Tagi

, , , , , ,

Nabożeństwo do Najświętszego Panienki jest konieczne do dobrego życia, które zapewnia nam zbawienie.

Nabożeństwo do Najświętszego Panienki jest konieczne do dobrego życia, które zapewnia nam zbawienie.

Dowód z doświadczenia

     Doświadczenie wiekowe dowodzi prawdy. A ponieważ doświadczenie 19-tu wieków, wzięte tak z życia ludzi świętych, jak też bezbożnych wykazuje, iż wszyscy, którzy mieli prawdziwe nabożeństwo do Matki Bożej, współdziałali z łaską Bożą, ćwiczyli się w cnotach, umierali przykładną śmiercią; a przeciwnie wszyscy, którzy odrzucali nabożeństwo do Najświętszej Panienki, żyli źle i źle umierali. Więc jest prawdą doświadczeniem wiekowym wykazaną, że nabożeństwo do Najświętszego Panienki jest konieczne do dobrego życia, które zapewnia nam zbawienie.
Na poparcie przesłanki drugiej posłuchajmy, co mówią fakty:

Św. Maria Egipcjanka
Maria mając lat 12-cie, uciekła z domu i udała się do Aleksandrii, gdzie prowadziła życie występne ku zgorszeniu całego miasta. Po 16-tu latach nierządu, włócząc się po świecie, przybyła do Jerozolimy, gdzie właśnie obchodzono uroczystość Krzyża świętego. Wiedziona raczej ciekawością niż pobożnością, chciała i ona wejść razem z innymi do świątyni, lecz przy samych drzwiach uczuła, że ją odpycha jakaś niewidzialna siła. Próbowała powtórnie i znowu ją coś odepchnęło i tak aż do czterech razy. Wtedy poszła nieszczęsna w kąt krużganku kościelnego, a oświecona łaską, poznała, że Bóg odpycha ją od Swojej świątyni za jej zdrożne życie.

Na szczęście podniosła oczy i ujrzała obraz Maryi, umieszczony na ścianie przedsionka. Płacząc, zwróciła się w stronę obrazu, a myślą przeniosła się do stóp Ucieczki grzeszników i poczęła się modlić pokornie: Matko Boża, zmiłuj się nade mną, biedną grzesznicą. Chcę odmienić życie i czynić pokutę tam, gdzie mi wskażesz. Wtedy usłyszała głos wewnętrzny: Ponieważ uciekłaś się do Mnie i pragniesz życie zmienić, wejdziesz do świątyni, brama jej już nie będzie dla ciebie zamknięta. Weszła wtedy grzesznica, uczciła Krzyż święty i oblała go łzami. Wyspowiadała się z wielkim żalem i przyjęła Komunię św. Według polecenia Najśw. Dziewicy przeprawiła się przez Jordan i przybyła na pustynię, gdzie miała czynić surową pokutę. Bez dachu nad głową, bez sukni, która by ją chroniła od deszczu i zimna, karmiła się trawą polną, a wodę piła z kałuży. Przez pierwsze 17-cie lat dręczyli ją szatani okropnymi pokusami, w których ona uciekała się do Maryi, szukając u Niej pomocy i ratunku. Po długich 57 latach, gdy już miała 87 lat, za zrządzeniem Opatrzności Boskiej znalazł ją opat Zozymus, który wpierw rzucił jej swój płaszcz, aby okryła swą nagość. Potem opowiedziała mu całe swe życie i prosiła, by przyszedł za rok i przyniósł jej Komunię św. Zozymus uczynił to chętnie. Pokutnica przyjęła Komunię św., po której jęła znów prosić świętego opata, by ją jeszcze za rok odwiedził. Istotnie przybył za rok św. Zozymus na to miejsce, lecz nie zastał już pokutnicy żywej. Ciało jej było otoczone światłem niebiańskim, a przy głowie był napis palcem pokutnicy skreślony: Pogrzeb tutaj ciało biednej grzesznicy i módl się za mną. w tej chwili nadbiegł ogromny lew, który wygrzebał grób dla pochowania zwłok pokutnicy. Święty wrócił do klasztoru i opowiedział cuda miłosierdzia Bożego, spełnione za przyczyną Najśw. Dziewicy nad tą niewiastą. Święto jej obchodzimy 3 kwietnia. Uwielb. Mar. str. 91.

