Tagi

, ,

Matka Boża Nieustającej Pomocy z SyberiiIntencja

   Czcząc Maryję, spełniamy: po pierwsze synowskie pragnienia Jezusa Chrystusa, choćbyśmy w danej chwili o tym wcale nie pamiętali; po wtóre wielbimy Zbawiciela pośrednio przez Maryję, gdy na wzór Elżbiety pobudzamy Najświętszą Panienkę do aktów miłości i wdzięczności względem Jezusa, choćbyśmy w danej chwili tego sobie nie uświadamiali; po trzecie – mamy wyraźną intencję uwielbienia Chrystusa.

 
Kto przy łasce Bożej poważnie zastanawiał się nad miłością Jezusa względem Maryi i Maryi względem Jezusa, ten we wszystkich objawach swej czci względem Najświętszej Panienki będzie miał prawie zawsze intencję wyraźną, już to aktualną, już wirtualną, a przynajmniej habitualną czczenia Jezusa Chrystusa.

 
Prostaczek, który nie rozważa głębiej prawd naszej świętej wiary, ale pragnie spełniać praktyki pobożne według nauki i intencji Kościoła katolickiego, chwaląc Maryję, ma intencję ukrytą wielbić Jezusa. Nie myśli on wyraźnie o Chrystusie, lecz chcąc czcić Bożą Matkę według nauki i woli Kościoła katolickiego, tym samym chce również uwielbić Jezusa Chrystusa, gdyż Kościół katolicki, kiedy czci Maryję, ma zawsze na myśli i na celu przede wszystkim i w pierwszym rzędzie Pana Boga. Mówimy, że chce ukrycie, bo z powodu swej prostoty nie wie wyraźnie o celu Kościoła katolickiego, ani też nie zna dokładnie jego nauki w tym względzie. Nie wielu jednak znajdzie się tak wielkich prostaczków, którzy by nie wiedzieli, że celem Kościoła, gdy chwali Maryję, jest wielbić Jezusa.


Kościół święty naucza, że celem ostatecznym i głównym wszystkich nabożeństw może być tylko P. Bóg. Maryja zaś jest tylko stworzeniem, nie Bogiem – więc celem ostatecznym i głównym nabożeństwa do Najświętszej Dziewicy może być tylko Bóg, Jezus Chrystus, a nie Maryja.
Niektórzy dopatrują się w gorliwym nabożeństwie do Matki Bożej nadużyć i przesady. Tymczasem wszelkie i najgorliwsze nabożeństwo do Matki Bożej, pojęte według nauki i intencji Kościoła katolickiego, nie może być nadużyciem lub przesadą.

 
Według intencji Kościoła katolickiego celem głównym czyli ostatecznym, lubo pośrednim i dalszym, jest zawsze Pan Bóg, zaś Najświętsza Panienka jest tylko podrzędnym, lubo bezpośrednim. Stąd prawdziwe nabożeństwo do Dziewicy Niepokalanej według intencji Kościoła katolickiego jest jedynie środkiem, narzędziem, drogą do celu, którym jest Bóg. Używając zaś środka do celu, nie zmieniamy istoty ni środka ni celu. Środek zostanie środkiem, narzędzie będzie narzędziem, choćbyśmy się nim posługiwali jak najdłużej, jak najczęściej i z jak największym zapałem. Topór, piła, hebel i młot zawsze będą jedynie narzędziami w ręku stolarza, chociaż on będzie narabiał nimi całymi dniami dla zdobycia kawałka chleba.

 
Celem głównym i ostatecznym nabożeństwa do Maryi, według ducha Kościoła katolickiego, jest sam P. Bóg. Najświętsza Panienka jest celem bezpośrednim, bliskim, ale podporządkowanym celowi ostatecznemu, jako środek do celu. Czcić zaś i chwalić P. Boga czy bezpośrednio czy pośrednio nie jest przesadą, ani bałwochwalstwem – więc i najgorliwiej czcić Maryję w duchu Kościoła katolickiego nie jest przesadą, ni bałwochwalstwem.

 
Wtedy tylko nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy byłoby przesadą i bałwochwalstwem, gdybyśmy Ją uznawali Bogiem, źródłem łaski i ostatecznym celem. Dopóki Ją jednak głosimy stworzeniem, które posiada tylko tyle wielkości, świętości i władzy, ile mu Bóg udzielił, choćby umysł nasz nie dostrzegł granic tych przywilejów, możemy się nie obawiać jakiejkolwiek przesady.

Udowodnienie, że miłując Maryję, miłujemy Jezusa Chrystusa

Dowód oparty na miłości Jezusa względem Maryi

   Naśladować Jezusa Chrystusa – spełniać Jego wolę – sprawiać przyjemność Jego Sercu – to Go prawdziwie miłować. A ponieważ miłując Maryję, naśladujemy Jezusa Chrystusa – spełniamy Jego wolę – sprawiamy Jego Boskiemu Sercu przyjemność – więc miłując Maryję, miłujemy Jezusa Chrystusa.

Dowód oparty na miłości Maryi względem Jezusa

   Miłując Maryję, pobudzamy Ją do aktów miłości względem Swego Syna, jak Elżbieta pobudziła Ją do wyśpiewania hymnu miłości: Magnificat. A ponieważ owe akty miłości Maryi względem Jezusa nam się przypisują w myśl zasady: przyczyna przyczyny jest przyczyną skutku – więc miłując Maryję, miłujemy Jezusa.

Dowód opierający się na intencji wiernych

   Miłując Maryję według nauki Kościoła katolickiego, chcemy – wyraźnie lub przynajmniej ukrycie – miłować też Jezusa Chrystusa. A ponieważ chcieć miłować to już miłować – więc miłując Maryję, miłujemy też Jezusa Chrystusa.