Tagi

, , , , , , ,

sw. JozefŚwiętego Józefa nazywa Kościół „Wzorem czystości” „Joseph castissime”, a lilia w ręku jego jest symbolem duszy opanowanej, nieskalanej, pogrążonej w niebie. Lilia bowiem nie dlatego tylko jest oznaką czystości, że kwiaty jej są śnieżnej białości, ale i dlatego że rośnie prosto, wybiega ku niebu, odrywając się od ziemi, choć z niej czerpie soki żywotne. Czysta dusza również patrzy prosto ku górze i nie dotyka tego, co przyziemne, brudne.

„O jak piękny jest czysty rodzaj” mówi Mędrzec Pański, a Chrystus czyste serca nazywa „Błogosławionymi”. Odnosił to błogosławieństwo nie tylko do czystości ciała, ale i duszy, czystości umysłu i serca. Według nauki św. Tomasza „czystość jest to nawyk moralny regulujący użycie popędu gatunkowego własnym jego celem, a także normami wiary, jeśli chodzi o chrześcijański poziom tej cnoty”, (patrz Ks. Goliński: Cnota czystości według św. Tomasza, wyd. K.U.L. 1935). Szczytowym jej stanem to dziewictwo. U św. Józefa widzimy doskonałą cnotę dziewictwa, a skoro święty Patriarcha dany jest na wzór rodzinom, to znaczy, że i w małżeństwie obowiązuje cnota czystości mimo, że filozofia materialistyczna ściąga je z wyżyn Sakramentu do urzędu funkcji czysto zmysłowych.

Wielorakie są owoce czystości tak przedmałżeńskiej jak małżeńskiej, nie mówiąc już o dziewictwie. Czystość chroni od wielu występków, do których prowadzi rozwiązłość. Jako doskonałe opanowanie ciała przez ducha stwarza dobre warunki w dążeniu do doskonałości. Wedle orzeczeń lekarzy i fizjologów przedłuża młodość, przydaje jasność rozumowi, a woli energii; broni przed wielu chorobami systemu nerwowego i skarłowaceniem fizycznym. Zapewnia woli i uczuciom szlachetnym szerokie pole działania. Brak czystości powoduje miękkość, niestałość, zabija radość, która jest udziałem serc czystych. Wielkie znaczenie ma w życiu społecznym, przygotowuje zdrowych małżonków, gwarantuje wierność małżeńską, ułatwia wychowanie dzieci i stosunki społeczne. Jeżeli zaś chodzi o życie nadprzyrodzone, to otwiera duszę na przyjęcie Boga, który w szczególny sposób udziela się duszom czystym, jak to widzimy w życiu św. Józefa. Czystość nadaje duszy dziwny urok, który się odbija i na zewnątrz ułatwia modlitwę i ofiarę, jest strażniczką wiary i miłości.

Przedmiotem materialnym czystości wedle Doktora Anielskiego są czynności związane z życiem instynktu gatunkowego, bliższym zaś przedmiotem to wewnętrzne poruszenia pożądliwości, myśli, wyobrażenia i spostrzeżenia, zwłaszcza wzrokowe, o ile dostarczają podniet i budzą w ciele seksualne poruszenia. Cnota czystości przede wszystkim bierze pod uwagę te poruszenia duchowo – cielesne i tam wprowadza umiar.

Cnota czystości należy do grupy cnoty umiarkowania, to też pomagają jej wstrzemięźliwość w jedzeniu i piciu, powściągliwość, która opanowuje wzruszenie woli wywołane pożądliwością. Ćwicząc się więc w tych cnotach ćwiczymy się i w czystości. Pamiętać przy tym należy, że normalnie poruszenia budzą się w chwili rozwoju danych gruczołów, powinna ta chwila zastać w duszy już cnotę wstrzemięźliwości i powściągliwości i wtedy na ich tle rozwinie się cnota czystości dzięki wysiłkom, nieraz w bardzo ciężkiej walce i wytrwałej modlitwie.

Z chwilą budzenia się popędu powstaje wstydliwość płciowa, która musi znaleźć podkład we wstydliwości ogólnej. We wstydzie jest obawa przed zniesławieniem i przykrość, gdy nasze braki tak duchowe jak fizyczne zostały odkryte. Wstydzimy się aktów związanych z popędem seksualnym, gdyż uświadamiamy sobie, że tu niejako spada z piedestału istota rozumna i następuje wyżycie się ciała, bardzo często przekraczające właściwą miarę. „Wzruszenia te nie poddają się rozumnym rozkazom ducha – mówi św. Tomasz – i dlatego wstyd dotyczy przede wszystkim zewnętrznych oznak” (II_II q 158 a 4 c). Święty Doktor widzi też we wstydliwości instynktowny i skuteczny hamulec przed wszechstronnym, swobodnym i zgubnym ośmieleniem w obcowaniu z drugą płcią. Jest to żywa obrona czystości.