Św. Teofil
Św. Piotr Damian, św. Bernard, św. Bonawentura, św. Antonin wspominają znaną powszechnie historię św. Teofila. Teofil był archidiakonem kościoła w Adana w Cylicji. Po śmierci biskupa tak duchowieństwo jak i lud przedstawił Teofila arcybiskupowi, jako godnego dla swej świątobliwości kandydata na urząd biskupi w Adana. Teofil jednak dla swej pokory wymówił się. Po niejakim czasie stało się, że rzucono na Teofila ciężką potwarz. Odjęto mu piastowany urząd archidiakona, jako człowiekowi niegodnemu. Teofil zmartwił się tym ogromnie i w zaślepieniu udał się po radę w nieszczęściu do żyda czarnoksiężnika. Żyd ułatwił mu nawiązanie stosunków z szatanem. Istotnie, szatan przyrzekł Teofilowi swą pomoc pod warunkiem, że się wyrzeknie Jezusa i Maryi i że podpisze własnoręcznie odpowiedni dokument. Teofil zgodził się na wszystko. Już na drugi dzień biskup rozpoznał sprawę Teofila, a przekonawszy się, iż uczyniony mu zarzut, był jedynie krzywdzącym oszczerstwem, przeprosił Teofila za przykrość, jaką mu uczynił, odbierając mu urząd i przywrócił go do dawnej godności. Pan Bóg jednak nie chce śmierci grzesznika, lecz żeby się nawrócił i żył. Więc nawiedził Bóg miłosierny Teofila wyrzutami sumienia. Wnet też ów grzesznik i zdrajca począł żałować za swoje ciężkie przestępstwa. W zmartwieniu swoim poszedł do kościoła, rzucił się z płaczem na kolana przed obrazem Matki Bożej i wołał do Niej o miłosierdzie. Po 40 dniach postu, płaczu i modlitwy ukazała Mu się Najśw. Panienka w nocy i czyniła mu wyrzuty, że się Jej zaparł. – Pani – zawołał wtedy Teofil – Ty musisz mi przebaczyć i wyjednać przebaczenie u Syna. – Maryja, widząc tę jego ufność, obiecała wstawić się za Nim. Teofil, pokrzepiony tym widzeniem, podwoił łez, pokuty i modlitw. Po jakimś czasie znowu ukazała mu się Matka Miłosierdzia z obliczem rozradowanym, zapewniając go, iż Bóg przyjął jego skruchę i za Jej wstawiennictwem daje mu przebaczenie. – Pani – odparł Teofil – jeszcze nie jestem zupełnie spokojny, bo szatan ma jeszcze dokument mego wyrzeczenia się Ciebie. Spraw, żeby mi go oddał. – Trzy dni później Teofil przebudził się w nocy i znalazł na piersiach swych wspomniane pismo. Nazajutrz, gdy biskup odprawiał nabożeństwo w kościele, Teofil wobec licznie zgromadzonego ludu upadł mu do nóg i opowiedział z płaczem wszystko, co zaszło. Wszyscy płakali z rozrzewnienia i wielbili wielkość miłosierdzia Maryi. Teofil po trzech dniach umarł, pełen wdzięczności dla Jezusa i Jego Najśw. Matki. Święto jego obchodzimy 23 lutego, jak to podaje w swoich żywotach ksiądz Piotr Skarga. Uwielb. Mar. str. 173.
Bł. Ryszard, męczennik z Nagasaki.
W roku 1604, w jednym z miast flandryjskich, żyło dwóch studentów, którzy zamiast przykładać się do nauki, oddawali się pijaństwu i rozpuście. Jednej nocy poszli znów do domu rozpusty. Lecz jeden z nich, Ryszard, wrócił wnet do domu, a drugi jeszcze się zatrzymał. Kiedy Ryszard udawał się na spoczynek, przypomniał sobie, iż jeszcze nie odmówił kilku Zdrowaś, jak to codziennie miał w zwyczaju. Zmorzony snem i wcale do modlitwy nieusposobiony, przezwyciężył się jednak i na pół śpiący odmówił swój zwykły pacierz. Położył się potem do łóżka i zasnął. Wkrótce obudziło go gwałtowne dobijanie się do drzwi i zaraz ujrzał przed sobą jakąś obrzydliwą osobę, która weszła do pokoju, drzwi wcale nie otwierając. Był to jego kolega, którego zostawił w domu rozpusty. – Ktoś ty jest – zapytał Ryszard. – Nie poznajesz mię? – odparła postać. – Ale dlaczegoś taki zmieniony, wyglądasz jak diabeł?! – O, ja nieszczęsny, – zawołał tamten – jestem potępiony. Kiedy wychodziłem z domu rozpusty, napadł na mnie szatan i udusił mię. Ciało moje leży na ulicy, a dusza w piekle. To samo ciebie czekało, lecz Najświętsza Panna wybawiła cię za to małe nabożeństwo, jakie na Jej cześć praktykowałeś. Szczęśliwym będziesz, jeśli skorzystasz z tej przestrogi, jaką ci Matka Najświętsza przesyła przeze mnie. – Po tych słowach widmo roztworzyło płaszcz, pokazało dręczące je płomienie i węże i znikło. Wówczas młodzieniec wybuchnął płaczem i rzucił się twarzą na ziemię, aby podziękować swej Wybawczyni. A kiedy rozmyślał nad poprawą życia, usłyszał dzwonienie na jutrznię w klasztorze franciszkańskim. – Bóg mnie woła, abym tam czynił pokutę – rzekł do siebie. Poszedł natychmiast do klasztoru i poprosił o przyjęcie. Zakonnicy odmówili mu, bo go dobrze znali. Gdy im jednak z płaczem opowiedział całe zdarzenie, zgodzili się na jego prośbę. Zaraz potem udali się dwaj ojcowie na wskazaną ulicę, by się przekonać o prawdziwości opowiadania. Rzeczywiście znaleźli tam trupa czarnego jak węgiel. Był to przyjaciel Ryszarda. Ryszard po przyjęciu do zakonu rozpoczął życie cnotliwe. Niebawem udał się na misje do Indyj, następnie do Japonii, gdzie miał szczęście i łaskę być spalonym, jako męczennik za wiarę w Nagasaki, dnia 10 września 1622 roku. Pius IX zaliczył go w poczet błogosławionych.

Reklamy