do nas dostały. Organem tym to żywe, ciągle się odnawiające nauczania Kościoła. Było znowu rzeczą naturalną i inaczej stać się nie mogło, że tego nauczania pozostać musiały jakieś ślady z przeszłości, tak pisane, jak i nie pisane. Są to dzieła czysto ludzkie, dokumenta historyczne, świadczące, jaka była wiara przodków naszych. Było rzeczą naturalną, że tak, jak nauki świeckie w ubiegłych wiekach uprawiane, pojęcia umysłowe, moralne, polityczne, znalazły swój wyraz w słowie pisanem jak w poezyi, w rzeźbach, malarstwie itd. tak się rzecz musiała mieć i z nauką Kościoła, z wierzeniami tak nauczających, jak i nauczanych. Mamy też takie dokumenta z przeszłości. Są one pisane i niepisane. Naturalnie, że miedzy nimi pierwsze miejsce zajmują dokumenta pisane, bo jaśniej, dobitniej wyrażają naukę Kościoła. Tutaj należą:

 

Składy wiary, (symbola), będące jakby krótkim szkicem wiary Kościoła w pewnym czasie, akta i definicye koncyliów, Ojców Kościoła dzieła polemiczne, apologetyczne, dogmatyczne, katechetyczne i homiletyczno-exegetyczne, historyczne i ascetyczne, akta męczenników; księgi pokutne, kanony dyscyplinarne, zbiory praw kościelnych i cywilnych; histiorya Kościoła w ogóle i historya herezyj w szczególności[3].

 

Wszystkie te dokumenta, nie stanowią organu pierwszorzędnego, za pomocą którego prawdy objawione się przedostają z pokolenia do pokolenia, czyli nie są pierwszorzędnym organem tradycyi; stanowią jednak pomoc jego i są naturalnym jego wyrazem. Organem przez Boga ustanowionym, jakby kanałem prawd objawionych, jest żywe słowo nauczającego Kościoła t. j. papieża i biskupów katolickich. Ale, tak jak Apostołowie, choć zostali powołani nie do pisania książek, lecz do opowiadania i szerzenia Ewangelii żywem słowem, przecież niektórzy spisali swe opowiadania w książce, jako pomocniczym środku swego nauczania ustnego, tak i następcy Apostołów, od Chrystusa ustanowieni zostali i powołani do szerzenia Jego nauki żywem słowem, ale już z tego, na nich włożonego obowiązku, samo przez się wypłynęło spisanie chrześcijańskiej nauki, lub pomieszczanie jej niekoniecznie przez nich samych, ale przez innych, w innych niepisanych dokumentach.

 

Ponieważ Duch św. zachowuje depozyt wiary, nie bez współdziałania ludzkiego, ani też nie w taki sposób, żeby ciągle dawał nowe objawienia nauczycielom wiary, lecz tylko kierując ich pracami i chroniąc ich od błędu, przeto w tej konserwacyi prawdy objawionej i element ludzki musiał być uwzględniony.

 

Z tego zaś wypłynęło samo przez się, że publiczne wyznania wiary, definicye uroczyste soborów, katechezy exegeza pisma św., liturgia, sposób administrowania Sakramentów św., wogóle akta, w których życie religijne Kościoła się objawia, były w pismach uwidocznione i w ten także sposób, oprócz ustnego opowiadania, potomnym przekazane. Nie jest wprawdzie pisanie, obowiązkiem przez P. Jezusa, nałożonem na nauczycieli Kościoła, jakim jest żywe nauczanie, ale jeśli zwykły bieg rzeczy weźmiemy na uwagę i łagodne rządy Opatrzności, używającej środków zwykłych, naturalnych często do przeprowadzenia swych zamiarów, spisanie głoszonej nauki lub utrwalanie jej w niepisanych dziełach, było naturalnym środkiem przechowania prawd objawionych.

 

A jeszcze i to zauważyć wypada, bo jest niezmiernej w naszej kwestyi wagi, i niejedną trudność przeciw prawdzie Wniebowzięcia M.B. podnoszoną rozwiać może, że tak jak w żywem opowiadaniu Kościoła, nie wszystkie prawdy objawione, bywają od razu wyraźnie (explicite) głoszone wiernym, ale wiele ukrytych w niem się znajduje, tak samo rzecz się ma i z dokumentami pisanymi czy to boskimi, czy ludzkimi. Wiele w piśmie znajdowało się i znajduje się zapewne prawd, na razie ukrytych, ogólnie tylko zaznaczonych, które nieomylne nauczycielstwo Kościoła odszukało już lub odszuka i do wierzenia wiernym poda, lub już podało. Tak samo się rzecz ma i z dokumentami tradycyi. Nie można oczekiwać, żeby dokumenta z najodleglejszych wieków Kościoła pochodzące, zawierały wyraźnie wszystkie prawdy, które są dziś szczegółowo w Kościele wierzone.

 

Ponieważ te dokumenta są, jakby odzwierciedleniem wiary i życia religijnego swoich czasów, więc tylko zawierają, wyraźnie zaznaczone, te prawdy, które wówczas explicite były wierzone i to niekoniecznie wszystkie, bo i te dokumenta nie miały na celu, podać systematycznie ułożonego Credo, ale w wielu razach, zewnętrznemi tylko okolicznościami były wywołane, a przeto tę tylko prawdę broniły, czy objaśniały, o którą w danym razie chodziło. Mgło tedy wiele dogmatów, już i w czasie powstania tych dokumentów, być wierzonych nawet explicite, choć dokumenta o nich milczą. O innych prawdach wspominają wprawdzie, ale jakby mimochodem tylko, bo obszernie o nich pisać, nie było wtedy potrzeby. Więc też, z milczenia n. p. Ojców Kościoła przez pewien okres czasu, choćby przez kilka wieków, o jakiej prawdzie, którą dziś za niewątpliwą uznajemy, nie można wnosić, że ta prawda nie jest objawioną, jedynie dlatego, że o niej Ojcowie w pewnej epoce nic nie mówią.

 

Przyczyną milczenia, mogło być nawet to, że ta prawda była tak powszechnie przez wszystkich za objawioną uznawana, że przez nikogo nie była zaczepianą. Ale najczęściej taką przyczyną była ta okoliczność, że jakkolwiek w prawdę jakąś implicite wówczas wierzono, przecież jeszcze nie przyszedł czas na jej zupełny rozwój, na oddzielenie jej od innych prawd, z któremi się ściśle łączyła i na ogłoszenie jej, jako osobny dogmat. Dopiero z czasem Duch św., „który rozsądza wszystko wdzięcznie”[4] zwrócił uwagę Kościoła nauczającego na prawdę, dotąd tylko implicite zawartą w dokumentach wiary, kazał ją z nich wydobyć i jakby światło jakie na świeczniku dogmatów katolickich postawić.

 

[1] Const. Dei Filius, cap. 3: >>Fide divina et catholica ea omnia credenda sunt, quae in verbo Dei scripto vel tradito continentur et ab Ecclesia, sive solemni iudicio, sive ordinario et universali magistro tamquam divinitus revelata credenda proponuntur<<.

[2] Tradycya obiektywnie pojęta, jako zbiór prawd przez Boga objawionych, a nam ustnie przez Kościół przekazanych, zawiera w obszernem słowa znaczeniu, także prawdy w piśmie św. się znajdujące. Ściśle uważana obejmuje tylko te prawdy objawione, o których pismo św. nic nie wspomina.

[3] Franzelin, De Traditione teza 13.

[4] Ks. Mądr. 8. 1.

Reklamy