Dobrze jest uświadomić sobie, że instynkt którego sama nazwa wywołuje rumieniec wstydu jest u nas nieco odmienny jak u zwierząt. U nich jest mechaniczny w swym działaniu, u człowieka rozumnego wzbogacony jest objawami miłości, aktami rozumu, woli i uczuć, dlatego może być opanowany bez szkody dla zdrowia, przy pomocy potężnej w swym działaniu łaski Bożej i daru Bojaźni Bożej.

Dzisiejsze czasy są zarażone panseksualizmem i już małe dzieci mają swe przeżycia i wiedzą więcej niż potrzeba. Jest to owoc naturalizmu w wychowaniu i zdziczenia wojennego. Wyobraźnia wcześnie jest zbrukana filmami, lekturą pornograficzną, obrazami i nieskrępowaniem się starszych przy dzieciach. Wydziera się tym ostatnim wstydliwość, a gdy to się osiągnie, otwarte są wrota do występku. Jest to szatańska polityka naszych wrogów, którzy widząc odradzającą się Polskę po roku 1918 użyli wypróbowanej broni: zdemoralizowania dzieci i częściowo wygrali. Jeżeli więc chcemy mieć Polskę potężną i wielką, musimy w pierwszym rzędzie walczyć z rozlewającą się zarazą zmysłowości.

Działamy tu wprost, gdy chodzi o dojrzewającą młodzież, a na dzieci działa się pośrednio, co również ma zastosowanie i później, gdyż nie ma osobnego wychowania seksualnego – jak to niektórzy głoszą, ale jest kształcenie osobowości i charakteru. Im silniejszy charakter, tym większa gwarancja zachowania czystości. Nieczystość bowiem odczłowiecza. To oddziaływanie ma swoje posunięcia ogólne, ale przede wszystkim zaleca podchodzenie indywidualne, gdyż są jednostki mało wrażliwe, nawet pozbawione pobudliwości w tym kierunku, a inne są bardzo wrażliwe, nieraz dziedzicznie obciążone. To poznamy, obcując z dziećmi, słuchając ich rozmów, badając ich upodobania. Nie dajmy się uwieść pozorom, nieraz najlepszym, bo to zło umie się ukrywać i szuka pokrywki, a już najchętniej ubiera się w szaty fałszywej dewocji (gdy chodzi o środowisko religijne).

Przede wszystkim należy przed dziećmi osłaniać wzajemne pożycie, uważać na treść rozmów, nie rozbudzać niezdrowej ciekawości i nie pieścić zanadto. Niewinne na pozór pieszczoty matki mogą bardzo silnie pobudzić w nieodpowiednim kierunku. Jest to zdanie poważnych lekarzy – pedagogów. Ciało dziecka należy utrzymywać w czystości, gdyż brud sprzyja nałogom. Ważną sprawą jest rodzaj odżywiania, zupełna abstynencja w dziedzinie trunków alkoholowych, oraz ubranie niekrępujące i niezbyt rozgrzewające. My te rzeczy nieraz lekceważymy jako coś „niższego”, a jednak ważniejsze są środki zapobiegawcze niż naprawcze. Rozumiejąc rolę wstydu, czuwajmy, by go dzieci nie straciły przez obnażanie na plażach, wspólnych kąpieliskach, w popisach sportowych itd. Całe ubranie dzieci naszych powinno się różnić od pogańskich opasek, zbytnich wycinań, zbyt krótkich sukien itp. W niektórych zakładach nie szanują wstydu dzieci, urządzając łazienki i miejsca ustępowe bez osłon.

Chcąc dzieci ćwiczyć w powściągliwości, trzeba je nauczyć opanowania odruchów radości z powodów różnych fizycznych przyjemności, by nie ona była celem, trzeba wciąż podkreślać prymat ducha i przypominać o nadprzyrodzonym celu człowieka. Trzeba tak wychowywać, by niższe władze słuchały wyższych i poruszenia łaski. Walkę zawziętą należy wypowiedzieć łakomstwu i wszelkiemu rodzajowi hedonizmu, choćby umysłowemu. U dziewcząt zwalcza się kokieterię i pretensjonalność w stroju, bo dla błahego świecidełka potrafią później poświęcić cnotę i honor.

