Tagi

, , ,

o. wenantyCZEM JEST NOWICJAT? CZEM ŚLUBY?

      Nim poczniemy z O. Wenantym przeżywać słodycze i krzyżyki życia zakonnego, może nie bez pożytku będzie zaznajomić czytelnika z tem, co służy jako droga do kapłaństwa w Zakonie. Na względzie będę miał Zakon, do którego wstąpił O. Wenanty, mianowicie OO. Franciszkanów.
Przed młodzieńcem przyjętym na kleryka otwiera się furta klasztorna, a prócz tego jeszcze furta druga: Nowicjatu. Nowicjat, to odosobnione miejsce, gdzie przebywa tylko magister z nowicjuszami i aspirantami. Nowoprzyjęty kandydat zowie się aspirantem, pokąd pozostaje w świeckim ubraniu. Stosuje się on już wtedy we wszystkiem do życia nowicjuszów – i samego siebie bada, czy też powołanie jego jest naprawdę Bożem. Równocześnie śledzi go uważnie O. Magister.

 
Jeśli to próbne życie wśród nowicjuszów wykazuje, że młodzieniec, przekraczając progi klasztorne, się nie omylił, wyznaczają mu przełożeni dzień obłóczyn, poprzedzony ośmioma dniami rekolekcyj, odbywanemi w zupełnem milczeniu, by wolę Bożą ostatecznie wybadał.

 
Obłóczyny – zawsze w kościele, z uroczystością, pełne podniosłego nastroju.

 
– Niech wyzuje cię Pan ze starego człowieka z czynami jego – mówi wtedy przełożony, odrzucając wierzchnie szaty aspiranta.
A zebrani licznie zakonnicy odpowiadają: – Amen. – Co znaczy: – Niech się tak stanie!


– Niech cię przyoblecze w nowego człowieka, który na podobieństwo Boże stworzony został w sprawiedliwości i świętości prawdy – mówi, gdy w zakonny habit go przyodziewa.

 
A obecni odpowiadają: – Amen.

 
– Niech położy Pan na głowie twojej kaptur zbawienia dla zwalczania szatańskich podstępów – i zakłada kaptur.
Chór obecnych zakonników: – Amen.

 
– Niech cię przepasze Pan paskiem czystości i zgasi w biodrach twoich zmysłowość, by pozostawała w tobie cnota wstrzemięźliwości i czystości – modli się, przepasując białym jak śnieg paskiem biodra młodzieńca.

 
A zebrani znów kończą: – Amen.
Wreszcie przełożony podaje do ręki gorejącą świecę ze słowy:
– Przyjm Bracie najdroższy światło Chrystusowe na znak twej nieśmiertelności, abyś umarły światu, żył dla Boga: wstań z martwych, a oświeci cię Chrystus.

 
– Amen – brzmi ostatnie wołanie zebranych zakonników – niech się tak stanie.

 
Radość w sercu nowoobleczonego jest wtedy niewypowiedziana: oddał, poświęcił się na wyłączną służbę Najwyższemu Panu! I już odczuwa nieco tej nagrody, jaką mu Ten Najpotężniejszy i Najlepszy Pan kiedyś za tę wielkoduszną z jego strony ofiarę zgotuje… Czemże ten świat cały? Jak nikły i marny wobec szczęścia, które zalewa duszę?… Gotów wtedy podeptać wszystko, co tylko ośmieliłoby się stanąć mu na przeszkodzie w zachowaniu tej przejmującej go błogości: i bogactwa i zaszczyty i rozkosze…

 
Wśród współbraci też radość ogromna: powiększyło się ich grono!

 
Nowicjat trwa u nas rok jeden. Niema wtedy żadnej świeckiej nauki ani zajęć rozpraszających, a wszystko skupia się dookoła jednego celu: zmienić człowieka świeckiego w zakonnika.

 
Wprawia się tedy nowicjusz w praktyczne życie zakonne, pojęte jak najbardziej wzorowo: w posłuszeństwie, ubóstwie i czystości; zaznajamia się i wpaja w siebie zasady wewnętrznego życia, uczy się reguły i ustaw zakonnych, obrządków kościelnych, śpiewu liturgicznego, ascezy, odmawiania Brewiarza i t. p. rzeczy. Przytem czyta książki – a same duchowne, przeważnie żywoty świętych, by i sam w świętości zasmakował i do niej dążył…

 
Dla duszy, w której choć iskierka powołania Bożego tli, rok nowicjatu stanowi rozkosz najmilszą, a wspomnienie tej błogości nowicjackiego życia promienieje na późniejsze zakonne życie całe.

 
Po nowicjacie – śluby proste posłuszeństwa, czystości i ubóstwa, obowiązujące według nowego Prawa Kościelnego tylko przez trzy lata: po nich dopiero uroczyste, wieczne śluby. Za życia O. Wenantego już te pierwsze, proste śluby wiązały na życie całe.

 
Od ślubów prostych do kapłaństwa: lata wypełnione uzupełnianiem studjów gimnazjalnych, następnie filozofja a wreszcie teologja. W naszym Zakonie mamy filozofji 2 lata, a teologji – cztery. I – kapłańskie święcenia.

 
Nakreśliłem tak ogólnikowo tę kanwę, po której snuło się życie O. Wenantego od wstąpienia do Zakonu aż do kapłaństwa, aby uzyskać dla dalszego opowiadania większą swobodę: łaskawy czytelnik sam sobie poszczególne wypadki do odpowiedniego czasu dowiązać raczy.

Reklamy