Tagi

, , , , , ,

sw. Szymon Stock          Św. Szymon Stock zdradzał od dzieciństwa wprost cudowne nabożeństwo do Marji. Już na rękach matki trzepotał się radośnie, gdy ona imię Marji wymawiała. Aby krzyki i boleści jego uśmierzyć, wystarczało mu pokazać obrazek świętej Dziewicy. Rok miał zaledwie, gdy słyszano go kilkakrotnie mówiącego „Pozdrowienie Anielskie”. Zaledwie umiał mówić, nauczył się tez i czytać i odtąd odmawiał codzień Godziny o Najśw. Pannie, czego do końca życia nie zaniedbał. Po przeczytaniu książki o Niepokalanem Poczęciu Najśw. Marji Panny, zapałał taką miłością do cnoty czystości, że uczynił ślub zachowania jej aż do śmierci – (tego ślubu jednak dziecko, bez pozwolenia swego spowiednika, składać nie powinno) – i żeby ślub ten wiernie zachować, czuwał nieustannie nad swemi zmysłami, szczególnie nad wzrokiem i nie pozwalał sobie na żadne z drugiemi dziećmi poufałości. Niezawodnie to serdeczne nabożeństwo do Marji, które cechowało go już od kolebki, wyjednało mu łaskę wielkiej świętości, do której się później wzniósł.


Najświętsza Dziewica ukazała mu się, podała szkaplerz i rzekła doń: „Przyjmij, synu mój, ten szkaplerz; ktokolwiek przyobleczony tą szatą zejdzie ze świata, ochroniony będzie od ognia piekielnego. Jest to znak zbawienia i obrona w niebezpieczeństwach”. Trzeba, abyście się i wy, dzieci, zapisały do Szkaplerza Karmelitańskiego, aby was Matka Najśw. strzegła od wszelkiego niebezpieczeństwa i szczęśliwą śmierć wam wyjednała. Miejcie też zawsze przy sobie różaniec i odmawiajcie od czasu do czasu kilka dziesiątek „Zdrowaś Marjo”, szczęście wam to przyniesie.
P. Olier, choć był obdarzony doskonałą pamięcią i żywym umysłem, przypisywał powodzenie swe w naukach raczej pomocy Najśw. Panny, niźli własnym zdolnościom. Zawsze przed rozpoczęciem nauki wzywał Ją z ogromną pobożnością, i jak gdyby Bóg chciał zmusić go do nieustannego uciekania się pod Jej opiekę, bez pomocy „Zdrowaś Marjo” nigdy się niczego nauczyć nie mógł. – W młodości swej czcigodny Grignon de Montfort niemniejszą okazywał ufność do słodkiej swej Królowej. Nie poszedł nigdy do szkoły, nie wstąpiwszy wprzód do kościoła, by w nim pokłonić się Marji; tam klęcząc przed Jej obrazem, długie nieraz spędzał godziny. Uczniowie którzy mają wielkie nabożeństwo do Marji, zawsze będą mieć powodzenie w naukach.
Sławny Bayard, rycerz nieustraszony i bez skazy, nie rozstawał się nigdy z wizerunkiem Matki Bożej; zawsze, wychodząc z swego pokoju, na klęczkach prosił Ją o błogosławieństwo; poczem na Jej cześć ziemię całował. Święty to zwyczaj rano i wieczór, klęcząc przed obrazem Marji, prosić Ją, by pobłogosławić nam raczyła.
Ks. Jan Berthier, Książka dla dzieci, 1928

Reklamy