Rozbudzenie godności osobistej i zdrowej ambicji jest również prezerwatywne. Skoro spostrzeże się u dzieci zgubny nałóg trzeba i perswazją i surowością jemu się przeciwstawić, ale tak postępować, by młodzież nie straciła zaufania. Cały spryt wychowawczy będzie ku temu skierowany, by dzieci przed czasem nie poddawały się pożądliwości, do czego przyczyni się zdrowa lektura i odpowiednie rozrywki jako też i intensywna praca pochłaniająca uwagę, zainteresowanie i zapał młodzieńczy.

A jak się przedstawia kwestia uświadamiania? Dla nas dyrektywą jest Encyklika Piusa XI potępiająca przedwczesne uświadamianie. Nie znaczy to, by rodzice nie mieli odpowiadać na niepokojące pytania dzieci, bo właśnie rodzice są do tego powołani. Czynić to jednak trzeba od strony tej wielkiej myśli Bożej, używającej ludzi do aktu stworzenia.

Z młodzieżą dojrzewająca taktyka jest nieco inna. Tu musi się nieraz położyć kropkę nad „i”, gdyż inaczej grozić może niebezpieczeństwo. Ukazanie wielkich zadań rodziny, jak rola w budowie państwa, a znowu rola czystości w zdrowiu rodziny i narodu mogą zdziałać bardzo wiele. Nauka i sztuka mają też swój głos. Piękno chroni częstokroć od rozwiązłości, która jednak estetyczną nie jest, a nauka ukazuje wyższe ideały. Zwłaszcza trzeba dbać o higienę pamięci i wyobraźni, gdyż tam rodzą się podniety. Dobry w skutkach jest sport, taternictwo, gdyż powoduje fizyczne zmęczenie, którego następstwem będzie zdrowy sen. „W sporcie i pracy fizycznej wyładowują się energie witalne, które u zasiedziałego osobnika powodują silniejsze pokusy” (ks. Goliński).

Obcowanie obojga płci w wieku dojrzewania nie przynosi pozytywnych rezultatów. Dlatego rodzice w myśl zaleceń Papieża winni walczyć z koedukacją. Natura nasza po grzechu pierworodnym w tej dziedzinie jest mocno zachwiana i obcowanie dziewcząt z chłopcami przyspiesza dojrzewanie, co nie jest z korzyścią dla tężyzny fizycznej. Zwłaszcza dotyczy to tańców „nowoczesnych”, które w założeniu swym mają rozbudzenie pobudliwości przed czym ostrzegał Episkopat. Niestety najbardziej „katoliccy” wychowawcy ośmieszyli te ojcowskie wskazówki oparte na spostrzeżeniach wytrawnych lekarzy.

Z środków nadprzyrodzonych na pierwszy plan wysuwa się modlitwa, zwłaszcza w chwilach pokus, a jej następstwem będzie czuwanie i unikanie okazji do złego, odsuwanie wszelkiej myśli w tej materii. Komunia Święta wpływa nie tylko na oczyszczenie serca ale i na ciała, osłabiając pożądliwość. Teologia moralna zabrania wszelkiego myślowego rozbierania tej kwestii przez młodzież, bo to jest droga prosta do upadku. „Mniej nam potrzeba psychologii w tej dziedzinie, a więcej świętości” – pisał Foerster. Pozytywnie więc wychowujmy młodzież w najwyższych ideałach, a sprawa seksualnego wychowania będzie po chrześcijańsku rozwinięta. Ale wychowujmy, nie zostawiajmy młodzieży samej sobie i różnym organizacjom, które nie o czystości myślą.

Najwyższym wykwitem czystości jest dziewictwo, ma jednak o tyle znaczenie, o ile leży w zamiarach Bożych. Nie możemy więc zmuszać do niego naszych dzieci, ale też nie wolno nam stanąć w poprzek wymaganiom Bożym. Owszem cała atmosfera domu powinna sprzyjać rozwojowi powołania do dziewictwa, które dziś nie ma pomyślnych warunków rozwoju.

W całej tej materii wielką rolę gra nabożeństwo do Najświętszej Panny i do Jej czystego Oblubieńca. Musimy nauczyć do nich się modlić, ich życie rozważać i często prosić ich, by sami wychowywali nasze dzieci w czystości, gdyż my bez ich pomocy niewiele zdołamy.

O Maryjo bez zmazy poczęta –

Święty Józefie wzorze czystości – uproś czystość polskiej młodzieży.

 

S. Barbara Żulińska

Zmartwychwstanka

 

Dodatek do „Głosu Karmelu” na miesiąc wrzesień (1947)

POD OPIEKĄ ŚWIĘTEGO JÓZEFA

Reklamy