Tagi

, ,

sw Jozef opiekun          Starsi ludzie we Lwowie pamiętają O. K., który był kaznodzieją niemieckim przy kościele OO. Jezuitów i miał wielkie nabożeństwo do św. Józefa. Dnia pewnego, 1857 r., przychodzi do niego urzędnik, ojciec licznej rodziny, którego niesumienny przyjaciel w bardzo krytycznym postawił położeniu. Trzeba było w przeciągu trzech dni zapłacić 500 złr, albo stracić posadę, a może nawet do więzienia się dostać. „Mój panie – odezwał się do niego O. K., ja pieniędzy nie mam, ale mogę służyć panu dobra radą. Odpraw pan z ufnością nowennę do św. Józefa, On pana nie zawiedzie i zacznij pan nowennę swoją jutro od spowiedzi i Komunji św.”. Strapiony urzędnik, który już dawno nie był u spowiedzi, przystał jak najchętniej na tą propozycję. Kiedy żegnał O. K. i wychodził od niego, spotkał się we drzwiach z młodym oficerem od artylerji, który właśnie wchodził do O. K. Był to hrabia R., syn bogatych rodziców, który chociaż miał znaczną pensję miesięczną, żył bardzo skromnie, a oszczędzone pieniądze obracał na dobre cele. Fizjonomie ludzi wychodzących, których spotykamy na progu wchodząc do czyjegoś mieszkania, pamiętamy dobrze. Hrabia N., przywitawszy się z O. K., zapytał: „Co to za człowiek, który właśnie stąd wychodził, wygląda bardzo znękany, zrozpaczony?” O. K. opowiedział hrabiemu krytyczne położenie urzędnika, i to, że mu poradził odprawić nowennę do św. Józefa. „Mój Ojcze – rzekł hrabia – i ja mam nabożeństwo do św. Józefa. Widać, że mnie tu św. Józef przysłał, abym podał rękę temu nieszczęśliwemu człowiekowi.” To mówiąc wydobył pugilares, wyliczył 500 złr i rzekł: „Niech to będzie na cześć św. Józefa.”

Nazajutrz stawił się ów urzędnik o naznaczonej godzinie przy konfesjonale Ojca K. Łatwo sobie wyobrazić radość i szczęście tego biednego człowieka, kiedy po rozgrzeszeniu odebrał kopertę, w której było 500 złr. Od tego czasu stał się gorliwym czcicielem św. Józefa.

 

Święty Józefie módl się za nami, Kraków 1933, str. 113-115